Morskie fale – 24

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży jacyś ludzie rozpakowywali sprzęt z zacumowanych łodzi. Część z nich przenosiła paczki w głąb wyspy. Tajny ośrodek, który tu się znajdował był zaopatrzony w ogromne anteny, zamaskowane w taki sposób, aby żaden samolot nie mógł ich dostrzec. W ośrodku produkowano fale, które potrafiły mieszać ludziom w głowach. Raz była to euforia, innym razem smutek i rezygnacja. Prace w ośrodku trwały od kilku lat. Naukowcy byli już bardzo blisko stworzenia doskonałego niewolnictwa. Ale był wśród nich ktoś, kto z tymi planami się nie zgadzał. Udawał oddanego i posłusznego pracownika, ale w jego głowie świtał pewien plan, który miał szanse na niedopuszczenie do zniewolenia ludzkości.

Autor: Andrzej

Przez kawiarniane okno – 40

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dźwigowy.

Wracał z pracy zmęczony. Dziś jego zajęcie było bardzo odpowiedzialne i męczące.

Pomimo zmęczenia schylił się i podniósł zabawkę, która wypadła z dziecięcego wózka.

– Co pan robi? – zapytała właścicielka wózka i dzieci.

– Jestem dźwigowym.

– Proszę pana, pytam raczej, dlaczego pan podnosi zabawkę w sytuacji, gdy obok idzie mój dziesięcioletni syn? Jest od pana młodszy.

– Bo jestem dźwigowym, lubię tę robotę – i oddał zabawkę małemu dziecku.

Autor: Adam

Morskie fale – 23

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wypoczywała fajna babka. Mąż przyniósł jej chłodny napój i położył się obok niej na miękkim białym piasku. Opowiadali sobie żarty i przekomarzali się jak dzieci. Później, trzymając się za ręce, podbiegli do wodnego roweru. Zepchnęli go na wodę. Zgodnie pedałowali i opłynęli wyspę dookoła. Potem nurkowali i pływali z małymi kolorowymi rybkami. Następnie, trzymając się za ręce, poszli do swojego pokoju. Ponieważ zasłonili zasłony, to to, co tam robili, jest już ich prywatną sprawą.

Autor: Merlinek

Gromadka dzieci – 51

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o królewiczach i królewnach, smokach i skrzatach – o bohaterach, z losami których utożsamiały się zasłuchane w tej opowieści dzieci.

Kiedyś królewny urosną i zamienią się w królowe, stojące ramię w ramię ze swymi bajkowymi rycerzami czy królami i będą razem iść przez życie wspólnie pokonując napotykane po drodze smoki. Królewicze zamienią się w silnych władców, zarządzających swoimi królestwami i podwładnymi. Będą szukać kandydatki na swoją królową, przyłączać nowe ziemie do swego królestwa i – miejmy nadzieję – rządzić mądrze, dobrze i sprawiedliwie – jak przystoi w najlepszych bajkach.

Autor: Ewa Majewska

Morskie fale – 22

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży każdy, kto przybył, mógł budować swój raj. Na przybyszów czekała skrzynia pełna przedmiotów – skarbów, z których to mogli korzystać niemal do woli. Był tylko jeden warunek – można było wybrać tylko trzy przedmioty…

Wielu budowniczych, po długich dniach i nieprzespanych nocach, wracało do swoich łodzi. Byli też tacy, co zostali i do dziś są szczęśliwi.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 38

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często tęskniła za tymi, którzy wysiadywali na niej godzinami. Za beztroskimi radosnymi ludźmi – prowadzącymi długie, piękne rozmowy (i to nie przez telefon) z kimś, z kim chcieli się spotkać i wybrać na spacer. Z czasem takich osób przychodziło coraz mniej i zasiadali na coraz krócej. Nawet, jeśli przyszli z drugą osobą, coraz częściej w rozmowie przeszkadzały im dzwoniące telefony. Ile to ważnych słów nie zostało przez to wypowiedzianych…

Autor: Ewa Majewska

Morskie fale – 21

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży śpiewały ptaki. Widać było biegające i bawiące się małpy. Tym wszystkim był zainteresowany wielki ptak, który latając nad wyspą, jakby ją patrolował. Nocą było zimniej, a w dzień było bardzo ciepło. Stosownie do pory dnia i oświetlenia słonecznego, swój rytm życia dostosowywali jej mieszkańcy. Gdyby ktoś wizytował kilka takich wysp w jednym czasie, to wiele rzeczy byłoby podobnych, ale każda z wysp jednak miałaby elementy właściwe tylko dla niej.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 50

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o kocie, który lubił wspinać się po drzewach. Czasem wchodził tak wysoko, że bał się zejść na dół. Wtedy jego pan zakładał uprząż alpinistyczną, wchodził na drzewo i znosił kota na dół. Kot wierzgał i go drapał, bo się bardzo bał… Specjalnie dla kota została zaprojektowana ścianka wspinaczkowa w dużym pokoju, Kiedy na dworze było zimno, padał śnieg lub deszcz – to kot bawił się w domu, a jego pan korzystał z przyjemności domowego zacisza.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 20

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżała mała Hania w ciepłym grajdołku z delikatnego morskiego piasku, Mała Hania miała magiczną tutkę, coś na kształt tuby, dzięki której można było mówić, żeby lepiej było słychać głos. Mała Hania wzięła tę tubę tylko po to, żeby duża Hanka usłyszała wreszcie, co mała ma do powiedzenia. Hania zaczęła mówić przez tubę: „Duża Hanko, obudź się. To ja mała Hanusia mówię do Ciebie. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że jest mi bardzo dobrze. Morskie, chłodne fale obmyły moje spocone od biegania ciałko, jestem czyściutka, wytarta, jest mi cieplutko. Świeci słoneczko, szumi morze. Zaraz będzie zachód słońca. Mam swoje małe łóżeczko z różowym kocykiem. Daj mi rękę, jak zajdzie słońce i połóż mnie w tym łóżeczku, przykryj kocykiem. Tam będę bezpieczna. Stoją obok Super Anioły i NIC mi nie grozi. Strzegą mnie, abym mogła spokojnie spać w nocy. Nie martw się więc o mnie, bo mam dobrą opiekę. Tu, w grajdołku na plaży, też jest fajnie, jak świeci słońce. Uśmiechnij się Hanko!”.

Autor: Hania

Mała ławeczka – 37

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często można było rozróżnić ślady butów wokół ławeczki – zwłaszcza wówczas, kiedy jeszcze nie zazieleniło się wszystko wokół.

Były tam i wielkie, ciężkie buciska i lekkie, wąskie pantofelki, a nawet ślady łap czworonogów, towarzyszących zapewne swoim właścicielom w spacerze.

Ile to śladów zostawiamy przez nasze życie? Tych ulotnych z pozoru i tych trwałych – dla kogoś, gdzieś, w czyjejś pamięci…, rycie gliny…, wspomnieniu…, podarowanym wazonie…, wspólnym zdjęciu…, smaku przyrządzonej potrawy?

Autor: Ewa Majewska