Polną drogą – 42

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył… lwa. Było to zdjęcie biegnącego lwa, naklejone na boku samochodu, transportującego zwierzęta. Auto jechało do leśniczówki, by przetransportować małe zwierzaki.

Wędrowiec pozdrowił kierowcę i leśniczego. Panowie też lekko skłonili głowy. Wiedział, że jest prawdopodobne, że usłyszy propozycję podwiezienia, zwłaszcza, że był to jedyny samochód, który do tej pory przejechał leśną drogą. I tak też się stało, ale odmówił, aby iść swoją drogą i swoim tempem.

Wędrowiec myślał o swojej tożsamości – kim jest. Wiedział, że zawsze dużo podróżuje, więc – czy ma jakieś stałe miejsce na ziemi? I czy jest ono rzeczywiście do szczęścia potrzebne?

Po tych rozważaniach usłyszał różnorodne głosy przyrody. Do tej pory panowała cisza, a przecież głosy ptaków i innych zwierząt leśnych nie włączyły się przed chwilą ot tak, na komendę.

Wędrowiec przystanął, rozłożył na trawie koc i położył się. Zrobił tak, by odpocząć i całym sobą usłyszeć otaczającą przyrodę.

Autor: Adam