Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich ja.
Szłam zajęta swoimi sprawami i nawet nie pomyślałam, że ktoś może mi się przyglądać. Zdziwiłam się, gdy zadzwonił telefon i koleżanka powiedziała, że siedzi w kawiarni i zaprasza na kawę. Miło spędziłyśmy ten czas.
Autor: Ewa Damentka