Roztańczona brzózka – 15

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu mała Hania przypomniała sobie, jak kiedyś jej brat mówił, że pod niektórymi drzewami znajdują się cudowne komnaty. „Wystarczy popukać w drzewo, a ono przechyla się, ukazując wejście” – opowiadał. Gdy Hania zobaczyła roztańczoną brzózkę, natychmiast pobiegła do niej, przytuliła i popukała w gładką, białą korę. Coś zaskrzypiało, coś zaszumiało i Haneczka znalazła się w cudownej czekoladowej komnacie.

„To jest to, co kocham!” – klasnęła Hania i zanurzyła palec w misce z mleczną czekoladą. „Ojej, jakie to pyszne. Rozpływa się w ustach, mniam”. Po chwili mała Hania cała była upaprana na brązowo, sukieneczka poplamiona, ręce do łokci w czekoladzie, nawet na butach czekolada. „Muszę trochę zabrać tej czekolady na potem” – pomyślała Hania i zaczęła do pustej już miski ładować różne gatunki czekolad. Napakowała też trochę do kieszeni.

Wtedy nagle, nie wiadomo skąd, pojawiła się duża Hanka. „Co ty, dzieciaku, wyprawiasz?” – krzyknęła – „Mówił ci przecież ojciec, że możesz dziennie zjeść dwa kawałeczki, nie więcej. Nie chcesz być przecież zachłanna.” Duża Hanka wyprowadziła małą z komnaty, umyła jej ręce i zmieniła sukienkę. Mała Hania wcale nie poczuła się lepiej. Wręcz przeciwnie! Tęskniła nadal i ciągnęło ją do czekoladowej komnaty pod brzozą.

Tylko gdzie ta brzoza?

Nie wiadomo. Może w dolinie obok Zamku. Może…

Autor: Hania