Przy pięknej starej toaletce – 44

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest małą dziewczynką, śniącą o wielkich polach różnosmakowych lodów.

W dziecięcym świecie miejsce zbóż zajęły lody. W tym śnie, o dziwo, lody nie roztapiały się nawet wtedy, gdy świeciło na nie mocne, czerwcowe słońce. Bezpośredni blask słońca uwypuklał prawdziwe kolory lodów.

Dziewczynka zastanawiała się, czy smakować te lody, które widzi, czy też pójść dalej. Najpierw pomyślała sobie, że jak spróbuje każdego pola i będzie najedzona, to pójdzie dalej. Ciekawość jednak była silniejsza, a cierpliwość wynagrodzona.

Dziecko poszło dalej i zza lodowych pagórków wyłoniły się kolejne pola lodów. Te były z rodzynkami, bitą śmietaną i truskawkami.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 1

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu ptaki, siedzące na gałęziach, zadały sobie pytanie: „czy silny wiatr i słaby wiatr to ten sam wiatr?”.

Pytanie dodatkowe: „czy wiatr północny i południowy to różne wiatry?”.

Do tego jeszcze te fajne prądy wznoszące.

Szybujący wysoko orzeł, mistrz lotu, zdawał się dawać piękną odpowiedź na te pytania: „Nieważne są przypadkowe rozterki, a ważne jest to, by jak najefektywniej wykorzystać siłę i piękno, jakie daje przyroda”.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 43

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że zwiedza piechotą świat.

Była już w wielkich miastach i w małych wsiach. Przyszedł czas, by wejść w głuszę przyrody. Jak się spodziewała, odczucia z takiej wędrówki powinny być wyjątkowe. I rzeczywiście były.

Gdy wchodziła z polnej drogi do lasu, zaczął padać ulewny deszcz. Dziewczyna nerwowo szukała parasola, ale szybko przerwała te poszukiwania. Postanowiła, że tę wędrówkę odbędzie w spokoju. Nie wyjęła parasola ze swojego plecaka, lecz stanęła pod wielkimi i wysokimi drzewami.

Gdy deszcz ustał, zauważyła, że spadło na nią tylko kilka kropel. Zdała sobie sprawę, że przyroda ma naturalne cykle i że człowiek może biec na oślep lub zastanowić się i podjąć wędrówkę we właściwym kierunku.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 28

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Była to postać młodego chłopaka, który chciał długo żyć i zostać fajnym dziadkiem.

W nocy trudno było rozpoznać, ile postać ma lat, to znaczy, czy jest młoda, czy leciwa, i to bardzo pasowało młodemu człowiekowi, bo wtedy dobrze się realizował w swoim zamyśle.

Sytuacja jednak nie była dobra, bo ów człowiek mógł być w pełni sobą tylko w nocy i tylko na zamku. Zdawał sobie sprawę, że nie może tam przychodzić każdej nocy i to go martwiło. Z drugiej strony, podczas nocnej wędrówki po zamku, czuł się radosny i spełniony. Ale w chwilę po powrocie z zamku do domu, radość pryskała.

Przyszedł moment, gdy postanowił znaleźć panaceum. Definitywnie i od razu. Swojemu staremu „ja”, które chodziło nocą po zamku, powiedział, że jeśli chce, to może tam zostać i robić swoje, a on sam wybiera nowe życie.

Jak powiedział, tak zrobił. Gwałtownie odwrócił się od zamku, zobaczył jasny świat i postanowił się skupić na swoim celowym działaniu, prowadzącym go do realizacji jego zamierzeń. Stare „ja”, pod wpływem doznanego wrażenia i po przemyślenia sytuacji, postanowiło scalić się z tą nową, jasną wizją kierunku i celowego działania.

Młody człowiek zostawił zamek i postanowił, że najpierw zostanie szczęśliwym ojcem, a dopiero później szczęśliwym dziadkiem.

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 53

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Na fotografii był niemowlaczek, dzisiaj już dorosły człowiek. Mama, która zajrzała właśnie do tej szuflady, przypomniała sobie nie o pielęgnacji dziecka, ale o tym jak niegdyś nastoletni młodzieniec wstydził się tego zdjęcia, gdy było ono pokazywane rodzinie.

