W dolinie – 29

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, przebiegał remont.

Ojciec pracował nocą, gdyż tylko wtedy miał czas. Gipsował ściany, układał podłogę i malował. Cieszył się, bo prace przebiegały spokojnie. Remont miał być niespodzianką dla dzieci, które wraz z mamą pojechały na wakacje. Pokoje zostały pomalowane na ulubione kolory dzieci. Wstawiono nowe łóżka i biurka.

Dzieci wróciły z wakacji późną nocą, więc poszły od razu spać.

Rano było dużo radości, gdy zobaczyły, że obudziły się w nowych łóżkach, a pokoje miały ich ulubione kolory.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 3

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku był kamień. Pomyślał, że to chyba jakiś żart. I to po raz szósty. Kto i po co przesyła tu te kamienie? I to z tak daleka? Kamienie nie były drogocenne, ale bardzo piękne i o ciekawym kształcie.

Jako, że nie były to obiekty muzealne, kustosz przyniósł je wszystkie do domu, by pokazać rodzinie. Żona powiedziała, że są bardzo ładne. Córka natomiast włożyła je do dużego słoja i zalała wodą, mówiąc:

– O! Teraz są przepiękne i mienią się na słońcu! Widzisz tato, studiując za granicą, poprosiłam kilkoro znajomych, by przysyłali mi wyjątkowo piękne kamienie, gdy takie znajdą i podałam twój adres do pracy, bo nie było mnie wtedy w kraju. Dzięki temu chcę zrealizować moje pragnienie z dzieciństwa, czyli założyć akwarium morskie. Te kamienie to dostateczna motywacja, by wreszcie się za to zabrać.

– Twoje dzieci, powinny być z tego bardzo zadowolone – oznajmił ojciec.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 49

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i spokój. Spokój był jeszcze płytki, bo wszystko dookoła gwizdało i przemykało. Przeszły już jednak grzmoty. Szybkość przemieszczania się wszystkiego była tym razem uruchomieniem procesu porządkowania wszystkiego i wszędzie.

Ruch na ulicach zdawał się normować. Brak było już gwałtownych wiatrów i nastawał miły, ciepły wiaterek.

Dobra jabłoń w środku miasta dawała owoce dobra wszystkim, którzy przyszli, by w spokoju żyć dniem codziennym.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 43

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na niej chłopiec, który bardzo lubił kisiele. Uwielbiał truskawkowe, ale każdy inny smak też był dobry. Czaruś był gotów je jeść na śniadanie, obiad i kolację.

Mama chłopca żartobliwie mówiła, że syn nie uwiązuje jej w kuchni, ale z drugiej strony też myślała o jego zdrowiu. Pewnego razu, nie pytając, sporządziła chłopcu na obiad ziemniaki z kotletem schabowym i surówką. Chłopiec długo ociągał się, zanim wziął się za obiad i przy okazji zapytał, czy nie można zrobić kotletów z kisielu. Mama powiedziała, że jest to raczej mało prawdopodobne i zaproponowała, by kisiel sporządzać tylko na kolację.

Chłopiec jednak przez długi jeszcze czas miał przekonanie, że kisiel jest najlepszym jedzeniem na świecie. Po kilku tygodniach dla chłopca hitem stało się mleko, a jego ojciec szybko wychwycił tę zmianę i wytłumaczył synowi, że nie samym mlekiem żyje człowiek i chłopiec powinien próbować smaków innych potraw.

Autor: Adam

W dolinie – 26

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, starszy, brodaty pan szykował poranną herbatę. Gdy spojrzał na zegarek, okazało się, że jest godzina 5.30 rano.

Mężczyzna miał już poukładane w teczce dokumenty, potrzebne w jego pracy, zrobił też kanapki. Pijąc herbatę, zdziwił się, że jest jakoś nienaturalnie cicho. Na zewnątrz brakowało porannego szumu autobusów i samochodów.

O godzinie szóstej mężczyzna wyszedł z domu do pracy. Gdy doszedł na miejsce, drzwi biurowca były zamknięte, a przez szybę zobaczył zaspanego portiera.

Portier też zauważył mężczyznę i lekko uchylając drzwi powiedział:

– Chyba ostatnio bardzo dużo pan pracuje.

– Tak, to racja – odparł starszy pan i dodał:

– Ale proszę mi otworzyć drzwi, bym jak najszybciej znalazł się przy swoim stanowisku pracy.

– Drogi panie – skomentował portier – chciałbym panu przypomnieć, że nasze biuro w niedzielę jest zamknięte.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 41

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na ławeczce przesiadywały ptaki, które obserwował starszy pan, przechodzący tamtędy kilka razy dziennie.

Pewnego razu uświadomił sobie, że wcześnie rano zasiadają tam wróble, po południu gołębie, a wieczorami sroki. Był bardzo zadowolony, że odkrył tę prawidłowość – poczuł się dobrze, gdy pomyślał o sobie, jako o wybitnym obserwatorze przyrody. Pomyślał też, że z takim potencjałem może szukać kolejnych prawidłowości w przyrodzie i na samą myśl o tej wytężonej pracy, poczuł się dobrze.

Autor: Adam

Różnobarwne drzewa – 49

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy niektórzy wracali z wakacji. Najczęściej z lasów i jezior, znad morza, czy też z gór – do miast.

Lekki smutek kończącego się urlopu rozweselał fakt sporej ilości wybudowanych dróg. Powroty są łatwiejsze i szybsze. A jeżeli mamy drogi rowerowe, to codziennie możemy przedłużać urlop o kilka godzin spędzonych na rowerze.

To dobrze, że infrastruktura sprzyja temu, by coraz więcej osób spędzało czas na świeżym powietrzu, spacerując, czy też np. jeżdżąc rowerami.

Autor: Adam

W dolinie – 23

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, leżały poukładane ubrania i walizki. Krzątało się małżeństwo. Był już dzień wyjazdu na rodzinne wakacje.

Ojciec spakował się szybko i poszedł do kuchni, by zrobić śniadanie. Matka pakowała rzeczy swoje i dwójki dzieci. Całe szczęście, że dzieci jeszcze spały, więc można było spakować tylko najbardziej potrzebne ubrania i przedmioty.

Dzieci wstały bardzo szybko, gdyż oczekiwały wyjazdu na wakacje.

Po śniadaniu, rodzina udała się na dworzec kolejowy, by pojechać nad morze.

Już na słonecznej plaży, ojciec stwierdził: „Dobrze, że znowu pojechaliśmy pociągiem, bo jeżeli tak docieramy nad morze, to zawsze mamy piękną pogodę”.

Autor: Adam

W dolinie – 20

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, przy stole siedziała kobieta. Pracowała nad obliczeniami. Praca, pomimo późnej pory, była bardzo wydajna. Cisza nocna dawała dobre warunki, umysł już w rozbiegu rozwiązywał zadania matematyczne, a ręka przenosiła to na papier.

Kobieta była bardzo zadowolona z faktu, że kiedy inni rano wstaną, ona będzie już po pracy.

Autor: Adam

W dolinie – 18

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pewna kobieta prasowała ubrania, Nie mogła zasnąć. Postanowiła więc zrobić coś pożytecznego. Później dla rozrywki obejrzała film, ale dalej nie mogła spać. Myślała o swojej pracy.

Gdy już zrobiło się jasno, kobieta wyszła na balkon i zrobiła kilka głębokich oddechów. Po tym zabiegu sen przyszedł już szybko.

Autor: Adam