Przy pięknej starej toaletce – 39

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że płynęła łodzią po tafli jeziora, a naprzeciwko niej, w słomkowym kapeluszu, wiosłował mężczyzna. Dopłynął do białych lilii unoszących się na wodzie, wychylił się i zerwał je, po czym położył je u jej stóp.

Tak – były dla niej!

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 16

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadali na niej zakochani, matki z maleństwami, a także ludzie w sędziwym wieku, uciekając przed promieniami słonecznymi.

Autor: Anna Katarzyna

Przez kawiarniane okno – 35

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich osoby dziwnie ubrane, z wieloma bagażami. To byli aktorzy udający się na Stare Miasto.

Był letni wakacyjny dzień i w Centrum odbywał się wieczorek dla dzieci, które zostały na wakacje w mieście. Wieczór obfitował w trzy krótkie, kolejno po sobie następujące, sztuki oraz poczęstunek lodowy. Później był wieczór muzyczny pod gołym niebem, przeznaczony dla dorosłych i starszej młodzieży. Atrakcją były występy nowo powstałych zespołów muzycznych.

Na koniec imprezy organizator zaprosił wszystkich imprezowiczów na wieczór kabaretowy mający odbyć się w niedzielę.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 15

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często była ulubionym miejscem spotkań spacerowiczów i marzycielskich par. Niestety, gałęzie wierzby rozrastały się coraz bardziej i zasłaniały oczy ciekawskich. Przystawali tam i dyskretnie zapuszczali żurawia lecz niewiele zdołali wypatrzeć. Aż przyszła jesień, liście stopniowo poopadały i stara ławeczka odsłoniła swoje kulisy. Stare deseczki coraz bardziej murszały ze starości i obiekt spotkań nadawał się już tylko do remontu.

Autor: Stefan

Ciemność zgęstniała – 44

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozsądek.

Tak naprawdę nie wiadomo, czy była to ciemność z zamierzchłych czasów, czy z wojen, czy z innych zdarzeń bliższych lub dalszych – tak jakby ciemne czasy nałożyły się na siebie.

Tą jasnością stał się rozsądek. Rozsądek do rzeczy mądrych i budujących. W rozsądku możemy zbudować coś naturalnego i dobrego.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 14

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często gałązki i liście wierzby muskały ławeczkę i siedzące na niej osoby. Wyglądało to tak, jakby wierzba ich gładziła i szeptała, że są dla niej ważni i że bardzo, bardzo ich lubi. Tak też było naprawdę. Wierzba chroniła ławeczkę i osoby, które na niej siadywały. Otulała ich szczelnym płaszczem swoich liści i gałązek. Robiła tylko jeden wyjątek – gdy siadał na niej ktoś smutny, a alejkami spacerowała starsza, miła pani, która była uzdrowicielką, wierzba unosiła swoje gałęzie i odsłaniała na chwilę ławeczkę z siedzącą na niej osobą. Kiedy starsza pani dawała znak, że zrozumiała jej wiadomość, wtedy wierzba znowu otaczała ławeczkę i smutną osobę płaszczem z gałązek i liści. Tymczasem starsza pani siadała na jakiejś ławeczce niedaleko wierzby i zajmowała się tym, co zwykle – oczyszczaniem i dawaniem ukojenia. Wyobrażała sobie, że wierzba wychwytuje smutek z osoby siedzącej na ławeczce i swoimi korzeniami oddaje go Matce Ziemi. W zamian – z ziemi, powietrza oraz od ptaków i drzew otrzymuje radość, zaradność i dobre samopoczucie, które z kolei przelewa na osobę siedzącą na ławeczce. Robi to za pomocą dotyku, muskając tę osobę swoimi listkami i gałązkami. Ludzie nie wiedzieli o tym, ale bardzo chętnie siadywali na ławeczce, bo zawsze poprawiało się wtedy ich samopoczucie.

Kiedy na ławeczce pod wierzbą siadał ktoś, kto potrzebował skupienia, bo chciał się uczyć, czytać lub rozmyślać – wierzba jak zwykle okrywała ławeczkę szczelnym płaszczem liści i gałązek, a ptaki śpiewały trochę ciszej niż zwykle, żeby mu nie przeszkadzać w skupieniu.

