Mała śnieżynka – 4

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Otuliły krzak róży, chroniąc go przed mrozem.

Przyszła wiosna i śnieżynki wróciły do swej pierwotnej lekkości i, jako woda w rzece, dokończyły swą podróż, wracając do oceanu.

Autor: Andrzej B

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 29

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła krasnoludka z siwą brodą. Miał na sobie zielony kubraczek, zielone spodnie, zielone buty, zieloną czapeczkę i złotą koronę na siwej głowie. Stał w otoczeniu wielu krasnoludków, którzy też byli ubrani w kolorowe kubraczki, spodnie, buty i czapeczki.

Król mówił dalej – „Ludzie, krasnoludki, elfy i inni, równie mili goście, witamy na corocznym krasnoludkowym balu. Bawcie się. Niech ta muzyka, tańce i miłe towarzystwo sprawią, że zapomnicie o troskach. Rozluźnijcie się, a potem wypoczęci wrócicie do swoich domów. My, krasnoludki, będziemy wam pomagać, zarówno na balu, jak i później, w waszym codziennym życiu.

Potem król ukłonił się przed zebranymi i dał znak orkiestrze. Rozpoczął się bal…

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 3

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr.

Chłopczyk obserwował ich taniec przez okno. Myślał, ile śniegu jeszcze spadnie. Tata chłopca codziennie przez kilka godzin odśnieżał ich skromny domek, a później nie miał siły nawet na rozmowę z synkiem. Maluch przeklinał w myślach tańczące śnieżynki.

Aż do czasu, kiedy bawiąc się przed domem, niedaleko śnieżnego nasypu, zbudowanego przez ojca, zobaczył samochód, pędzący prosto na niego. Kierowca stracił panowanie nad kierownicą. Samochód z ogromną szybkością wbił się w zaspę i słychać było tępy huk.

Chłopiec stanął jak wryty. Przed sobą zobaczył oczy auta, wyzierające ze śniegu.

„Kochane śnieżynki” – pomyślał.

Autor: Wędrowny Grajek

Mała śnieżynka – 2

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Na dole widać było duży zbiornik wody. Śnieżynka nie wiedziała, czy to jest małe morze, czy duże jezioro. Jej uwagę przyciągały dwie wyspy. Obydwie były początkowo rozświetlone światłami domów i latarni. Między nimi majaczył most, który je łączył. Nagle, wydawałoby się zupełnie bez powodu, most zaczął się kruszyć i rozpadać. Na jego miejscu utworzyła się przepaść. Natomiast na obydwu wyspach zaczęły rosnąć potężne mury – i w miejscu, gdzie początkowo był most, i w innych miejscach. Wyspy obwarowały się. Mury były już tak wielkie że światła domów i latarni przestały być widoczne, a może w ogóle przestały świecić?

Śnieżynka aż zatrzymała się z wrażenia. Nieruchomiejąc patrzyła, jak mury rosną wysoko, prawie sięgając nieba. Już nie widać było obydwu wysp. Każda zniknęła na dnie studni, utworzonej przez okalające ją mury.

– Co cię martwi, Śnieżynko? – zaszemrał wiatr i okręcił ją w powietrzu.

– To, co się stało z wyspami.

– Czasami tak się dzieje.

– Czy możemy coś zrobić? – zapytała śnieżynka.

– Możesz dołączyć do nich – szepnął wiatr i wskazał na kilka świetlanych postaci, spływających z nieba w stronę wysp.

Śnieżynka rozpoznała Anioły, niosące miłość i światło.

– Możesz mnie do nich zanieść? – zapytała.

Wiatr przeniósł ją delikatnie i śnieżynka poczuła anielskie ciepło i światło. Rozpuściła się w nim i spłynęła w dół, do anielskiej pomocy dołączając również swoją miłość i życzliwość.

Światło zaczęło głaskać i ogrzewać mury, a te rozpuszczały się powoli… Wyspy znowu zaczęły być widoczne. Gdy anielskie światło i ciepło dotarły do wysp, każda z nich odpowiedziała własnym światłem. Jej latarnie i domy świeciły coraz mocniej, cieplej, jaśniej…

Inne śnieżynki, patrząc w dół, widziały, że wyspy zaczęły wyglądać jak dwa jasne klejnoty na tle ciemnej wody. W pewnej chwili przepaść zniknęła i ukształtował się nowy mocny, łukowaty, świetlisty most, który połączył obie wyspy. A na środku mostu, na poręczy, osiadła mała kropelka światła, ta która jeszcze niedawno była ich siostrą, małą śnieżynką.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Mała śnieżynka – 1

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Grupa ptaków przyglądała się im, myśląc, jak dobrze mają te śnieżynki. Wirują w powietrzu i nie marzną. Ptaki dużo dałyby, żeby choć przez chwilę stać się jedną z nich. Kiedy śniegu napadało już naprawdę dużo, przyjechała ekipa i zaczęła opryskiwać go jakimś świństwem, żeby topniał. Śnieżynki znikały, a te, które zostały, stały się żółte i lepkie.

Ptaki, widząc to, wzbiły się w powietrze i odleciały do odległych krajów. „Biedne śnieżynki” – pomyślały.

Autor: Wędrowny Grajek

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 28

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że zarys jego twarzy powoli zmienia się w dziób ptaka, a z boków wystają skrzydła. Król dumnym krokiem, z nienagannie wyprostowaną postawą, przemierzał środek sali. Wszyscy patrzyli w niemym osłupieniu. Król podniósł kieliszek, wzniósł toast i rozpostarłszy skrzydła odleciał z sali balowej.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 43

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył… Spokój.

