Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mała dziewczynka, która bawiła się z pręgowanym, szarym kotkiem. Jej oczy iskrzyły z przejęcia, a uśmiech nie schodził z ust. Choć zabawa z figlarnym, małym kocięciem trwała już dość długo, dziewczynka nieustannie jaśniała. Wielkie szczęście nie opuszczało jej nawet wtedy, kiedy przybiegł pies. Kocię cofało się, chroniąc w objęciach dziewczynki, co wywołało jeszcze większe szczęście. Pies przyjaźnie je obwąchał, zamerdał ogonem i pobiegł dalej.
Pomyślałem wtedy, że jeśli masz swoje szczęście w rękach, niestraszny ci wyimaginowany problem. Po prostu jak ta dziewczynka, jesteś szczęściem.
Autor: Marek Jasiński