Gdy na ławeczce siadywali zakochani, wierzba też okrywała ich szczelnie, ale za to ptaki świergotały bardzo ożywione.

Dzięki tym sygnałom stara uzdrowicielka zawsze wiedziała, co wierzba chce ofiarować swoim podopiecznym. I często jej w tym pomagała…

Czasami, gdy ławeczka była pusta, uzdrowicielka sama siadała na niej i rozmawiała z wierzbą. Wymieniały się ploteczkami i rozmawiały jak serdeczne przyjaciółki. Wierzba bardzo lubiła te chwile, a i ławeczka była zadowolona, gdy przysłuchiwała się ich rozmowom…

Autor: Brzozowa Bajdulka

Przez kawiarniane okno – 34

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich myśliciel. To, co go wyróżniało, to nie był strój, ale sposób bycia i myślenia. Aprobował świat takim, jaki jest i dołączał do niego odpowiednią myśl na odpowiedni czas. Myśliciela charakteryzowała też odwaga. Był on także przedsiębiorcą, więc charakteryzował się ciekawością, skierowaną na innych, a konkretnie interesował się potrzebami innych ludzi.

Mówił, że działanie na dużą skalę jest takie samo jak na małą skalę, ale na dużą.

„Człowiek powinien być uczciwy, gdyż jest to zdrowy mechanizm” – zawsze powtarzał podczas spotkań przy kawie. Dodawał przy tym często:

„Cenne jest to, co możesz dać niezależnie od tego, ile masz.”

„Pomocny jest rytm i porządek w działaniu – przyroda też ma swój rytm i porządek.”

„Dyscyplinuj raczej siebie niż innych. Wiedza to dar – korzystaj z niej.”

„Bądź radosny, bo warto.”

Autor: Adam

Mała ławeczka – 13

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała na niej pewna fajna babka, która kiedyś myślała, że wcale nie jest fajna, ale to było dawno, dawno temu.

Musiało wiele wody upłynąć, żeby dotarło do niej, że nosi w sobie cudowną Bożą Iskrę, która płonie i rozświetla ją od wewnątrz. Ta cudowna iskra była w niej zawsze, grzała ją w zimne wieczory, rozśmieszała, gdy było jej smutno.

Babka nie chciała jej widzieć, bała się jej, nie wierzyła w jej istnienie i dlatego było jej smutno, czuła się źle i przeżywała rozpacz. Teraz babka jest cudowna kobietą, wie, że niejedną burzę życiową ma za sobą, ale również przestała się bać burz, które jeszcze są przed nią. Jest silna, zaradna, przebojowa i wesoła. Tyle huraganów życiowych już za nią, tyle wichur, wojen, zawirowań, a ona dalej trwa, dalej idzie do przodu. Czasem widzę ją na ławeczce pod wierzbą. Wydaje mi się, że to nie iskra lecz cały snop iskier rozświetla jej serce. Ciepło koło niej, chciałabym usiąść obok.

Autor: Hania

Ciemność zgęstniała – 43

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rosło dalej…

Rosło i rosło… Często patrzymy, co rośnie. Drzewo, dziecko, dom. Jednak każdy proces wzrostu ma swoje etapy – strukturę. Też prawidłowości. Być może, gdy zdamy sobie z tego sprawę, życie będzie ciekawsze. Może nie intuicyjnie, ale kierując się tym systemem, będziemy mogli zrobić więcej.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 12

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadywał na niej młody chłopiec. Rozsiadał się wygodnie, rozglądał się, czy nie ma znajomych i kiedy uznawał, że jest bezpieczny, to wyciągał z kieszeni tomik poezji i oddawał się lekturze. Uwielbiał wiersze i sam też próbował je pisać. Gdy czytał poezję, to odlatywał w cudowny świat piękna, rytmu i harmonii. Było to bardzo osobiste przeżycie, więc wybierał tę ławeczkę, bo razem z wierzbą chroniły jego prywatność.

Autor: Ewa Damentka