Nitki babiego lata – 39

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki, oraz wilgocią pozostałą po padającym deszczu.

Nie da się ukryć, że woda krąży w przyrodzie. Niektórzy lubią deszcz, a inni nie.

Dziecko, wędrujące z rodziną w tym pięknym letnim dniu, doszło do zaskakującego wniosku:

Deszcz jest albo zimny, albo ciepły. I wtedy, gdy jest ciepły, jest przyjemnie wystawić się na pokropienie i zmoknięcie.

Dodatkowo, zimowy deszcz nie jest nudny, bo to przecież śnieg, którzy nie przecieka tak mocno przez ubrania.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 16

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu do brzózki przyfrunęła sikorka. Zaczęły rozmawiać i sikorka opowiedziała brzózce o innych ślicznych brzózkach i dorosłych, wielkich brzozach, które spotykała w swoim życiu.

Brzózka pomyślała: „Dobrze, że nie jestem sama na świecie. Miło mieć krewniaków”. I odtąd tańczyła z jeszcze większym wdziękiem, bo cieszyła się, że więcej brzózek i brzóz jest na świecie.

Nie wiedziała, że zachwycona nią sikorka również o niej rozpowiadała, a dzięki temu brzozowa rodzina dowiedziała się o jej istnieniu.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 33

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Cień pojawiał się i znikał. Było to bardzo czarodziejskie, jak gdyby za dotknięciem zaczarowanej różdżki…

Wszystko działo się bardzo szybko, gdy nagle błysk gwiazdy z nieba ukazał drogę tej postaci. Już wiedziała, dokąd zmierza i gdzie jest jej miejsce we wszechświecie.

Autor: Patisonek

Roztańczona brzózka – 15

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu mała Hania przypomniała sobie, jak kiedyś jej brat mówił, że pod niektórymi drzewami znajdują się cudowne komnaty. „Wystarczy popukać w drzewo, a ono przechyla się, ukazując wejście” – opowiadał. Gdy Hania zobaczyła roztańczoną brzózkę, natychmiast pobiegła do niej, przytuliła i popukała w gładką, białą korę. Coś zaskrzypiało, coś zaszumiało i Haneczka znalazła się w cudownej czekoladowej komnacie.

„To jest to, co kocham!” – klasnęła Hania i zanurzyła palec w misce z mleczną czekoladą. „Ojej, jakie to pyszne. Rozpływa się w ustach, mniam”. Po chwili mała Hania cała była upaprana na brązowo, sukieneczka poplamiona, ręce do łokci w czekoladzie, nawet na butach czekolada. „Muszę trochę zabrać tej czekolady na potem” – pomyślała Hania i zaczęła do pustej już miski ładować różne gatunki czekolad. Napakowała też trochę do kieszeni.

Wtedy nagle, nie wiadomo skąd, pojawiła się duża Hanka. „Co ty, dzieciaku, wyprawiasz?” – krzyknęła – „Mówił ci przecież ojciec, że możesz dziennie zjeść dwa kawałeczki, nie więcej. Nie chcesz być przecież zachłanna.” Duża Hanka wyprowadziła małą z komnaty, umyła jej ręce i zmieniła sukienkę. Mała Hania wcale nie poczuła się lepiej. Wręcz przeciwnie! Tęskniła nadal i ciągnęło ją do czekoladowej komnaty pod brzozą.

Tylko gdzie ta brzoza?

Nie wiadomo. Może w dolinie obok Zamku. Może…

Autor: Hania

Roztańczona brzózka – 14

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu podszedł do niej filozof i moralista zarazem. Opowiadał brzózce o losach świata, ludzi i o filozofii. O tym, co jest etyczne, a co nie. Brzózka słuchała i szumiała swoimi gałązkami.

Po długim wykładzie filozof zapytał: „A ty? Czemu zajmujesz się tańcem i szeleścisz listkami? Powinnaś robić coś pożytecznego. To nieetyczne, że rośniesz tu sobie i nie ma z ciebie żadnego pożytku. Nie dajesz chleba, mleka. Nawet kawy nie potrafisz zrobić!”. Krzyczał coraz głośniej i gestykulował, ruchem rąk podkreślając znaczenie swoich słów.

Zajączki przycupnęły w ukryciu i przerażone przyglądały się temu zdarzeniu. Przez krzyki rozwścieczonego mężczyzny przedarł się jeszcze głośniejszy, kobiecy wrzask: „Józek, do domu, ty darmozjadzie jeden! Gospodarstwo nieoporządzone, a ten sobie spacery uskutecznia!”. Filozof zamilkł, przygarbił się, posmutniał i odkrzyknął: „Już idę, Hanuś!”. Popatrzył na brzózkę i powiedział: „Zazdroszczę ci. Nie masz żony, ani obowiązków, jesteś szczęśliwa”.

Poszedł do domu, a brzózka nadal wdzięcznie tańczyła na wietrze i szeleszcząc listeczkami rozmawiała z zajączkami, które przykicały do niej, szczęśliwe, że ten głośny i nieuprzejmy człowiek już sobie poszedł.

Autor: Złota Rybka

Roztańczona brzózka – 13

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na jej listku przysiadła żółto-czarna osa. Posiedziała chwilę i pofrunęła dalej. Przy brzózce rosły urodziwe kozaki – piękne grzyby. W pobliżu mieszkał ślimak, a trochę dalej jeż. Często brzózkę odwiedzali zajączek i mała lisiczka.

Brzózka była bardzo gościnna i cieszyła się, gdy ją odwiedzano. A goście lubili brzózkę i siebie nawzajem. Często się spotykali i całe godziny spędzali na wspólnych pogawędkach.

Autor: Mgiełka-Iskierka

Kiedyś dawno dawno temu – 50

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Wielkie aspiracje nie dawały ojcu spokoju. Cud narodzin już nastąpił – teraz czas na to, aby dziecko stawało się wielkim człowiekiem.

Gdy ojciec powiedział o tym żonie, ta popatrzyła na niego jak na helikopter i zapytała, czy nie za wcześnie na takie działania. Właśnie teraz dziecko wymaga przewinięcia, a potem nakarmienia. „I to teraz wystarczy” – mówiła.

Dziecko skutecznie przerwało dyskusję rodziców, bo zaczęło płakać. Dla mamy był to sygnał, że dziecko jest głodne. Ojciec natomiast był bardzo dumny i zadowolony z siły dziecka, reprezentowanej przez bardzo głośny płacz.

Autor: Adam

Nitki babiego lata – 37

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Ziemia rodziła i wydawała owoce. Leżące pod jabłonią jabłka czekały na to, aż ktoś je zbierze… I tak trwało sierpniowe popołudnie…

Autor: Ewa Majewska

Roztańczona brzózka – 12

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu zobaczyła ją malarka. Chciała ją namalować, ale zrezygnowała, gdyż uznała, że ani kredka, ani farba nie oddadzą tego cudownego wrażenia, które chciała uchwycić. Usiadła więc przed brzózką i spędziła kilka godzin, podziwiając jej piękną sylwetkę i wdzięczne ruchy.

Autor: Ewa Damentka