Roztańczona brzózka – 14

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu podszedł do niej filozof i moralista zarazem. Opowiadał brzózce o losach świata, ludzi i o filozofii. O tym, co jest etyczne, a co nie. Brzózka słuchała i szumiała swoimi gałązkami.

Po długim wykładzie filozof zapytał: „A ty? Czemu zajmujesz się tańcem i szeleścisz listkami? Powinnaś robić coś pożytecznego. To nieetyczne, że rośniesz tu sobie i nie ma z ciebie żadnego pożytku. Nie dajesz chleba, mleka. Nawet kawy nie potrafisz zrobić!”. Krzyczał coraz głośniej i gestykulował, ruchem rąk podkreślając znaczenie swoich słów.

Zajączki przycupnęły w ukryciu i przerażone przyglądały się temu zdarzeniu. Przez krzyki rozwścieczonego mężczyzny przedarł się jeszcze głośniejszy, kobiecy wrzask: „Józek, do domu, ty darmozjadzie jeden! Gospodarstwo nieoporządzone, a ten sobie spacery uskutecznia!”. Filozof zamilkł, przygarbił się, posmutniał i odkrzyknął: „Już idę, Hanuś!”. Popatrzył na brzózkę i powiedział: „Zazdroszczę ci. Nie masz żony, ani obowiązków, jesteś szczęśliwa”.

Poszedł do domu, a brzózka nadal wdzięcznie tańczyła na wietrze i szeleszcząc listeczkami rozmawiała z zajączkami, które przykicały do niej, szczęśliwe, że ten głośny i nieuprzejmy człowiek już sobie poszedł.

Autor: Złota Rybka