Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że płynęła łodzią po tafli jeziora, a naprzeciwko niej, w słomkowym kapeluszu, wiosłował mężczyzna. Dopłynął do białych lilii unoszących się na wodzie, wychylił się i zerwał je, po czym położył je u jej stóp.
Tak – były dla niej!
Autor: Ewa Majewska