Mała ławeczka – 41

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na ławeczce przesiadywały ptaki, które obserwował starszy pan, przechodzący tamtędy kilka razy dziennie.

Pewnego razu uświadomił sobie, że wcześnie rano zasiadają tam wróble, po południu gołębie, a wieczorami sroki. Był bardzo zadowolony, że odkrył tę prawidłowość – poczuł się dobrze, gdy pomyślał o sobie, jako o wybitnym obserwatorze przyrody. Pomyślał też, że z takim potencjałem może szukać kolejnych prawidłowości w przyrodzie i na samą myśl o tej wytężonej pracy, poczuł się dobrze.

Autor: Adam

W dolinie – 25

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, siedział programista i pracował nad kolejnym projektem. Był tak zajęty, że nie liczył godzin, ani dni spędzanych w pracy.

Mama i babcia przyglądały się temu z niepokojem i próbowały go podkarmiać. On jednak ignorował podsuwane mu jedzenie, bo miał nadzieję, że już za chwilę znajdzie to, czego brakuje mu do dokończenia projektu.

Skończył po tygodniu. Potem spał trzy dni, a mama z babcią patrzyły po sobie z niepokojem i pytały jedna drugą, czy ich ukochany syn i wnuk znajdzie żonę? Czy stworzy rodzinę? Przecież on nawet nie ma czasu dla siebie i prowadzi tak niehigieniczny tryb życia…

A we śnie młodemu programiście przyszedł oczywiście do głowy nowy pomysł – na kolejny program. Zaczął go realizować tuż po przebudzeniu.

Autor: Ewa Damentka

Różnobarwne drzewa – 49

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy niektórzy wracali z wakacji. Najczęściej z lasów i jezior, znad morza, czy też z gór – do miast.

Lekki smutek kończącego się urlopu rozweselał fakt sporej ilości wybudowanych dróg. Powroty są łatwiejsze i szybsze. A jeżeli mamy drogi rowerowe, to codziennie możemy przedłużać urlop o kilka godzin spędzonych na rowerze.

To dobrze, że infrastruktura sprzyja temu, by coraz więcej osób spędzało czas na świeżym powietrzu, spacerując, czy też np. jeżdżąc rowerami.

Autor: Adam

W dolinie – 24

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, młody chłopak naprawiał swój rower. Szykował go na kolejną wyprawę.

Chciał wyruszyć w Bieszczady. Wcześniej kilkakrotnie przeszedł je pieszo. W tym roku pojedzie w towarzystwie przyjaciół.

Zastanawiał się, czy Felek też do nich dołączy.

Autor: Kokoryczka

Na dnie szuflady – 61

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Na fotografii była piękna lesista góra, na środku oceanu, z pięknymi zatokami. Nad nią latały majestatyczne pterodaktyle… Nie był to jednak efekt pracy zdolnego grafika. Na fotografii widać było nieco wyblakły atramentowy napis, który ogłaszał: „Byłem tam… to bliżej niż myślisz.”

Listy zaadresowane były… tak do ciebie. Dziwne…, to tak jakby do mnie były pisane. Odwiązałem wstążeczkę…

Otworzyłem pierwszy… Napis mówił: „To, co wyobrażasz sobie, pojawi się na tej wyspie…”.

W drugim było: „Pomyśl odważnie, to już jest”.

W trzecim: „Pomyśl o tym, że dane ci więcej…”.

W ostatnim: „Widzisz kamień? Pomyślałem, że chciałbym, żeby pojawił się w twojej szufladzie i jest”.

Zapraszam do twojego wymarzonego świata.

Autor: Marek Jasiński

W dolinie – 23

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, leżały poukładane ubrania i walizki. Krzątało się małżeństwo. Był już dzień wyjazdu na rodzinne wakacje.

Ojciec spakował się szybko i poszedł do kuchni, by zrobić śniadanie. Matka pakowała rzeczy swoje i dwójki dzieci. Całe szczęście, że dzieci jeszcze spały, więc można było spakować tylko najbardziej potrzebne ubrania i przedmioty.

Dzieci wstały bardzo szybko, gdyż oczekiwały wyjazdu na wakacje.

Po śniadaniu, rodzina udała się na dworzec kolejowy, by pojechać nad morze.

Już na słonecznej plaży, ojciec stwierdził: „Dobrze, że znowu pojechaliśmy pociągiem, bo jeżeli tak docieramy nad morze, to zawsze mamy piękną pogodę”.

Autor: Adam

W dolinie – 22

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pracowały Parki. Tkały nici i losy ludzi i świata. Pracowały pilnie. Czasami przystawały, żeby rozplątać nici. Uznały, że chwilowy przestój jest obarczony mniejszym ryzykiem, niż przecinanie nici i związywanie na nowo. Gdy zrobiły to niedawno, okazało się, że przecięły los pewnej pięknej krainy i teraz niektórzy Grecy obawiają się, że będą musieli sprzedać Akropol.

Więc teraz Parki bardzo uważnie przędą i troszczą się o każdą nic.

Mają utrudnione zadanie, bo ostatnio Los dostarcza im przędzę coraz gorszego gatunku.

Autor: Złota Rybka

Na dnie szuflady – 60

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Były to zdjęcia z mojego dzieciństwa. Towarzyszył mi wtedy brat z mamą. Byłam wówczas małą dziewczynką.

Cały dzień bawiliśmy się w lesie. To jedna z niewielu chwil, które pamiętam z bratem, kiedy szaleńczo razem spędzaliśmy czas na zabawie i wygłupach.

Pod koniec dnia, zmęczeni całodniowym szaleństwem, siedliśmy na wydmach. Słońce przygrzewało i świeciło nam w oczy, ale wielki uśmiech gościł na naszych twarzach.

Stąd wzięła się ta fotografia, którą uwielbiam.

Autor: Gusia

W dolinie – 21

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, kompozytor spisywał swoje melodie. Nucił je cichutko pod nosem, uważając, żeby nie obudzić swojej rodziny i sąsiadów.

Nie wiedział, że ma grono wiernych słuchaczy, którzy łowią każdą wyśpiewaną nutkę.

Księżyc i gwiazdy zaglądały nocą do pokoiku, żeby cieszyć się melodiami tworzonymi przez ich ulubionego kompozytora.

Autor: Ewa Damentka