Księżyc wyszedł zza chmur – 24

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Postać w środku nocy budziła zdumienie.

Gimnazjalista, zwiedzający z rodziną ów zamek, postanowił nie dać się nabrać. Wymyślił sobie, że gdy będzie jeździł w nocy po zamku swoim rowerem, z latarką zaczepioną na kasku, to też będzie wzbudzał zdziwienie.

Rodzina chłopaka nie protestowała, bo była już przyzwyczajona do niecodziennych pomysłów Antoniego.

Antoni zrealizował swój pomysł i zastanawiał się nawet, czy nie zbliżyć się do nocnej postaci, ale zdecydował, aby ten drugi nocny podróżnik spokojnie przemierzał swoją drogę w swoim sektorze.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 39

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał do siebie swoim światłem ludzi, zwierzęta, ptaki.

Rósł w miejscu zwanym przez okolicznych mieszkańców „kręgiem dobrej energii”. Z pokolenia na pokolenie przekazywana była o nim legenda, że krąg emanuje nadprzyrodzoną, uzdrawiającą energią.

Wieść o nim rozchodziła się coraz dalej i dalej. Przyjeżdżali w owo miejsce ludzie z różnymi przypadłościami. Borykający się ze swoimi dolegliwościami czasami wiele miesięcy, a nawet lat.

Przyjeżdżali po wielokroć z wiarą, że odzyskają zdrowie. A gdy je odzyskali, przekazywali wieść innym, że krąg uzdrawia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księżyc wyszedł zza chmur – 23

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Duch, nie było wątpliwości.

Duch był tu, w tym zamku, na pewno. Widziało go wielu, wszyscy, którzy tu przybywali. Duch przechadzał się po krużgankach, po murach, zapalał światła w salach lub gasił nagle światło. A gdy był teraz na murach, co chwilę przystawał i patrzył się gdzieś długo w dal, czy zadzierał głowę do góry. Świetnie go było widać na tle nocy, ducha tego zamku, gdyż oświetlało go akurat lekkie intymne światło, idące z blasku księżyca i jakby z samych murów zamku. To był prawdziwy duch, nie było dwóch zdań i żadnej dyskusji. Duch.

Ludzie walili do zamku i koniecznie chcieli skorzystać na kontakcie z tym duchem. Notabene w zamku była świetna knajpka, w której można było zjeść bardzo dobre potrawy w przystępnej cenie, nie śpiesząc się z konsumpcją i cieszyć się czystym powietrzem. Można było też wynająć pokój w zamku, gdyż zamek udostępniał pomieszczenia gościom, a do tego wynajmowano tu rowery i rozdawano mapki z zaznaczonymi miejscowymi atrakcjami i trasami spacerów. A wieczorem można było porozmawiać ze współobecnymi na jakieś błahe, czyli najważniejsze tematy, pijąc lampkę wina i nigdzie się nie śpiesząc. Zyskiwały na tym głównie dzieci, wieczorem mogły się wyspać, by w dzień spędzać czynnie czas z rodzicami. Czasem w nocy robiono festyny, czy organizowano ucztę u księżniczki i wszyscy byli wtedy dziwnie ubrani, często w przez siebie przygotowane stroje i duch też był wtedy obecny. Duch był wszędzie. Pobliskie gospodarstwa oferowały swoje usługi i też tam pojawiał się duch, ten duch.

Wynajmowano dorożki, oferowano hipoterapię z koniem od wozu, naukę jazdy konnej, świeże mleko, wędzone ryby i sery. Wszystko doskonałe na piknik. Organizowano ogniska z napadem zbójników mieszkających pod zamkiem, a ostatnio duch zamku urósł na obrzeżach zamczyska i zorganizowano tu konkurencyjne noclegi na polu namiotowym dla biedniejszych klientów i powstała w pobliżu wiejska karczma; to wszystko przyciągało ludzi. Znaczy, ten duch przyciągał ludzi.

Duch ożywiał ten zamek, remontował go, organizował życie w zamku i ten duch tu mieszkał. Niewątpliwie był tu obecny. I każdy, kto tu przybywał, chciał coś uszczknąć temu duchowi, dla siebie, a czym więcej brał dla siebie, tym duch zyskiwał i stawał się większy, i więcej mówiono o obecności ducha i to w różny sposób. Mówiono w opowieściach po zakończonym wypoczynku, mówiono o tym w tonie głosu, który był szczęśliwy i w błyskach w oczach, czy w zwykłym spokoju, spokoju symbolizującym szczęście. Przybywało więcej turystów i powracali ci, którzy tu już byli, z niepokojem czy duch jeszcze jest, czy ceny są nadal tak przystępne i zaczęto pisać o okolicy artykuły w gazetach. Nic innego, ale była to tylko, wiadomo, zasługa ducha zamku.

A teraz przechadzał się po murach zamkowych z kieliszkiem w ręku i zadzierając głowę ku górze, patrzył na miliony gwiazd. Czuł spokój, chłodne i czyste powietrze i czekał na Hermenegildę, znaczy na drugiego ducha, który na niego działał swoim duchem.

Autor: Janusz Nitkiewicz

Delikatna mgiełka – 49

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły stała drewniana łódź. Siedziało przy niej parę osób. Podziwiali popisy małego śpiewaka… Takich chwil było niewiele. Kiedy dzień zaczynał tętnić swoim niewzruszonym życiem, ptak uciekał w nieznane.

