Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.
Pewnego razu nadleciał wiatr migdałowy. Czekoladowe powiewy spowodowały zdumienie pierzastych mieszkańców gaju. Przestały ćwierkać, a nawet przez chwilę szeleścić wśród listowia. Z kawiarni dochodził teraz szmer, brzęk szklaneczek z oranżadą.
Najbardziej rozkapryszone dzieci biegły już w stronę brzozy. Chcemy soku brzozowego! Drżyj!
Autor: Motyl