Mała ławeczka – 21

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często obok wierzby przechodzili spacerujący ludzie. Dzieci biegały dookoła ławki i dookoła wierzby.

Siedząc na ławce, ludzie czuli się wesoło, gdyż mogli obserwować duży zbiornik wodny – staw, w którym pływały kaczki i łabędzie.

Mała dziewczynka, która przyszła tam z dziadkiem, nadawała wszystkim napotkanym zwierzętom imiona. Prosiła też dziadka, by zapamiętał i w razie potrzeby jej podpowiadał, gdyby zapomniała.

Dziadek przy okazji spaceru fotografował faunę i florę. Miał już chyba z tysiąc zdjęć z łabędziami, ale dalej je fotografował.

Oczywiście w parku były też ławki z szachownicami. W czasie, gdy był w parku z wnuczką, dzwonił swoim nowym telefonem komórkowym do kolegów i umawiał się na grę.

Autor: Adam

Polną drogą – 44

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył skrzynię. Prawie cała była zakopana w ziemi. Wystawał jedynie górny fragment jej wieka. Zaciekawiony, z łatwością otworzył wieko i wyjął ze skrzyni zwinięty zwój papieru. Rozwinął go powoli. Był to tekst „Desideraty”.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 20

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała na niej starsza pani i przypominała sobie młode lata. Siadywała na tej ławeczce, kiedy wierzba była jeszcze bardzo młoda. Marzyła o wielkiej miłości i kiedyś pewien młody człowiek zapytał, czy może się dosiąść. Każde z nich czytało swoją książkę, a przynajmniej udawało, że czyta… Tak przychodzili przez parę tygodni i udawali, że fascynują ich książki, które przynosili ze sobą. Starsza pani już nie pamięta, kiedy zaczęli ze sobą rozmawiać, potem spacerować… I tak im już zostało… Przespacerowali wspólnie kilkadziesiąt lat. Dzieci urosły, wnuki też urosły i wyjechały w szeroki świat… Mąż również odszedł…, ale do innego świata. Kobieta wiedziała, że kiedyś do niego dołączy… w swoim czasie…, a na razie siadywała na ławeczce, by dziękować Bogu za chwile spędzone wspólnie z mężem.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 37

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich samotność w tłumie. Wy – mieszkańcy miast – pewnie dobrze ją znacie. Jesteście tak zaganiani, że udajecie, że jej nie ma. Kiedy podejdzie do was na przystanku lub zapuka do drzwi – odwracacie się w drugą stronę lub pilnie sprawdzacie wiadomości w waszych telefonach.

Ona jednak nie odchodzi. Depcze za wami dokądkolwiek się udacie – nawet jeśli przyspieszacie kroku.

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 46

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozjaśniając świat.

Nadzieja rosła, rosła…, ciągle rosła. Ciemność próbowała ją zdusić, ale nadzieja się nie dawała. Wykorzystywała każdą szparkę, przesmyk, dziurkę od klucza, każde przypadkowo lub celowo otwarte drzwi… i kropelka po kropelce wlewała się w ludzkie serca i umysły. Rozwiewała mroczne myśli, a dzięki temu pewność katastrofy zachwiała się. Przyszło zwątpienie i czarne scenariusze zaczęły się pruć jak zetlała, wiekowa tkanina. Nadzieja rosła dalej, przenikając świat swoją ufnością i torując drogę światłu. Zmartwieni ludzie budzili się z koszmarnego snu. Zaczęli głębiej oddychać i zobaczyli świat w jasnych, kolorowych barwach.

Światło jaśniało coraz mocniej, a nadzieja szerokim strumieniem wlała się do ludzkich serc, przepełniając je otuchą, miłością i wiarą. Gdy serca biły już spokojnie i z radością, nadzieja przeniknęła również do ludzkich umysłów, napełniając je ufnością we własny rozum, we własną zaradność i podsuwała ludziom obrazy dobrego, szczęśliwego, zdrowego życia.

dla Borówki napisała Ewa Damentka

Mała ławeczka – 19

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na ławeczkę przychodziła wiewiórka, która czekała na orzeszki przynoszone przez dzieci. Zabierała orzeszek z ręki i szybko uciekała, aby go zakopać w liściach. Była bowiem pora jesienna i trzeba było gromadzić zapasy na zimę. Po chwili wracała po następny i tak powtarzała tę czynność, aż do momentu, kiedy orzeszki się skończyły. Dzieci zadowolone wracały do domu. Wiewiórka też.

Autor: Zofia

Ciemność zgęstniała – 45

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i zdrowie.

Kwiaty rosły i kwitły. Zwierzęta chodziły swoimi ścieżkami i miały młode. Las dawał schronienie, wyżywienie oraz tło do zabawy i przebywania na świeżym powietrzu. Następujące po sobie pory roku mijały. Każda niosła coś dobrego i coś innego w porównaniu z poprzednią.

Las sam się oczyszcza, przyroda naucza zachowania i pomaga w rozwoju.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 18

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często… przeciwnie…, bo płacząca wierzba tak bardzo urosła, że gałęzie, które wcześniej chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów, dopiero teraz zaciekawiały ludzi do podglądania, co tam jest ciekawego.

Autor: Janek

Przez kawiarniane okno – 36

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich ONO – nijakie, szare, bez wyrazu. Takie byle jakie. Poszargane i zmęczone życiem. Z zaropiałymi oczami. Nieufne i smutne – głodne ludzkiej miłości.

Aż wyciągnęła w jego kierunku rękę i pogłaskała go, dała się obwąchać i polizać. Przyniosła miskę strawy i ciepły płaszcz. Nijakość i szarość zaczęły nabierać blasku, przeobrażając się już w coś innego – bardziej czegoś jakiegoś, niż byle jakiego.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 17

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała niej starsza pani, elegancko ubrana, w kapeluszu i w rękawiczkach. Przechodząc koło niej czułam zapach delikatnych perfum. Ona jednak nikogo nie widziała. Jej wzrok był utkwiony w jeden punkt, a na ustach igrał leciutki uśmiech. Kim była ta pani? Co ją wiązało z tym miejscem? Czy ją jeszcze spotkam podczas kolejnego spaceru w parku?

Autor: Meidi