Przez kawiarniane okno – 23

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich Baletnica. Tak nazywał się szef grupy rowerzystów. Grupa jeździła na wycieczki, robiła dużo kilometrów. Nieważne było dokąd jadą. Ważne, by przejechać jak najwięcej kilometrów. Baletnica szedł przodem, prowadząc swój wyczynowy rower, a za nim szła grupa piętnastu rowerzystów – też z rowerami.

Po zimnej podróży dobrze jest się ogrzać przy ciepłym ogniu. Ogień jest dobry, ale w bezpiecznej odległości. Patrząc na żywioł, oceń, w jakiej skali jest destrukcyjny, a na ile przydatny…

Autor: Adam

Przez kawiarniane okno – 15

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich grupa harcerzy. Byli w mundurach, więc byli widoczną grupą. Dziecko nie utrzymało jednak długo wzroku na nich, choć w gronie harcerzy były też inne dzieci. Najatrakcyjniejsze było jednak to, co stało przed nim na stole, czyli pucharek z lodami i polewą. Towarzyszący mu rodzice pili kawę i jedli gorące ciasto – szarlotkę.

Był to dzień urodzin malucha. Stąd wizyta z kawiarni na Starym Mieście. Piękne zabytki i bardzo dobra kawa. Lody pewnie też były wyśmienite, bo dziecko prosiło już o drugą dokładkę.

Rodzice mieli dylemat. Ojciec był gotów wziąć jeszcze jedną porcję, a mama była temu przeciwna. Sytuacja rozwiązała się sama. Tego dnia była zmiana czasu i kelner oznajmił, że niedługo zamykają.

Autor: Adam

Mała śnieżynka – 32

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Wstawał dzień i kolory świata zmieniały się z niebieskich w jasnożółte. Zima dopiero się zaczynała, więc lekki mróz i padający śnieg były pożądane. Pomimo krótkiego dnia stało się jaśniej. Początkowo padający śnieg tworzył na ulicach jakby dywan. Po kilku dniach zalegały już jego zaspy.

Piękne słońce zachęcało do wyjścia z domów, które trzeba było jednak odśnieżyć.

Niektóre dzieci obserwowały zimę przez okno. Wnuczka, pomagająca swojej babci w kuchni, w pewnym momencie jakby zapomniała o sporządzaniu domowego makaronu i wpatrywała się w okno. Babcia zbytnio nie protestowała. Po kilku minutach zadała małej Basi pytanie – „Co tam jest takiego interesującego?” A dziewczynka odpowiedziała, że z zainteresowaniem ogląda ślady na śniegu.

Autor: Adam

Mała śnieżynka – 29

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Lekki wiatr i rój śnieżynek nie przeszkodziły jednak młodzieńcowi w przedłużeniu sezonu motocyklowego. Jego pragnieniem było, by sezon trwał cały rok. Jazda po śniegu nie była zbyt bezpieczna i ciepła jak latem, ale było coś cudownego w kontynuacji ulubionego zajęcia. Była też w tym wiara przełamania ciężkich warunków i realizacja dopełnienia celu w postaci przejechania motocyklem dookoła kilku osiedlowych ulic.

Było też odróżnienie od innych – oni na sankach, ja na motocyklu. Ponadto trzymam równowagę na dwóch kołach, gdy jest ślisko.

Przy okazji można zaobserwować wyprowadzanie psów i dzieci na spacer. Ulubiony śnieg – zabawa i radość powrotu do domu, po tym jak się zmarznie.

Gdy jest rozgrzeje, to po kolacji można obejrzeć zdjęcia z wakacji – czyli wycieczek rowerowych i kajakowych.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 44

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o… sadzy.

Bajka musiała być wymyślana na poczekaniu, gdyż dzieci mogły non-stop, nawet przez trzy godziny, słuchać jej opowieści. Oczywiście dzieci już się zorientowały, że babcia urozmaicała znane im wątki po to, żeby się nie nudziły.

