Na ekranie – 14

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „DOŚĆ TEGO LICZENIA! IDZIEMY BAWIĆ SIĘ W BERKA”.

Autor: Motyl

Lekkie krople deszczu – 50

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było postać, która przyglądała się strużkom deszczu. Śledziła trasę ich wędrówki. Beznamiętnie obserwowała, jak dotykają dolnej krawędzi ramy okiennej i znikają.

W którymś momencie okno otworzyło się i jakaś kobieta wychyliła się mocno przez nie. Deszcz powoli docierał do wszystkich suchych miejsc na jej głowie. Potem zniknęła z okna. Otworzyły się drzwi i kobieta wyszła na zewnątrz, wystawiając się na strugi deszczu. Stała tak, podnosząc głowę do góry i czuła, jakby woda przenikała jej ciało, oczyszczając ją od środka. Była boso.

Kiedyś pomyślałaby, że to raczej niewłaściwe zachowanie, a jej dzieci pomyślą, że oszalała. W związku z tym, dalej obserwowałaby tylko spływające po szybie krople deszczu.

Dziś napawała się deszczem i miała wrażenie, że czuje każdą jego kropelkę na swoim ciele. Uśmiechała się do siebie i do deszczu. Zamknęła oczy. Deszcz nieco ustał, wyszło słońce, a na niebie pojawiła się piękna tęcza.

Autor: Wędrowny Grajek

Na ekranie – 13

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „UWIERZ W SIEBIE. Wiesz. Umiesz. Potrafisz”.

Kobieta ze zdziwieniem popatrzyła na ekran laptopa, eksponowanego na sklepowej wystawie. Pracownik, przechodzący obok niej, krzyknął do kolegi:

– Michał, chodź tutaj. Ten komputer znowu się zepsuł.

A do klientki zwrócił się ze słowami:

– Proszę chwilkę zaczekać. Kolega go naprawi i zaraz będzie sprawny.

– Na czym polega usterka? – zapytała kobieta.

– Wyświetla komunikaty, których nikt nie zaprogramował.

– Zawsze ten sam komunikat?

– Nie, za każdym razem inny. Widziała pani mężczyznę, który przed chwilą szybko wyszedł ze sklepu?

– Tak, prawie zderzyliśmy się w przejściu.

– Jemu została wyświetlona wiadomość: „Co tutaj robisz? Żona w domu z obiadem czeka”.

– Ha… – mruknęła kobieta.

Zobaczyła, że nadchodzi drugi pracownik, pewnie Michał. Chciała już odejść, gdy jej uwagę przyciągnęło kolejne migotanie ekranu. Nowy napis brzmiał: „Uwierz w siebie. NAPRAWDĘ!”. A pod spodem był dopisek „JA JUŻ TO ZROBIŁEM”.

Autor: Ewa Damentka

Przy pięknej starej toaletce – 45

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jej pokój, jakimś zaczarowanym sposobem, został przeniesiony do innego świata, w innych wymiar czasoprzestrzeni, nazywany „Pomiędzy” – w miejsce i czas, w którym kształtowała się Szkoła Czarowania, skupiająca uczniów i nauczycieli z różnych wymiarów i różnych czasów. Dziewczynie śniło się, że kiedy wychodziła z domu do pracy, to otworzyła drzwi swojego pokoju i znalazła się w tym czarodziejskim świecie, w Szkole Czarowania.

Szkoła była prowadzona przez Babcię Jagę, której pomagali Głos, Merlin, wróżka Jenczy oraz czarodziejki Jagoda i Jęczydusza. Czasami szkołę odwiedzała wiedźma Borówka, gdy szła w odwiedziny do Ciotki z Kanapy, która mieszkała w kuchennym skrzydle Szkoły.

To właśnie wiedźma Borówka pierwsza ją zobaczyła. Przechodziła właśnie korytarzem, gdy młoda kobieta otworzyła drzwi do swojego pokoju.

– Jestem Borówka, a ty jak się nazywasz? – zapytała.

– Ja, eeeee – zaskoczona dziewczyna nie potrafiła wydobyć z siebie głosu.

– Wyglądasz jak Kokoryczka.

– Ale…

– Ci…. – przerwała jej Borówka i dodała – Niebezpiecznie jest podawać swoje Prawdziwe Imię. Zwłaszcza tutaj, gdzie wróżki i czarodzieje mogliby je poznać.

– A gdzie jesteśmy?

– W Szkole Czarowania – odpowiedziała Borówka i zaczęła snuć opowieść o szkole.

Dziewczyna słuchała uważnie, a jednocześnie przypatrywała się szkolnemu korytarzowi.

Zza zakrętu wyłoniła się staruszka, która szybko do ich podeszła, a raczej podpłynęła.

– Ooo… nowa uczennica. Skąd przybywasz kochanie?

– Z Ziemi.

