Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.
W pewnej chwili zobaczył skrzydło. Jakieś dziwne zwierzę. Było na tyle dziwne, że wędrowiec zboczył z drogi i poszedł za nim w las. Zwierzę było jednak dużo szybsze i uciekło. Wędrowiec wrócił na ścieżkę.
Zaczął padać deszcz. Padało krótko i za chwilę wyszło słońce. Jego promienie oświetliły drogę, las i polanę, ale też oślepiały idącego. „Oto właśnie mamy paradoks” – pomyślał.
Minął żwirownię i rozdroże prowadzące w jednym kierunku do wsi, a w drugim do miasta. Pomyślał, że wraca do miasta, do domu. W TV miał być ciekawy film o zwierzętach i przyrodzie. Drugi paradoks – chęć oglądania przyrody w TV, gdy właśnie może oglądać przyrodę tu i teraz.
Autor: Adam