Przez kawiarniane okno – 14

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich były osoby, które mimo pośpiechu zauważały, że dookoła pachniało wiosną.

Ludzie odczuwali ją wszystkimi zmysłami, które coraz bardziej wyostrzały się na widok jej przejawów. Drzewa i krzewy rozwijały swoje listki. Kwiaty otwierały swe pąki. Świat piękniał… Otwierały się ludzkie serca wraz z nadchodzącą wiosną. Ludzie pięknieli z minuty na minutę. Ich chód stawał się lekki, swobodny. Rysy twarzy miękły. Twarzom towarzyszył uśmiech, radość i życzliwość do świata. Duzi, mali, starzy i młodzi rozmawiali ze sobą. Młodzi z ogromną ciekawością słuchali opowieści starszych, którzy byli chodzącą historią. Życzliwość i wdzięczność rosła w sercach ludzi i rozprzestrzeniała się na cały świat.

Autor: Danuta Majorkiewicz