Staruszka patrzyła na nią z zastanowieniem.

– To prawda Babciu Jago – wtrąciła się Borówka.

– Jak się tu znalazłaś? – zapytała starsza pani, nazywana Babcią Jagą.

– Przez drzwi mojego pokoju. Byłam przekonana, ze wychodzę do pracy.

– Możesz nam pokazać swój pokój? – zapytała staruszka.

– Tak, oczywiście…

Zawróciły i przeszły korytarzem do nadal otwartych drzwi. Weszły do środka i zobaczyły zasłane łóżko, toaletkę, biurko z komputerem i regały z książkami.

Borówka i Babcia Jaga starały się nie okazać po sobie, jak bardzo interesujące są dla nich książki, których było bardzo dużo w tym pokoju…

– Wpadnę później na pogawędkę, teraz zaopiekuje się tobą Borówka – powiedziała po chwili Babcia Jaga. Potem przyjrzała się uważnie dziewczynie i zapytała:

– Czy masz już imię, które będziesz używała w naszej szkole?

– Ko…., Kokoryczka.

– Dobrze, Kokoryczko. Na razie pamiętaj, żeby zostawiać otwarte drzwi, kiedy wychodzisz na szkolny korytarz. Zamykaj je tylko wtedy, gdy będziesz sama w pokoju. Ten pokój jest jedynym łącznikiem z twoim światem. Gdybyś zamknęła drzwi, jak będziesz przebywać na terenie szkoły, to on może zniknąć, a ty nie będziesz miała możliwości powrotu. Jeśli będziesz w nim sama, to być może pokój z powrotem przeniesie cię do twojego świata. Nie musisz się obawiać, że wejdzie tu ktoś bez twojej wiedzy. Głos utworzy barierę ochronną, która będzie przepuszczała tylko ciebie i gości, których sama zaprosisz – i tylko na czas zaproszenia.

Kokoryczka stała oszołomiona nadmiarem wrażeń. Babcia Jaga spojrzała na nią z sympatią i dodała:

– Borówka oprowadzi cię po szkole.

Tak też się stało. Dzięki życzliwości Borówki, Kokoryczka poznała ogólnie dostępne pomieszczenia. Były puste, gdyż uczniowie i nauczyciele spali – w Szkole Czarowania był środek nocy. Borówka zaprowadziła dziewczynę do Ciotki z Kanapy, na pyszną herbatę. Kokoryczka polubiła Ciotkę, która zaproponowała jej, że może zostać jej mentorką i nauczycielką, gdyby zechciała uczyć się czarowania. Borówka przysłuchiwała się ich rozmowie, uśmiechając się życzliwie i tajemniczo, jakby wiedziała, że obydwie panie przypadną sobie do gustu.

Kokoryczka poczuła senność i zmęczenie, więc grzecznie pożegnała Ciotkę z Kanapy oraz Borówkę i wróciła do siebie, by się chwilkę zdrzemnąć.

Weszła do swojego pokoju i starannie zamknęła drzwi.

Rano obudziła się wypoczęta, pełna energii i radości. Siedząc przy pięknej starej toaletce rozczesywała swoje gęste, piękne włosy i wspominała swój sen. Następnie poszła do pracy…

* * *

Minęło kilkadziesiąt lat. Starsza już pani zasiadła przy pięknej toaletce i rozczesywała swoje nadal piękne i gęste, choć już trochę przyprószone siwizną, włosy. Przypomniał się jej sen sprzed wielu lat. Był tak wyraźny, jakby dopiero co się przyśnił… Leniwie pomyślała, że może ciekawie byłoby spędzić trochę czasu w Szkole Czarowania. Rozbawiona uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze, gdyż pomysł wydał się jej niedorzeczny. Dokończyła rozczesywanie włosów i wstała, by pójść do kuchni i zrobić sobie filiżankę mocnej herbaty.

Otworzyła drzwi do pokoju i oniemiała. Przed sobą zobaczyła, poznany we śnie, korytarz Szkoły Czarowania. Znowu przechodziła nim Borówka, która przystanęła na widok kobiety w szlafroku i powiedziała:

– Dzień dobry Kokoryczko, Miło cię znowu widzieć…

Kokoryczka odruchowo cofnęła się i rozejrzała po dobrze znanym sobie pokoju. Podeszła do okna, żeby go otworzyć i odetchnąć świeżym powietrzem. Nie mogła tego zrobić, gdyż okna nie było! Zamiast niego, na ścianie była tapeta z widokiem, jaki zwykle widziała.

Usłyszała pukanie do drzwi.

– Proszę – powiedziała odruchowo.

Drzwi uchyliły się szerzej i stanęła w nich Borówka.

– Kokoryczko, zapraszam na śniadanie. Zaczekam na ciebie na korytarzu.

