Przez kawiarniane okno – 5

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szła dziewczynka, która szła sama, z zaciekawieniem zaglądając we wszystkie witryny sklepów i zajrzała też do okna kawiarnianego. Przystanęła. Zdziwiło ją, że widzi swoją mamę, która ponad rok wcześniej wyszła z domu i od tej pory dziewczynka jej nie widziała. Została tylko z bardzo kochającym ją tatą. Ale to nie to samo.

Wszędzie, gdzie tylko wychodziła, szukała mamy. Widywała wiele postaci do niej podobnych. Bardzo brakowało jej mamy.

Pani siedząca w kawiarni zauważyła przyglądającą się jej dziewczynkę, uśmiechnęła się do niej i pomyślała: „tak bym bardzo chciała mieć taką uśmiechniętą córeczkę”. Dokończyła picie herbaty, wyszła z kawiarni, ale dziewczynka zniknęła w tłumie.

Autor: Joanna