Kiedyś dawno dawno temu – 47

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Na zewnątrz padał śnieg, a później deszcz. Świtało. Miejski ruch stawał się coraz większy. Rósł hałas dnia.

Przyjście dziecka na świat było poprzedzone remontem mieszkania. Teraz mieszkanie było czyste i przygotowane na młodego człowieka.

Nowe okna spowodowały, że po wietrzeniu mieszkania, można je było zamknąć tak, by hałas ulicy nie docierał do pokoju.

To było cudowne odczucie, możliwość oglądania tego, co się dzieje na zewnątrz, w ciszy domowego bytu.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 46

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Tę sytuację oglądał czterolatek – starszy syn. Widział, że jest to ważne, ale nie rozumiał, czemu rodzice skupiają swoją uwagę na innym dziecku. Do tego to dziecko było jakieś małe i ciągle spało.

Czterolatek usłyszał od rodziców, że teraz jest pora karmienia, a chcąc być grzeczny, przyniósł matce kiełbasę z lodówki. Oczywiście chwilę później był rozzłoszczony, bo rodzice zaczęli się głośno śmiać.

Pocieszeniem było to, że po ponownym umieszczeniu kiełbasy w lodówce, czterolatek mógł zjeść swoje ulubione lody jogurtowe.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 45

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Gwiazdka, dzień prezentów. Piękny dzień w rodzinnym gronie. Dla malucha oczywiście nie przewidziano prezentów, bo też on sam nim był. Starsza dwójka dzieci dostała książki, rysowanki, plastelinę i samoloty do sklejania. Te ostatnie były pomysłem ojca na wspólną pracę – zabawę ze starszymi chłopakami.

Na forum rodzinnym postawiono wybór imienia dla najmłodszego. Dzieci doradziły, by nosił popularne imię osoby, obchodzącej imieniny 24 grudnia.

Autor: Adam

 

Gromadka dzieci – 42

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o latających dywanach. Jedno z rezolutnych dzieci zapytało, czy ten, na którym siedzą, też poleci i kiedy…

Nagle drzwi do pokoju otworzyły się i wszedł dziadek. Przyniósł dwa wiadra drzewa do kominka. Dzieci obserwowały podkładanie do kominka, ale nic nie mówiły. Wtem najmłodsza siostra dużego rodzeństwa zapytała, czy piece też latają. Dziadek odpowiedział, że nie, bo służą do tego, by ogrzewać mieszkanie.

Przyszła pora kolacji. Podczas kolacji Dziadek zastanawiał się, jak zmobilizować dzieci do udziału w pracach domowych i do przyniesienia drewna z podwórka do domu.

Autor: Adam

Kolorowe fajerwerki – 24

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim śnieg.

Rodzice z dziećmi, w towarzystwie innych mieszkańców miasta, spacerowali po Starym Rynku. Sylwester na świeżym powietrzu i z lubianą muzyką – fajna rzecz.

Cała rodzina była w uniesieniu, ale najmłodsze dziecko – nie. Nie było ono zainteresowane sylwestrową zabawą lecz padającym śniegiem. Mały chłopiec sprawdził, że można otworzyć szeroko buzię i zimny śnieg wtedy wpada do środka mrożąc język. Można też tylko wysunąć język z buzi – efekt roztapiania się śniegu jest podobny.

Płatki śniegu w różnokolorowych światełkach wyglądały bardzo dobrze. Wpatrując się mocno, można było zobaczyć kryształki. Piękne zjawisko.

Kolejne ciekawe zjawisko to to, że każdy dorosły pozostawia na śniegu duże ślady, a dzieci małe.

Autor: Adam

Kolorowe fajerwerki – 23

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim ocieplenie.

W dzień i w nocy temperatura nie spadała poniżej zera. Ludzie byli ubrani wiosennie i często spacerowali. Starsi mówili o tęsknocie do śniegu i grzania się przy piecu kaflowym. Młodzież jeździła rowerami.

Osiedlowy sklep rowerowy został uruchomiony na kilka godzin dziennie. Nie tylko pogoda, ale też duża ilość nowych dróg rowerowych zachęcała do jazdy. Dzień był krótki i idąc obok drogi można było zaobserwować znaczną ilość światełek rowerowych.

Autor: Adam

Gromadka dzieci – 33

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o krecie. I nie było to opowiadanie o krecie z Czech, ale o naszym polskim krecie.

Owo zwierzątko miało liczną rodzinę, znaną z chęci do zabaw i robienia psikusów. Żarty dotyczyły głównie podkopów w miejscach najbardziej nieoczekiwanych, na działce właścicieli i ich znajomych.

Krety bardzo lubiły podkop obok piwnicy budynku, gdzie dziadek rodziny miał swój warsztat i zawsze włączone radio. Oczywiście głośno.

Rodzina krecia trochę nudziła się podczas słuchania audycji ekonomicznych czy politycznych. Te lubił dziadek. Zwierzęta natomiast odżywały podczas słuchania wiadomości sportowych, zwłaszcza wieczornych, po których szły spać.

Autor: Adam

Kolorowe fajerwerki – 8

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim duży mróz. Mróz czyszczący, szczypiący i zdrowy.

Ciepło ubrani ludzie rozmawiali ze sobą na ulicy. Małe dzieci oglądały uważnie niecodzienną sytuację. Można było wyodrębnić kilka grup: dzieci z rodzicami, rozbieganą młodzież i obserwatorów. Wszyscy skupiali się w okolicy ratusza, przed którym ustawiono scenę koncertową. Wykonawcy, o dziwo, byli bardzo lekko ubrani, ale byli w ciągłym ruchu. Publiczność tupała w rytm i klaskała dla rozgrzewki.

Autor: Adam