Był tam ktoś, kto zastanawiał się, dokąd odlatuje. Czekał co dzień na skowronka i napawał się jego muzyką. Te chwile pomagały mu zapomnieć o trudach dnia. Czasami myślał też, że nie ważne skąd ptak pochodzi. Chwile są zbyt cenne, żeby ryzykować podróż. Jednak któregoś dnia wziął łódź i popłynął za odlatującym skowronkiem. Dotarli do pięknej krainy, gdzie śpiew towarzyszył im cały czas, a serca biły mocniej.

Autor: Wędrowny Grajek

Księżyc wyszedł zza chmur – 22

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Do pierwszej postaci dołączyły kolejne. Byli to miłośnicy dawnych czasów, którzy przebierali się w historyczne, własnoręcznie szyte stroje, i korzystali z różnych okazji do wspólnej zabawy.

Teraz, we współpracy z zaprzyjaźnionym muzeum, szykowali kolejną imprezę. Przy okazji zaplanowali nocną zabawę we własnym gronie. Wszyscy czekali na sygnał do do jej rozpoczęcia. W tym roku miała go dać Borówka, przebrana za średniowieczną uzdrowicielkę.

Borówka dała znak muzykom i zaczęła tańczyć w rytm ich średniowiecznej melodii. Do roztańczonej Borówki szybko dołączyły kolejne osoby. Zabawa rozkręciła się w najlepsze…

dla Magdy-Borówki napisała Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 38

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał czarne cienie, które otoczyły go i chciały stłamsić, zduszając jego światło. Na szczęście ich wysiłki były daremne. Światło kwiatu paproci pomału przebijało się przez czarne cienie, a przy okazji rozjaśniało ich czerń i przemieniało ją w światło. Wkrótce na polance było bardzo jasno, bo wszystkie dawne czarne cienie zamieniły się w świetliste obłoczki.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 21

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach, niosąc przed sobą pochodnię. Kobieta, w bogato zdobionych szatach królewskiego Arcymaga, sprężystym krokiem szła w kierunku wieży magów. Zwana przez lud była z czcią: Panią Smoków i Władców Magii, a przez przyjaciół po prostu Borówką.

Niosła posłanie od samego Króla Markusa I Dobrotliwego do magów w zamku. Król przebywał ze świtą na łowach w dalekich borach Wirtualii. Polecenie było jasne: magowie królewscy mają zająć się ochroną króla i osób, towarzyszących mu w wyprawie, przed złem czającym się w mrocznych matecznikach borów.

Sama Arcymag miała w tym czasie udać się na poszukiwanie magicznego źródła Prawdy i Wiecznej Młodości. Czarodziejka miała stamtąd zaczerpnąć wody i zrobić magiczny koncentrat dla Króla i wszystkich jego królewskich poddanych. Borówka wiedziała, że sprawdzi moc tego napoju na sobie samej, zanim dostanie go ktokolwiek do spożycia. Tak postępuje odpowiedzialny Mag.

Magię zawsze należy sprawdzić na sobie. Poza tym trzeba pamiętać o swoich potrzebach, i dla siebie też wziąć nieco bezkresnej energii młodości, aby służyć z radością i w pełni sił, swoją wiedzą i mocą wszystkim, którzy o nią poproszą. Pani Smoków cieszyła się już na myśl o niezwykłej przygodzie. Radowała się również z niezwykłej mądrości króla, który bardzo dbał o swoich poddanych, nie zapominając nigdy o swoich przyjaciołach. Wszak zadowoleni, pełni sił przyjaciele, pomocnicy, słudzy to szczęście dla królestwa.

Borówka już wkrótce przekona się o mocy legendarnego źródła Prawdy. A może… po prostu przypomni sobie najstarszą magię, już otrzymaną, dawno, dawno temu, przekazaną jej przez nieśmiertelnego władcę nieba, niezrównanego jej Ojca, Wspaniałego Smoka – znanego pod imieniem: Lśniący Cień…

dla nieogarnionego mojego źródła wiedzy, jakim jest Magda-Borówka
Marek Jasiński

Delikatna mgiełka – 48

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły dało się zauważyć mały rzeczny stateczek-restaurację. Był początek sezonu, więc klientów było jeszcze mało.

Przy kawie zasiadło starsze małżeństwo. Byli to ludzie ciekawi życia, lubiący zwiedzać nowe miejsca. Kawę na statku zaproponował wcześniej mąż, uznając, że w takim miejscu będzie ona smakowała niecodziennie. Żona zaakceptowała pomysł, zapowiadając późniejsze gotowanie dużego obiadu pod gołym niebem. Małżeństwo bardzo lubiło wspólne spotkania z różnymi ludźmi i nic nie przeszkadzało im, że odbywały się one nie tylko na ich prywatnej działce, ale też w innych, zaskakujących, miejscach.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 20

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

By to dostrzegać i móc się nad tym zastanowić, trzeba mieć czas. Posiadanie czasu wynika z tego, że możemy spać, wstać i zaplanować dzień. Powinienem mądrze zjeść, mądrze przygotować pracę i ją realizować, tak by etapami doprowadzić do szczęśliwego końca. I nie jest ważne, jaka postać pojawia się w nocy na murach, bo równie pięknym zjawiskiem, które ludzie mogą dostrzegać, jest np. piękny zapach majowo kwitnących drzew.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 37

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał uwagę. Trudno go było nie zauważyć. Udało się to tylko pewnemu smutnemu spacerowiczowi, który, zajęty swoimi sprawami, potknął się o paproć i poszedł w swoją stronę.

Kwiat pohuśtał się trochę po potrąceniu przez przechodnia, a po chwili znów świecił jak gwiazda i przyciągał uwagę przytomnych spacerowiczów, wędrujących po lesie w tę czerwcową, sobótkową noc.

Autor: Ewa Damentka