Na ekranie – 19

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Jestem zanieczyszczony. Mam mnóstwo błędów. Potrzebuję twojej pomocy. Proszę pomóż mi. Oczyść. Zresetuj. Pragnę być sprawny i służyć ci. Chcę współpracować z tobą. Twój umysł”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na dnie szuflady – 56

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Starsza pani, która do niej zajrzała, uśmiechnęła się ze wzruszeniem na widok tych pamiątek. Przypominały jej one o pewnym nieporozumieniu, które przerodziło się w przyjaźń.

Kiedyś, pewien młody mężczyzna, któremu pomogła, błędnie zrozumiał jej intencje i wypowiedział jej wojnę, opowiadając na prawo i lewo, jaką jest ona okropną osobą. Staruszka długo o tym nie wiedziała, jednak z czasem echa jego opowieści zaczęły do niej docierać, a sama zauważyła, że mężczyzna zaczął się wobec niej zachowywać inaczej niż przedtem – z rezerwą, a nawet z ledwo skrywaną wrogością.

Kiedy zrozumiała, co się dzieje, zaczęła przypominać sobie sytuację, z której zrodziło się owo nieporozumienie. Długo analizowała swoje zachowania i uznała, że gdyby ta sytuacja się powtórzyła, zrobiłaby powtórnie to samo, co wtedy. Kiedy to zrozumiała, zaczęła przyglądać się temu wydarzeniu tak, jakby była tym młodym mężczyzną i uznała, że rzeczywiście mógł jej nie zrozumieć, bo był w bardzo silnych emocjach, które mogły zniekształcić zarówno jej intencje, jak i słowa, jakie wtedy wypowiedziała.

Zatroskała się. Wypowiedziane wówczas słowa odniosły swój skutek. Wtedy były odpowiednie i pomogły mężczyźnie przeprowadzić zmianę, jakiej potrzebował. Teraz jednak, już po dokonanej zmianie, słowa zostały i zatruwały. Wracały rykoszetem i raniły ich oboje.

Zaczęła rozmyślać, co może zrobić, żeby uzdrowić tę sytuację. Przychodziły jej do głowy kolejne pomysły, które wdrażała w życie. Pielęgnowała w sobie życzliwość wobec tego mężczyzny oraz wobec samej siebie, z nadzieją, że znajdzie dobre rozwiązanie. Wkrótce okazało się, że ów mężczyzna, niezależnie od niej, robił dokładnie to samo. Spotkali się w połowie drogi i długo rozmawiali. Wyjaśnili sobie dawne nieporozumienie i wysłuchali siebie nawzajem. Oczyścili swoją relację, swoje emocje i swoją sytuację towarzyską i zawodową.

Ich znajomość wzniosła się na wyższy poziom – empatii, zrozumienia i życzliwości. Mężczyzna wyjechał, realizując swoje marzenia i przysyłał jej listy i drobne upominki. Rozwinął skrzydła i inspirował kolejnych młodych ludzi do pracy nad sobą i swoim rozwojem. Z kolei ona z bardzo skutecznej, ale jędzowatej Baby Jagi, przemieniła się w równe skuteczną, ale sympatyczną Babcię Jagę.

Teraz, przeglądając dawne pamiątki, Babcia Jaga pomyślała, że gdyby nie ów mężczyzna, to nie zmieniłaby się, a wobec tego prawdopodobnie nie założyłaby Szkoły Czarowania. „Może on powinien zostać patronem szkoły?” – pomyślała i uznała, że wróci do tego pomysłu, jeśli szkoła będzie działała tak długo, że da przykład i zainspiruje inne wróżki i innych czarodziejów. Wtedy patron może być potrzebny, by odróżnić jej szkołę od innych Szkół Czarowania, które prawdopodobnie powstaną.

Autor: Archiwista SC

Na ekranie – 18

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Uprawianie seksu w windzie jest zabronione!”.

Hans odskoczył od monitora. „Co u licha” – pomyślał.

