Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich Baletnica. Tak nazywał się szef grupy rowerzystów. Grupa jeździła na wycieczki, robiła dużo kilometrów. Nieważne było dokąd jadą. Ważne, by przejechać jak najwięcej kilometrów. Baletnica szedł przodem, prowadząc swój wyczynowy rower, a za nim szła grupa piętnastu rowerzystów – też z rowerami.
Po zimnej podróży dobrze jest się ogrzać przy ciepłym ogniu. Ogień jest dobry, ale w bezpiecznej odległości. Patrząc na żywioł, oceń, w jakiej skali jest destrukcyjny, a na ile przydatny…
Autor: Adam