Na ekranie – 24

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „GŁÓWNE WEJŚCIE OTWARTE”.

Ludzie, którzy tłoczyli się przy zamkniętych, bocznych wejściach do ZOO, przemieścili się teraz do wejścia głównego. Gdyby spojrzeć na nich z lotu ptaka, widać by było, że tworzą olbrzymi tłum, który szczelnie wypełnia plac przed głównym wejściem i wszystkie parkowe alejki. Wiele osób stało również na trawnikach.

Mała dziewczynka zapytała mamę:

– Czy dostaniemy się dzisiaj do ZOO?

– Mamy szansę – odpowiedziała mama i dodała – musimy zdążyć, bo te egzotyczne zwierzęta z innych planet, będą tu tylko dzisiaj. Jutro rano odlatują do innego miasta.

Dziewczynka z mamą i tłumem ludzi dotarła do wybiegu ze zwierzętami. Zdziwiło ją, że patrzyły rozumnie i niektóre miały w rękach coś, co przypominało jej kamery lub aparaty fotograficzne. W powietrzu, obok zwierząt, latało więcej takich niby-kamer. Dziwne wydało się jej również to, że zwierzęta miały na sobie coś, co przypominało ubrania.

Organizator wystawy rozwiał jej wątpliwości, bo wytłumaczył zebranym, że te zwierzęta przypominają ziemskie małpy i lubią naśladować ludzi, ich wygląd i zachowania. Stąd te niby-kamery, A ubrania są potrzebne ze względów estetycznych, bo widok nieubranych zwierząt jest tak odrażający, że nie można na niego narażać kobiet i dzieci.

Dziewczynka starała się zwrócić na siebie uwagę jednego ze zwierzaków. A gdy to się jej udało – próbowała zaprzyjaźnić się z nim. Pomyślała, że gdyby miała go w domu, to pewnie byłby dobrym przyjacielem – podobnie jak jej kundelek Asik.

Kiedy razem z mamą wróciła do domu, zaczęła bawić się z Asikiem i opowiadała mu o ZOO.

Tymczasem „zwierzęta” wyszły z klatki i poszły w stronę swojego statku kosmicznego.

– Świetna wycieczka – powiedział ten, z którym dziewczynka próbowała się zaprzyjaźnić.

– I tyle dzikich zwierząt… – odezwał się drugi.

– I ciekawych świata. Tłoczyły się i patrzyły tak, jakby naprawdę były nami zainteresowane – dodał trzeci.

– Niektóre wyglądały rozumnie – powiedział pierwszy, przypominając sobie dziewczynkę.

Zamyślił się i dodał – Z tą małą, to chyba mógłbym się zaprzyjaźnić.

Wszyscy wsiedli na statek, zjedli kolację i poszli spać.

Jutro rano polecą do kolejnego ZOO.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 41

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szła wiosenna miłość. Ptaki świergotały, słońce świeciło, szare zwykle miasto teraz było rozjaśnione słońcem, zielenią młodych listków i świeżością trawy. Nawet ludzie wydawali się weselsi, lżejsi i bardziej kolorowi, gdy zdjęli już bure płaszcze i kurtki. Wiosenna miłość rozsiewała swoją radość i lekkość. „Ciekawe, ile osób zakocha się teraz? Ile osób odkryje nową miłość, a ile odkryje na nowo swojego partnera lub partnerkę i zakocha się na nowo w kimś, kogo dawno poślubiło?” – tak sobie myślała wiosenna miłość, gdy przechodziła późnym popołudniem przez plac.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 23

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Promocja na dziale budowlanym”.

Część osób, będących w markecie, od razu pośpieszyła w kierunku tego działu, inni dalej robili swoje.

Dwudziestoprocentowa obniżka produktów przyciągnęła wiele osób. Obsługujący dział mieli wiele pracy.

Ktoś zadzwonił do znajomych z informacją, że dzisiaj można kupić materiały budowlane w dobrej cenie.

Ktoś inny zrobił to samo, lecz powiedział, by dzisiaj w markecie się nie pojawiać, bo jest straszny tłok.

Mamy możliwość wyboru. To dobrze. Korzystajmy z tego.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 40

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na niej pewien mężczyzna z oszronionym siwizną włosem. Przylatywały do niego ptaki. Mnóstwo ptaków. Znały go bardzo dobrze. Siadały na jego rękach i ramionach, a on je karmił.

Kiedyś, gdy był młodzieńcem, otrzymał od swego ojca wiatrówkę Był chłopcem wychowywanym przez ojca bardzo srogo. Miał w sercu ogrom goryczy i żalu. Brał więc wiatrówkę, wychodził na dwór i strzelał do ptaków.