Babcia mieszkała na wsi, a dzieci przyjechały teraz z dużego miasta. Wiejska chata babci posiadała nie tylko kominek, ale też piece kaflowe i płytę na drewno, do pieczenia i gotowania. To był prawdziwy klimat domu. W pewnych odstępach czasu piece wymagają czyszczenia. Główną bohaterką tych prac jest sadza.

W opowieściach babci sadza została ożywiona, a bajka przedstawiała etapy: gromadzenia drewna, rozpalania w piecu i czyszczenia tego pożytecznego urządzenia.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 43

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o ludziach lasu. Były to osoby zżyte z lasem i na stałe w nim mieszkające. Mieszkanie tam miało dla nich raczej same plusy, a ewentualne trudności były już opanowane. Musieli co prawda być czujni, przewidujący i pracowici, ale to było do zaakceptowania.

Babcia tak prowadziła opowieść, by wartości opisane wyżej wydały się dzieciom bardzo ważne.

Autor: Adam

Mała śnieżynka – 21

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Śnieżynki lubiły mróz, nawet duży mróz. Czuły się wtedy lepiej i wiedziały, że czas ich zabawy będzie dłuższy. Śnieżynki lubiły ze sobą rozmawiać. Posługiwały się błyskawicznym językiem. Umożliwiało to milionom śnieżynek szybką rozmowę z wieloma siostrami. Głównymi tematami rozmów były rozważania o czasie lotu i miejscu lądowania. Po opadnięciu na ziemię dyskutowano, która i gdzie zostanie przeniesiona na łopacie, a która w spokoju dotrwa do wiosny. Śnieżynki lubiły psikusy, nie wiadomo jakim sposobem dowiadywały się, jakie są prognozy meteorologiczne. W czasie zabawy starały się spadać w inne miejsca od wyznaczonych oraz w innym czasie i ilości.

Autor: Adam

Lekkie krople deszczu – 41

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było delikatne cienie drzew. Zza chmur wychodziło słońce i krople rozświetlały się jak małe światełka. Po pół godzinie było już całkiem ciepło. Sąsiadka z pobliskiego domu wywiesiła pranie. „Pewnie szybko wyschnie, dzień dobry” – powiedział sąsiad. Na to sąsiadka zauważyła, że zaraz już będzie wieczór.

Trzeba jeszcze zrobić kolację i posprzątać kuchnię. Nie da się tego nie robić, gdy są małe dzieci. Czasem się to robi z przyjemnością, a czasami odruchowo.

Wtem na podwórze wjechało auto dostawcze pizzy. Problem kolacji został rozwiązany. Cała rodzina usiadła przy stole. Ojciec dał pomysł, że po posiłku każdy sam zmywa swój talerz i sztućce.

Autor: Adam

Mała śnieżynka – 19

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Był to pierwszy duży śnieg w tym roku. Był późny wieczór, ale szybko stało się jasno, właśnie za sprawą owego śniegu, rozświetlonego przez miejskie latarnie.

Nie było dużego mrozu, więc sporo osób spacerowało po osiedlowych uliczkach. Bardzo zabawnie wyglądały młode pieski. Spacer po nowym podłożu był dla nich ciekawym przeżyciem. Pieskom rozjeżdżały się łapy, ale upadki były miękkie. Szczekanie na padający śnieg też było słyszalne. Jeden ze starych psów ciągnął w biegu dziecko jadące na plecach, ale trzymające w ręku smycz. Większe dzieci rzucały śnieżki.

Autor: Adam

Lekkie krople deszczu – 40

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było witryny sklepu spożywczego. Kasjerka przerzucała towar przez kasę, a ludzie płacili. Kobieta chciała zrobić coś śmiesznego, by nie było nudno. Ale co to by mogło być? „Jestem przecież w pracy” – pomyślała. Może sposobem było zawieszanie nieco dłużej wzroku na osobach, które podchodziły i kasy i krótka rozmowa. Każda osoba była inna, ale każda płaciła i wkładała produkty do reklamówek. Z żartów nic nie wyszło, ale przyszła refleksja: „Każdy z klientów jest inny, ale cel ich pobytu w sklepie jest jeden – zakupy”.

Autor: Adam