Spokój stał sobie na szczycie wzgórza i patrzył na rozległą dolinę. Wędrowiec zobaczył jak Spokój usiadł i zamyślił się – cały czas patrząc na piękną dolinę.

Powietrze wokół jakby uspokoiło się, ptaki zaczęły ciszej i spokojniej śpiewać, a nawet wiatr dołączył do tego spektaklu. Przestał ostro wiać, szarpać włosy i kurtkę wędrowca. Jakby się uspokoił, a szarpanie zastąpił delikatnym, spokojnym głaskaniem. Gładził włosy, policzki i ręce Wędrowca. Spokojnie i uważnie głaskał też trawy, ziemię oraz dzióbki, pazurki i pióra ptaków. Wiatr zrobił się ciepły, serdeczny i gładząc otulał – wędrowca, ptaki, wzgórza dolinę….

„Usiądź przy mnie” – wędrowiec usłyszał w swojej głowie głos. Rozejrzał się dookoła, żeby zobaczyć, kto mówił. Nie zauważył nikogo nowego. Widział tylko Spokój, który spokojnie siedział i wpatrywał się w dolinę. Nawet nie odwrócił głowy, jednak wędrowiec miał wrażenie, że to Spokój go zaprasza. Usiadł przy nim i też zaczął wpatrywać się w krainę, leżącą u stóp wzgórza.

Nie rozmawiali ze sobą, tylko patrzyli – Spokój i wędrowiec, wędrowiec i Spokój…

W pewnej chwili wędrowiec zobaczył przed sobą rozwiązanie problemu, który nurtował go od bardzo dawna. Zobaczył wydarzenia, osoby, swoje działania i efekty tych działań… To wszystko tworzyło wzór, z którego wcześniej nie zdawał sobie sprawy. Teraz ten wzór, na oczach wędrowca, zmieniał się… Przeobrażał się w nowy. Przynosił nowe rozwiązania, choć proponował stare sposoby, które wędrowiec dobrze znał. Stare, dobrze wypróbowane metody, tylko zastosowane w innych okolicznościach.

Wędrowiec, jak oczarowany przyglądał się swoim pomysłom. Zobaczył jak one wpływają na jego życie i rozwiązanie tego problemu, również jak rozwiązują problemy, z których istnienia nie zdawał sobie wcześniej sprawy.

Nawet nie zauważył, że wstał i uśmiechnięty zaczął schodzić ze wzgórza. Z powrotem wszedł w swoje życie. Wrócił do niego, chociaż wcześniej nawet nie wiedział, że z niego wyszedł. Teraz powracał, biorąc odpowiedzialność za siebie i mając pewność, że wszystko zrobi tak, jak trzeba. Odzyska sens i nadzieję. Wiara i miłość właśnie się odnalazły i zaczęły wspierać go, w jego życiu i w jego działaniach.

Spokój przyglądał się temu z życzliwością. „Powodzenia przyjacielu, na pewno się uda” – powiedział głośno za Wędrowcem, choć wiedział, że ten pewnie go nie usłyszy, bo na nowo jest zajęty swoim życiem i swoimi sprawami.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 27

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła przystojnego mężczyznę o przemiłym spojrzeniu błękitnych oczu. Przechodząc obok niej spojrzał na nią i podał rękę do ucałowania. Zrobiło się jej gorąco i obudziła się z drżeniem w ciele.

Autor: Andrzej B.

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 26

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła szlachetny uśmiech na jego szlachetnym obliczu. Oczy jego emanowały szczególnym blaskiem. Miał ogłosić wielką nowinę. A w zasadzie to dwie.

Z wyprawy po magiczne ziele wrócił królewski syn. Powrócił po roku nieobecności. Było to wielkie szczęście dla wszystkich mieszkańców królestwa. Nie tylko dla samej Królewskiej Rodziny.

Druga wiadomość, niemniej dobra, to wiadomość, że do grodu zbliża się zaproszony wielki mistrz magii Światła, który zamierza zostać w grodzie na stałe…

Autor: Marek Jasiński

Polną drogą – 42

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył… lwa. Było to zdjęcie biegnącego lwa, naklejone na boku samochodu, transportującego zwierzęta. Auto jechało do leśniczówki, by przetransportować małe zwierzaki.

Wędrowiec pozdrowił kierowcę i leśniczego. Panowie też lekko skłonili głowy. Wiedział, że jest prawdopodobne, że usłyszy propozycję podwiezienia, zwłaszcza, że był to jedyny samochód, który do tej pory przejechał leśną drogą. I tak też się stało, ale odmówił, aby iść swoją drogą i swoim tempem.

Wędrowiec myślał o swojej tożsamości – kim jest. Wiedział, że zawsze dużo podróżuje, więc – czy ma jakieś stałe miejsce na ziemi? I czy jest ono rzeczywiście do szczęścia potrzebne?

Po tych rozważaniach usłyszał różnorodne głosy przyrody. Do tej pory panowała cisza, a przecież głosy ptaków i innych zwierząt leśnych nie włączyły się przed chwilą ot tak, na komendę.

Wędrowiec przystanął, rozłożył na trawie koc i położył się. Zrobił tak, by odpocząć i całym sobą usłyszeć otaczającą przyrodę.

Autor: Adam