Roztańczona brzózka – 25

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu przywędrowała do niej pewna zmęczona życiem Istota. Nie wiadomo, ile miała lat. Sama już tego nie pamiętała. Wiedziała tylko, że od dawna towarzyszy jej zmęczenie, które z każdym rokiem robi się coraz cięższe. Marzyła, żeby odpocząć, położyć się lub choćby usiąść i już nie wstawać.

Istota usiadła na skraju polany, oparła się plecami o pień wielkiej sosny i zamknęła oczy. Zasnęła. Tymczasem brzózka tańczyła, prosząc ziemię, strumień płynący nieopodal, wiatr, trawy, drzewa i zwierzęta, żeby podzieliły się swoją życzliwością z tą biedną, zmęczoną Istotą. Sama dzieliła się z nią swoją siłą życiową, optymizmem i życzliwością.

Po pewnym czasie Istota otworzyła oczy. Dalej siedziała, oparta o drzewo, bo nie chciało się jej ruszać. Nadal była bardzo zmęczona. Rozejrzała się dookoła i jej uwagę przyciągnęła roztańczona brzózka. Istota zauważyła, że brzózka jest prześliczna i zaczęła podziwiać piękno jej postaci oraz delikatność gałązek i listków, które wdzięcznie poruszały się na wietrze.

Podziwiając brzózkę, Istota zapomniała o całym świecie – również o swoich kłopotach. Ten moment wykorzystały drzewa, krzewy, trawy, zwierzęta, strumień, ziemia i wiatr – wszyscy, których brzózka prosiła o wsparcie, zaczęli pomagać zmęczonej Istocie. Ona nawet tego nie zauważyła, bo nadal zajęta była podziwianiem brzózki. Pomoc wpływała kropelka po kropelce. Nie wiadomo, jak długo to trwało, ale po pewnym czasie Istota zupełnie oprzytomniała i uświadomiła sobie, że ma dom, rodzinę, siebie i swoje życie. Że jest młodą osobą, która chce dobrze żyć i ma do tego prawo. Uśmiechnęła się do brzózki, wstała i wróciła do domu, a las dalej żył swoim życiem i wszyscy zajęli się zwykłymi, codziennymi sprawami.

Roztańczona brzózka podziękowała swoim pomocnikom, a jej gałązki oraz listki dalej szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Autor: Jęczydusza