Pojawił się kolejny napis: „Co zaskoczony?”.

Chłopak głośno przełknął ślinę. I głośno powiedział:

– Ja nie chciałem. To Greta chciała. Napalona była jakaś.

Nowy napis głosił: „Kiepsko ci szło w tej windzie”.

– No bo ja nieprzyzwyczajony do wind.

Rozbłysł kolejny napis: „No to staraj się następnym razem i pamiętaj gamoniu, że w windzie są kamery, a nagranie jest już na YouTubie. O czym zawiadamiają cię życzliwi koledzy z ochrony”.

Autor: Andrzej

Lekkie krople deszczu – 51

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było mały staw i żabę, która trzęsła się ze strachu, a jednocześnie kurczowo trzymała się trzciny. Gdy trzcina przechylała się pod wpływem wiatru, żaba jeszcze mocniej zaciskała na niej łapki.

Inne żaby wystawiały łebki z wody i kumkały: „Skacz do nas”. Żabka przecząco kręciła główką i wdrapywała się jeszcze wyżej na trzcinę.

Dwie ropuchy przyglądały się tej scenie.

– Patrz pani, co za dziwna żaba – kumkały, obgadując małą żabkę.

– Kto to jest? – zapytała trzecia ropucha.

– To ta mała żabka, która myśli, że pływanie jest przestępstwem i nocą budzi się ze strachu, gdy śni się jej, że pływa z przyjemnością – kumkała jedna z ropuch.

– A skąd się jej to wzięło?

– Nie wiemy – zakumkała druga ropucha i po chwili namysłu dodała – Ale czasem to się zdarza.

Lekkie krople deszczu nadal stukały o parapet. Inne krople deszczu spływały po szybie, przez którą wyglądała mała smutna dziewczynka. Ona z kolei bała się uśmiechnąć, bo myślała, że to niegrzeczne, straszne i niewłaściwe.

Teraz, widząc małą żabkę trzymającą się trzciny, i słysząc rozmowę trzech ropuch, dziewczynka roześmiała się głośno. Tak głośno, że mała żabka z wrażenia puściła trzcinę i spadła do stawu. Odruchowo zaczęła machać łapkami. Oczywiście, dzięki temu zaczęła pływać. O dziwo, sprawiło jej to olbrzymią przyjemność.

Dziewczynka przestała się śmiać i przyglądała się temu zaskoczona. Czy roześmieje się znowu? Zobaczymy…

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 17

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Ja żyję…”. Tęcza kolorów zaiskrzyła na monitorze. Obrazy, które później się pojawiły, świadczyły o tym, że jest połączony z całym wszechświatem i widzi więcej, szybciej…

Autor: Patisonek

Przy pięknej starej toaletce – 47

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że zaprzyjaźniła się z płanetnikami i spędziła z nimi całe wakacje. Podróżowali, mieszkali w chmurowych domach i pałacach. Pili pyszną wodę, gromadzoną przez chmury i robili to, co zwykle robią płanetnicy. Czasami wylewali na ziemię nadmiar wody z burzowych chmur, a czasem przesuwali po niebie małe obłoczki – które wyglądały jak małe owieczki, pasące się w bezkresnym, niebiańskim błękicie. Dziewczyna zżyła się z płanetnikami, razem z nimi szyła im ubrania i buty, naprawiała sprzęty i śpiewała. Teraz, czesząc włosy, przyłapała się na tym, że śpiewa jedną z tych pięknych piosenek.

Autor: Jagódka

Na ekranie – 16

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „A KUKU” i za chwilę następny „Pobaw się ze mną. Nudzi mi się”.

Prezes i menedżerowie firmy ze zdziwieniem popatrzyli na prelegenta. Ten z kolei zdziwiony popatrzył na tablet i podłączony do niego rzutnik multimedialny. Na ten tablet wgrał prezentację, którą przygotował na swoim laptopie. Zastanowił się chwilę, zajrzał do teczki i zaniepokojony stwierdził, że nie ma laptopa. Być może zostawił go w domu.