Kobieta westchnęła, szybko się ubrała i wyszła na szkolny korytarz…

Autor: Archiwista SC

Na ekranie – 12

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„Jesteś wolny! Jesteś uwolniony”.

To było to, na co czekałem. Znak. Stało się. Wiem. Jestem teraz bezpieczny. Tak to poczułem i tak się stało. Oby to było przyczyną radości mojej i wszystkich bliskich mi osób.

Autor: Marek Jasiński

Lekkie krople deszczu – 49

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było samotną postać, siedzącą na pomoście nad rzeką.

Rybak, bo to on był tą postacią, zarzucił wędkę do wody i czekał na pierwszą rybę. Jeszcze nigdy nie łowił w czasie deszczu i postanowił spróbować.

Coś drgnęło, linka się napięła, a rybak chwilę później wyciągnął małego okonia. Skrzywił się na jego widok. Delikatnie odczepił z haczyka i wrzucił do rzeki ze słowami; „Wróć, jak urośniesz. A na razie przyślij tu swoich starszych i większych kuzynów”.

Drugi rybak, siedzący pod pomostem, patrzył na to z zazdrością, bo jak dotąd nie złowił żadnej ryby. Wyciągał z wody tylko pojedyncze kalosze i dziurawe opony.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 11

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„Nie uciekaj, przybliż się do ludzi, słuchaj ich uważnie i wyławiaj to, co mądre. Odróżniaj przychylność od udawanej dobroci. Wykaż więcej energii”.

Autor: Felek

Czerwcowa noc – 48

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę.

Była tam również i ja. Do wianka włożyłam swoje sekretne marzenie. Sama nie wierzyłam, że może się spełnić, ale puściłam wianek na wodę, prosząc, by marzenie wyruszyło w świat i wróciło do mnie wtedy, gdy będę mogła go zrealizować.

Było to dawno temu. Zapomniałam o tym wianku i o tym marzeniu. Przez wiele lat nie poświęciłam im najmniejszej myśli. Teraz, od jakiegoś czasu, wspomnienie powraca. Śni mi się w nocy i przypomina o sobie w ciągu dnia. Widzę, jak puszczałam wianek na wodę. Ale zapomniałam, jakie marzenie do niego włożyłam.

Zaczęłam się zastanawiać – co to było za marzenie? Czego wtedy pragnęłam tak bardzo, że nie powiedziałam o tym nikomu, tylko włożyłam marzenie do wianka?

Odpowiedź przyszła niedawno. Marzenie wróciło, mocne, silne, głośne i zdecydowane. Teraz już mogę je spełnić. To niesamowite. Wreszcie mogę to zrobić i robię. Spełniam marzenie swojego serce, które puściłam przed laty. Już jestem gotowa.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 10

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„Podziel się ze znajomymi swoim kłopotem. Pomogą. Wspólnie wymyślicie rozwiązanie. Nie jesteś sam. I nigdy nie będziesz sam, chyba że zdecydujesz inaczej”.

Mężczyzna patrzył na ekran ze zdumieniem. Był w kłopocie, poczuł przed chwilą, jak jego ciężar przygniata mu barki i pociemniało mu w oczach. A teraz ekran jego telefonu rozbłysł i wyświetlił niezwykły napis.

Ekran znowu zamigotał i pokazał kolejną wiadomość:

– „Co wybierasz, czy chcesz być sam?”

Odruchowo napisał – „nie”.

„No to do roboty” – przeczytał kolejną wiadomość na ekranie.

A pod tą wiadomością została wyświetlona lista nazwisk – rodziny, przyjaciół i znajomych.

Mężczyzna zaczął do nich dzwonić. Jeden telefon po drugim. Zgodnie z listą…

Pomogli.

dla Marka napisała Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 32

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na polanę przyszedł młody kompozytor. Zapatrzył się na brzózkę, wczuł w rytm jej tańca i zaczął nucić melodię – jej melodię. Wyjął notes i przelał na papier piosenkę brzozy.

Ta melodia oczarowywała potem ludzi na całym świecie. Słuchacze mieli wrażenie, że delikatnie nucą, lekko tańczą i są szczęśliwi. Niektórzy, oczyma wyobraźni, widzieli również roztańczoną brzózkę.

Wiele lat później, kompozytor przyprowadził do brzózki grupę swoich studentów. Pokazując im dorosłą już brzozę, opowiedział jak oczarował go jej taniec i jak doszło do napisania jego najsłynniejszej kompozycji.

Następnie polecił studentom, by rozeszli się po lesie, znaleźli odpowiednie drzewo lub drzewko i zrobili to, co on przed laty – patrzyli, słuchali, wczuwali się i zapisywali melodię drzewa.

Notatki, które wówczas powstały, studenci – pod czujnym okiem profesora – opracowali i nowo powstały utwór nazwali „Leśną rapsodią”.

Autor: Ewa Damentka