Przez kawiarniane okno – 29

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł pomysł na milion – milion złotych, milion dolarów, milion euro… A właściwie był to pomysł na pierwszy milion… widziałam, jaki był okrąglutki. Szedł razem z ludźmi. Do niektórych się przytulał, jakby chciał, żeby zabrali go ze sobą. Ludzie go ignorowali…

Szybko dopiłam kawę i wyszłam z kawiarni. Podeszłam do nieco zagubionego pomysłu i zapytałam, czy chce ze mną porozmawiać. Zgodził się z radością. Wyznał, że czuł się samotny pomiędzy ludźmi…

… Nagle poczułam się tak, jakby było to kiedyś, jakiś czas temu. Zobaczyłam, że teraz pomysł jest mniej samotny, bo wędruje przez życie razem ze mną i moimi przyjaciółmi. Dołączają do nas nowe pomysły, a nawet… nowe miliony… w różnych walutach…

Była to bardzo sympatyczna wizja. Oprzytomniałam w samą porę, by usłyszeć, że pomysł zapytał mnie, czy mógłby wędrować ze mną dłużej, bo bardzo chciałby mieć przyjazną duszę koło siebie. Oczywiście, zgodziłam się. Ciekawa jestem, czy wizja się spełni w całości… Na razie wędrujemy razem i jest nam bardzo dobrze ze sobą i z naszymi przyjaciółmi.

Autor: Kokoryczka