Przez kawiarniane okno – 27

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich przemieszczał się słup ogłoszeniowy. Dziwnie wyglądał, gdy podczas chodzenia pokazywał ciemne półbuty, czarne skarpetki i ciemne nogawki spodni. Potem – gdy przystawał – już nie wzbudzał sensacji. Po prostu, słup jak słup. Ludzie podchodzili do niego, by czytać ogłoszenia, jakie były na nim naklejone.

„Fajny pomysł na biznes” – pomyślałam i zaczęłam się zastanawiać, na jaki pomysł sama mogłabym wpaść.

Tymczasem słup podszedł bardzo blisko kawiarnianego okna i znowu zamarł. Spojrzałam na niego i zobaczyłam ogłoszenie. Wielkimi literami napisano w nim: „Zrób to, o czym marzysz. Zrealizuj marzenia swojego serca”.

Autor: Ewa Damentka