Po wielu, wielu latach przyszło poczucie winy i wraz z nim przemyślenia. Mężczyzna powziął postanowienie, że do końca życia będzie pomagał ptakom. Dlatego codziennie przychodził do parku, siadał na małej ławeczce pod płaczącą wierzbą i karmił ptaki. A zwisające gałęzie wierzby zapewniały atmosferę intymności.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na ekranie – 22

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Kondomie, przepuść mnie. Mam prawo żyć i zostać ojcem. Plemnik”.

Autor: Merlinek

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 40

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła wysokiego mężczyznę. Wraz z królem i jego świtą przybyła również trójka jego dzieci. Tragarze królewscy przynieśli dla nich trzy duże, drewniane skrzynie.

Król zakomunikował dzieciom, że w skrzyniach są dla nich niespodzianki, ale żeby otworzyć te skrzynie, bracia muszą spełnić dwa warunki.

Pierwszym warunkiem jest to, by zdecydowali między sobą, który dostanie którą skrzynię i potem będzie się tą skrzynią zajmował.

Drugi warunek – ceremonia otwarcia skrzyń odbędzie się dopiero po balu i po kolacji.

Dzieciom bal się bardzo dłużył. Kolacja również. Wreszcie nadszedł czas, by asystenci ustawili chłopców przed wybranymi przez nich skrzyniami i je otworzyli. Wcześniej król przypomniał chłopcom, że wybrali swoje skrzynie przed ich otwarciem i że muszą się tego wyboru trzymać.

Po otwarciu skrzyń okazało się, że w pierwszej są smakołyki, w drugiej zabawki, a w trzeciej książki. Chłopcy spodziewali się nieco innych niespodzianek w podarunku od ojca i teraz stali nieruchomo, jakby wrośli w ziemię.

Król powiedział swoim synom, że jest już późno i sam udaje się do swoich komnat, a zostawia synów z tragarzami oraz skrzyniami z poleceniem, że za pół godziny mają być w swoich komnatach. Oznajmił również, że do nich należy decyzja, czy każdy z nich zatrzyma swoją skrzynię z całą jej zawartością, czy też w ciągu pół godziny znajdą między sobą inne rozwiązanie. Przypomniał, że każda skrzynia ma swojego właściciela i bez jego zgody nie można z niej nic wyjąć.

Oznajmił także, że rano śniadanie będzie bardzo wcześnie i że na tym śniadaniu chciałby się dowiedzieć, co chłopcy zrobili ze skrzyniami i ich zawartością.

Autor: Adam

Na ekranie – 21

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „WYLUZUJ”.

Zaskoczona kobieta zamrugała oczami i jeszcze raz spojrzała na ekran, napis był tam nadal – wyraźny, mocny, bardzo duży.

Nacisnęła klawisz spacji, poruszała myszą, naciskała jej przyciski i… nic. Napis tkwił nieporuszony.

Kobieta była już zdecydowana, by wyciągnąć wtyczkę z kontaktu, gdy ekran znowu zamrugał. Napis rozwiał się i za chwilę pokazał się następny: „WYLUZUJ. JESTEŚ WYSTARCZAJĄCO DOBRA WE WSZYSTKIM, CO ROBISZ”.

– To prawda – usłyszała głos syna, który stanął za jej plecami.

– To prawda, mamo – powtórzył syn i dodał:

– Nie mogę już patrzeć, jak się zadręczasz i sztorcujesz samą siebie. Wyraźnie widzę, że jesteś bardzo dobra we wszystkim, co robisz. Nie musisz w to wierzyć, ale uwierz proszę chociaż w to, że jesteś wystarczająco dobra.

– A naprawisz ten komputer? – zapytała kobieta.

– Oczywiście. Napis spełnił już swoje zadanie, bo przez chwilę się nad nim zastanowiłaś – odpowiedział syn.

Już po chwili kobieta dokończyła swoje CV, które wysyłała do potencjalnego pracodawcy. Następnie wzięła się za przygotowanie kolacji dla swojej rodziny.

dla Felka napisała Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 57

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Stara kobieta uśmiechnęła się na widok tych pamiątek. Zupełnie o nich zapomniała…

Przeszukiwała teraz strych, żeby znaleźć stare dokumenty rodzinne, o które prosił ją wnuk. Chciał je zeskanować i rozesłać kuzynom. Znalazła paczkę z dokumentami i przeszukiwała komodę i stare biurko w nadziei, że znajdzie jeszcze coś ciekawego. No i trafiła na szufladę z tymi pamiątkami.

