Czerwcowa noc – 45

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę. Wianki oczywiście płynęły z prądem w dół rzeki. Dorośli patrzyli na to z radością i zrozumieniem, natomiast dzieci były zafascynowane takim zdarzeniem.

Wianki płyną zawsze z prądem, ale dzieci przeważnie są twórcze i chcą się uczyć przez doświadczenie. Pomaga w tym zabawa i przebywanie na łonie przyrody. Warto byłoby może przemyśleć, na jakie dobre kwestie wpływa obcowanie nas ludzi ze zwierzętami.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 13

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał przechodzące obok zwierzęta i wędrowców. Zapach kwiatu przyciągał, a jego blask utrzymywał zainteresowanie. U każdego obserwatora zainteresowanie kwiatem było różne. Jedni obserwowali go i byli zachwyceni jego widokiem. Inni przez bardzo długi czas upajali się zapachem. Również przybyło na miejsce kilkoro obserwatorów, których kwiat zainteresował przyrodniczo.

Przybysze przybywali w to miejsce o różnych porach dnia. Niektórzy przebywali tam bardzo długo, inni bardzo krótko.

Kwiat natomiast pachniał i świecił jak gwiazda.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 58

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. A obok tego domku stał inny domek, bardzo podobny, ale okna w nim były zamknięte i firanka nie powiewała. W oknach były żaluzje.

W wielkim skrócie – jeden domek był tradycyjny, a drugi bardzo nowoczesny.

W tym pierwszym na stałe mieszkała bardzo liczna rodzina, a do drugiego przyjeżdżała dwójka właścicieli raz na jakiś czas. Ich domy pełniły różne funkcje, ale w obu przypadkach były azylem położonym w bardzo dobrym miejscu.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 8

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał soki owocowe. Ale jak to robił? Oczywiście w przenośni. Niedaleko rosły jabłonie i grusze, a ich błyszczące owoce jakby obserwowały kwiat paproci. Istniało przypuszczenie, że dzięki takiemu sąsiedztwu przetwory z owoców będą wyśmienite.

Starszy, mądry pan ogrodnik i pszczelarz też przebywał, jak tylko mógł najczęściej w tym miejscu, które z każdym dniem wpływało na to, że staje się lepsze z dobrego, czyli w sadzie.

Autor: Adam

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 35

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że trzyma on w rękach obraz statku. Obraz duży, wyraźnie namalowany. Oprawiony. Woda na tym obrazie wydawała się nadzwyczaj prawdziwa, bo była niebieska. Król opowiadał o tym, w jaki sposób obraz do niego trafił. Był to dowód wdzięczności za dostrzeżenie cech malarza, którego wiele osób nie rozumiało, a król zrozumiał. Życie malarza się przez to poprawiło, a obraz został namalowany w podzięce.

Obraz był nie tylko dziełem sztuki, ale też metaforą. Artysta zawarł tam przekaz dla króla, nakreślony intencją, by przez długi czas, kiedykolwiek król choćby zerknie nań, mógł dopatrzeć się bardzo dobrych kierunków.

Dziewczyna poczuła, że jest gdzieś między snem a jawą. Sen był bardzo piękny, ale mądry. Zastanowiła się, czy inne sny też mogą być mądre? Pewnie tak…, ale przyszła pora, by świadomie rozpocząć nowy dzień…

Autor: Adam

Wiosenny las – 43

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i marzył. Wiedział, że to dobre. Marzenie, to wybieganie w przyszłość, myślenie i wyobrażenia. Dobrze jest mieć właściwy ogląd całości zdarzeń, także tych z przyszłości. Trzeba umieć wrócić z zaplanowanej przyszłości do chwili obecnej i zacząć działać w dobrym kierunku. Orzeźwiający zapach przyrody na pewno będzie w tym pomagał.

Autor: Adam

Przez kawiarniane okno – 40

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich dźwigowy.

Wracał z pracy zmęczony. Dziś jego zajęcie było bardzo odpowiedzialne i męczące.

Pomimo zmęczenia schylił się i podniósł zabawkę, która wypadła z dziecięcego wózka.

– Co pan robi? – zapytała właścicielka wózka i dzieci.

– Jestem dźwigowym.

– Proszę pana, pytam raczej, dlaczego pan podnosi zabawkę w sytuacji, gdy obok idzie mój dziesięcioletni syn? Jest od pana młodszy.

– Bo jestem dźwigowym, lubię tę robotę – i oddał zabawkę małemu dziecku.

Autor: Adam

Morskie fale – 21

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży śpiewały ptaki. Widać było biegające i bawiące się małpy. Tym wszystkim był zainteresowany wielki ptak, który latając nad wyspą, jakby ją patrolował. Nocą było zimniej, a w dzień było bardzo ciepło. Stosownie do pory dnia i oświetlenia słonecznego, swój rytm życia dostosowywali jej mieszkańcy. Gdyby ktoś wizytował kilka takich wysp w jednym czasie, to wiele rzeczy byłoby podobnych, ale każda z wysp jednak miałaby elementy właściwe tylko dla niej.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 49

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o złotej rybce. Dwójka dzieci słuchała z wielką uwagą, ale najstarszy chłopiec zaprotestował. Powiedział, że bajki są bez sensu i że chce słuchać prawdziwych bajek o rybkach w morzu, o kutrach rybackich i rybach w sklepie, a nawet o wędkach.

Starsza pani, w związku z tym, tylko nieco zmodyfikowała opowieść, a chłopiec poczuł się doceniony.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 47

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o czarodziejskim domu. Dom znajdował się w lesie. Było w nim zawsze ciepło i dużo przestrzeni. Parter był jak duża świetlica, a na górę nie można było wchodzić. Znajdowały się tam prywatne pokoje właściciela domu.

W wybranych dniach, w świetlicy-pracowni przebywała często grupa artystów. Właściciel domu był malarzem i rzeźbiarzem. Wraz z gośćmi potrafili rozmawiać przy kawie i herbacie oraz tworzyć nowe obrazy i dzbany.

Autor: Adam