Przez kawiarniane okno – 35

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich osoby dziwnie ubrane, z wieloma bagażami. To byli aktorzy udający się na Stare Miasto.

Był letni wakacyjny dzień i w Centrum odbywał się wieczorek dla dzieci, które zostały na wakacje w mieście. Wieczór obfitował w trzy krótkie, kolejno po sobie następujące, sztuki oraz poczęstunek lodowy. Później był wieczór muzyczny pod gołym niebem, przeznaczony dla dorosłych i starszej młodzieży. Atrakcją były występy nowo powstałych zespołów muzycznych.

Na koniec imprezy organizator zaprosił wszystkich imprezowiczów na wieczór kabaretowy mający odbyć się w niedzielę.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 44

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozsądek.

Tak naprawdę nie wiadomo, czy była to ciemność z zamierzchłych czasów, czy z wojen, czy z innych zdarzeń bliższych lub dalszych – tak jakby ciemne czasy nałożyły się na siebie.

Tą jasnością stał się rozsądek. Rozsądek do rzeczy mądrych i budujących. W rozsądku możemy zbudować coś naturalnego i dobrego.

Autor: Adam

Przez kawiarniane okno – 34

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich myśliciel. To, co go wyróżniało, to nie był strój, ale sposób bycia i myślenia. Aprobował świat takim, jaki jest i dołączał do niego odpowiednią myśl na odpowiedni czas. Myśliciela charakteryzowała też odwaga. Był on także przedsiębiorcą, więc charakteryzował się ciekawością, skierowaną na innych, a konkretnie interesował się potrzebami innych ludzi.

Mówił, że działanie na dużą skalę jest takie samo jak na małą skalę, ale na dużą.

„Człowiek powinien być uczciwy, gdyż jest to zdrowy mechanizm” – zawsze powtarzał podczas spotkań przy kawie. Dodawał przy tym często:

„Cenne jest to, co możesz dać niezależnie od tego, ile masz.”

„Pomocny jest rytm i porządek w działaniu – przyroda też ma swój rytm i porządek.”

„Dyscyplinuj raczej siebie niż innych. Wiedza to dar – korzystaj z niej.”

„Bądź radosny, bo warto.”

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 43

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rosło dalej…

Rosło i rosło… Często patrzymy, co rośnie. Drzewo, dziecko, dom. Jednak każdy proces wzrostu ma swoje etapy – strukturę. Też prawidłowości. Być może, gdy zdamy sobie z tego sprawę, życie będzie ciekawsze. Może nie intuicyjnie, ale kierując się tym systemem, będziemy mogli zrobić więcej.

Autor: Adam

Wiosenny las – 42

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i jadł świeżo kupione jabłka. Czuł się wtedy naprawdę częścią przyrody. Dodatkowo, ciepłe już promienie słońca dodawały radości i dłuższego dnia. Pierwszy po zimie wiosenny spacer był jakby przełomem w życiu. Przyroda budziła się do życia. Las zaczęli odwiedzać turyści i spacerowicze.

Mężczyzna nie był zdecydowany, czy ma obserwować zwierzęta, czy rośliny, czy też słuchać śpiewu ptaków.

Poczuł wtedy, że dobrze mu się jednak wędruje przez las.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 42

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i… głównie nadzieję.

Las rozświetlał się powoli i było sporo cienia, ale później aż kipiało w nim życie. Na pustyni światło zajaśniało szybko i od razu stało się gorące. Tam było go za dużo. Nocą z kolei było zimno. Pustynny ekosystem był raczej skromny.

Wybór przebywania jest w nas. Dobieramy wersje do siebie i do chwili, w której funkcjonujemy.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 54

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka. Obok domku przebiegała droga, którą chodzili ludzie i konno przejeżdżali turyści. Droga była gruntowa, więc samochody przejeżdżały tędy bardzo rzadko.

Domek był ciekawie położony. Z jednej strony leśna głusza, z drugiej bliskość kilku większych miast, a jeszcze wcześniej wiejskie sklepy po drodze.

W związku z tym, wartość tej nieruchomości była bardzo duża.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 6

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często w tym miejscu przysiadał starszy pan, w wieku 72 lat. Tego dnia ów pan zobaczył na ławce siedzącego młodzieńca, który wpatrywał się w to, co przed nim. A były przed nim: trawy, żółte kwiatki, dróżki, a w oddali staw i pływające w nim kaczki. W tej sytuacji starszy pan patrzył na młodzieńca, którzy obserwował… kaczki. Dojrzały człowiek wiedział, że w takiej chwili się nie przeszkadza. Z radością usiadłby na swojej ulubionej ławce, ale uznał, że dzisiaj wybierze inne miejsce.

Nad stawem pojawiły się dwa łabędzie. Dróżkami czasami przejeżdżały rowery. Na trawie dzieci, pilnowane przez rodziców, uganiały się za psami, które były na spacerze. Panowała atmosfera równowagi.

Starszy pan pomyślał, jak dobrze, że jest tu normalnie, tak jak zwykle.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 41

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i radość.

Świece, lampy naftowe, elektryczność. Te pierwsze są naturalne i znane od dawien dawna. Elektryczność jest dużym ułatwieniem życia. Obecnie do tych pierwotnych źródeł światła można już nigdy nie wracać, chyba że dla klimatu.

Na elektryczność jesteśmy skazani. Dzisiejszy świat bez niej już by sobie nie poradził.

Zapytaj siebie – jakie światło masz w sobie?

Autor: Adam

Przez kawiarniane okno – 24

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich Jacek i jego rodzice. Jacek lubił gwizdać w każdym miejscu, gdzie się znajdował. Rodzicom nie było łatwo z takim zachowaniem chłopca, ale znaleźli pewien środek zaradczy. Na Jacka działała obietnica zjedzenia na ciepło jego ulubionych parówek. Wtedy przestawał gwizdać.

Dziecko było już całkiem duże i wraz z nasyceniem się parówkami, zniknęło też gwizdanie. W swoim kolejnym etapie wędrówki po tym świecie Jacek zaczął bardzo chętnie czytać książki.

Autor: Adam