Tymczasem na ekranie wyświetlił się kolejny napis: „Tato, tęsknię. Kiedy wrócisz do domu? Jest dwudziesta. Mama chce, żebym już poszedł spać, a ja czekam na ciebie”.

Zebrani roześmieli się. Zrozumieli, że ich kolega prawdopodobnie uruchomił na laptopie opcję uaktualniania prezentacji. Ale jakim cudem jego ośmioletni syn potrafił ją uruchomić i wykorzystać?

Gdy śmiech przebrzmiał, prezes zarządził – „Panie kolego, proszę dokończyć prezentację w ciągu kwadransa. Następny kwadrans przeznaczam na ustalenie, co robimy jutro. I to będzie koniec na dzisiaj. Wszyscy mamy dzieci. Dziś wcześniej wrócimy do domów”.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 39

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, odzianego w drogocenne szaty, wysokiego mężczyznę.

Król powiedział, że dzisiaj jest dzień jego łaski dla ludu i że wiele próśb dworzan może zostać spełnionych. Jeżeli ktoś ma jakieś prośby, to może wyjść na środek sali i o nich powiedzieć.

Bardzo odważne było sześcioletnie dziecko, które wybiegło od razu.

– Chcę lody, czekoladę, truskawki i avocado. A na kolację chcę kakao – powiedziało.

Za nim stal jego ośmioletni brat, który zamówił klocki, koper i dwa jabłka.

Ich dziesięcioletni brat powiedział królowi, że chciałby hodować ryby, a ich czterdziestoletni ojciec poprosił o taką bryczkę, by zmieściła się w niej cała rodzina.

Mama dzieci, nieco zawstydzona, powiedziała, że ma niecodzienną prośbę, bo nie chce żadnych rzeczy, ale chce mieć wiedzę i umiejętności w dobrym wychowywaniu chłopców i w utrzymaniu dobrego zdrowia.

Zupełnie inna osoba poprosiła króla, by dał jej tyle pieniędzy, by starczyło jej na wszystko, czego potrzebuje.

Starsza pani – w wieku osiemdziesięciu lat – poprosiła króla o to, by dla niej słońce świeciło cały czas. Natomiast stu czteroletni starszy pan poprosił króla, aby nauczył go tak rozmawiać z ludźmi, żeby mógł się dogadać zarówno ze starszymi, jak i młodszymi.

Kobieta, przypominając sobie codziennie ten sen, czuje przypływ radości oraz energii i… rumieni się na myśl o tym, o co ona sama poprosiła.

Autor: Adam

Na ekranie – 15

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „ABECADŁO”.

– Czy długo trzeba się uczyć, by poznać wszystkie literki i nauczyć się pisać? – zapytał chłopiec.

– Długo, bardzo długo – odparła przedszkolna koleżanka – ale teraz nie myśl o tym, bo wychodzimy z panią na podwórko.

– A czy na podwórku potrzebne są literki? – dalej pytał chłopiec.

– Żeby wyjść na zewnątrz potrzebne są buty. Nałóż je!

Minęła pora spaceru, a Antoś nawet nie zauważył, że gdzieś wychodził, bo cały czas myślał o tym, by wieczorem w domu nauczyć się pisać słowo „buty”.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 46

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że była gdzieś w dalekim kraju i spotkała tam mężczyznę swojego życia, dla którego ona również objawiła się jako ta jedyna.

Zagadka – skąd o tym wiedzieli? Czuli to każdą cząstką swoich ciał. Przeżyli wspólnie kilka pięknych dni. Potem wrócili do swoich domów, ale pragnienie bycia razem zwyciężyło nad rozsądkiem i spotkali się ponownie.

Dziś są prawdziwymi przyjaciółmi – od lat. A najwspanialsze jest to, że młoda dziewczyna śniła o życiu, jakie wiedzie teraz.

Autor: Wędrowny Grajek