Patrzyła z uśmiechem na listy i pozostałe drobiazgi, i przypomniała sobie historię sprzed wielu lat…. Była młoda. Oczywiście wtedy myślała inaczej. Jednak teraz, gdy minęło kilkadziesiąt lat, wiedziała, że wówczas była młoda, nawet bardzo młoda. Znalazła się w trudnej sytuacji – życiowej, finansowej i emocjonalnej.

Miała wrażenie, że ziemia usuwała się jej spod nóg. Nie mogła się cofnąć, bo z tyłu oraz z lewej i prawej strony była przepaść. Właśnie do niej osuwała się zmienia, na której stała. Z kolei przed nią była ściana, więc nie mogła iść naprzód.

Bała się, że pochłonie ją ciemna otchłań, ale jednocześnie rozpaczliwie szukała pomocy. Ludzie nie chcieli lub nie potrafili jej pomóc, bo jej nie rozumieli, albo nie chcieli zrozumieć. Mówili, że w głowie się jej poprzewracało, i że inni na jej miejscu skakaliby do góry z radości.

Szukała więc samodzielnie rozwiązań i modliła się o pomoc. Którejś nieprzespanej nocy pojawiło się światełko – pomysł, żeby napisała sama do siebie listy ze wskazówkami, co ma robić.

Wyobraziła sobie, że jest starsza o jakieś pięćdziesiąt, może sześćdziesiąt lat i że jako doświadczona osoba pisze do siebie – młodszej siebie – rady, co może zrobić, jak wybrnąć z kłopotów, jak rozwiązać problemy, jak zacząć dobrze żyć…

Usiadła przy biurku i zaczęła pisać. Nie zdawała sobie sprawy z tego, co pisze. Litery same wypływały na papier. Pisała do białego rana. Nie czytając, zapakowała listy do kopert. Następnie zaadresowała do siebie każdą kopertę.

Gdy skończyła i zaczęła się budzić z tego dziwnego trasu, zobaczyła przed sobą stosik zaklejonych kopert. Kupiła znaczki i co tydzień wysyłała do siebie jeden list. Cieszyła się, gdy znajdowała go potem w skrzynce pocztowej. Siadała wygodnie, rozpieczętowywała go i zaczynała czytać…

Z każdego listu emanowały: życzliwość, doświadczenie, spokój i wiara w to, że sobie poradzi. Rzeczywiście – poradziła sobie. Kilka miesięcy później, gdy otwierała ostatni list, wiedziała, że wychodzi na prostą.

Przez kilka lat systematycznie zaglądała do tych listów. Później o nich zapomniała.

Teraz minęło ponad pięćdziesiąt lat. „Może warto do nich znów zajrzeć?” – pomyślała staruszka, patrząc na koperty z listami, które tak dobrze spełniły swoje zadanie.

Uznała, że zastanowi się nad tym później. Wzięła paczkę z dokumentami i zeszła na dół. Ktoś dzwonił do drzwi. Tak jak się domyślała – był to wnuk, który przyszedł po obiecane materiały.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 20

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „STOP”.

Osoby, które zobaczyły ten napis, zatrzymały się. Skoro komunikat jest wyraźny, to może warto się zatrzymać. Osoby, które nie widziały napisu, też się zatrzymały, bo zatrzymali się inni.

Zdarza się tak, że w życiu jesteśmy takimi osobami, które zauważą, albo nie zauważą.

Gdy jesteśmy w równowadze – prawdopodobnie zauważymy taki sygnał od razu. Ale gdy w głowie brak spójności, możemy nie zauważyć rzeczy, które mamy pod nosem.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 39

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często wierzba i ławeczka rozmawiały ze sobą o mijającym dniu, o pogodzie i o gościach, którzy je odwiedzali. O dziwo, rzadko mówiły o ludziach. Bardziej interesowały je sroki, sikorki i wszędobylskie wróble.

Najbardziej cieszyły się z odwiedzin motyli, które przysiadały na ławeczce lub gałązkach wierzby i rozpościerały swoje przepiękne, kolorowe skrzydła. Wierzba wtedy szczelnie zasłaniała ławeczkę, pragnąc, by te chwile trwały jak najdłużej.

Kiedy na ławeczce siadał jakiś człowiek, wierzba i ławeczka milkły, bo nie chciały, by ludzie dowiedzieli się, że potrafią rozmawiać. Bardzo pilnowały tej tajemnicy.

Czasami tylko, gdy przychodził do nich pewien starszy pan, to rozmawiały z nim swobodnie. Ale to nic dziwnego. Większość istot na świecie lubi rozmawiać z Merlinem.

Autor: Archiwista SC