Kobieta trochę się dziwiła, bo patrzyła tylko z perspektywy pielęgnacji dziecka, a nie jego odczuć.

Nie tak dawno zapytała mężczyznę, którym stał się jej syn, dlaczego tak reagował w pewnym wieku, gdy widział to zdjęcie. Odpowiedział, że teraz to zdjęcie znowu mu się podoba, gdyż przypomina mu jego własnego syna, ale we wczesnej młodości myślał inaczej.

Kobieta zrozumiała, że warto rozmawiać ze swoimi dziećmi po to, by również z ich perspektywy popatrzeć na życie.

Autor: Adam

Mała śnieżynka – 38

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr… Było to bardzo dziwne, ponieważ wiosną śnieg nie pada.

Dziecko o tym wiedziało i było bardzo zdziwione widokiem owych śnieżynek. Stanęło przed dylematem – czy zapytać ojca, co się dzieje, czy nie zapytać?

Atmosfera była bardzo fajna, ponieważ ojciec z synem podróżowali statkiem wycieczkowym po Mazurach. Chłopiec odczekał właściwy moment i zapytał ojca, skąd wziął się na statku ten śnieg. Ojciec, powstrzymując śmiech, rzeczowo wytłumaczył, że jest wiosna i o tej porze roku kwitną drzewa. Poprosił syna, aby pochylił się i z drewnianej podłogi podniósł jedną z tych śnieżynek.

Dziecko wiedziało, że śnieg trzymany w dłoni, po pewnym czasie się roztapia. Chłopczyk trzymał teraz tę podniesioną przez siebie „śnieżynkę” w dłoni i poczuł, że nie jest zimna. Ojciec zapytał go, czy „śnieżynka” się roztapia, a jeżeli nie, to jaki ma kształt.

Dziecko przyjrzało się dokładnie i odpowiedziało, że to mikro kwiatek.

– Właśnie to jest kwiatek z drzewa, które kwitnie. Odczepił się od drzewa i latał w powietrzu, a na jego miejscu powstaną owoce – powiedział ojciec.

Jako, że podróż statkiem dobiegała końca, ojciec zagaił, że jutro zapozna syna ze zwyczajami pływających w jeziorze ryb.

Na to dziecko zapytało – czy jutro też popłyniemy statkiem?

Ojciec odparł – Synku, czy koniecznie trzeba płynąć statkiem, by rozmawiać o rybach?

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 24

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Postać w środku nocy budziła zdumienie.

Gimnazjalista, zwiedzający z rodziną ów zamek, postanowił nie dać się nabrać. Wymyślił sobie, że gdy będzie jeździł w nocy po zamku swoim rowerem, z latarką zaczepioną na kasku, to też będzie wzbudzał zdziwienie.

Rodzina chłopaka nie protestowała, bo była już przyzwyczajona do niecodziennych pomysłów Antoniego.

Antoni zrealizował swój pomysł i zastanawiał się nawet, czy nie zbliżyć się do nocnej postaci, ale zdecydował, aby ten drugi nocny podróżnik spokojnie przemierzał swoją drogę w swoim sektorze.

Autor: Adam

Delikatna mgiełka – 48

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły dało się zauważyć mały rzeczny stateczek-restaurację. Był początek sezonu, więc klientów było jeszcze mało.

Przy kawie zasiadło starsze małżeństwo. Byli to ludzie ciekawi życia, lubiący zwiedzać nowe miejsca. Kawę na statku zaproponował wcześniej mąż, uznając, że w takim miejscu będzie ona smakowała niecodziennie. Żona zaakceptowała pomysł, zapowiadając późniejsze gotowanie dużego obiadu pod gołym niebem. Małżeństwo bardzo lubiło wspólne spotkania z różnymi ludźmi i nic nie przeszkadzało im, że odbywały się one nie tylko na ich prywatnej działce, ale też w innych, zaskakujących, miejscach.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 20

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

By to dostrzegać i móc się nad tym zastanowić, trzeba mieć czas. Posiadanie czasu wynika z tego, że możemy spać, wstać i zaplanować dzień. Powinienem mądrze zjeść, mądrze przygotować pracę i ją realizować, tak by etapami doprowadzić do szczęśliwego końca. I nie jest ważne, jaka postać pojawia się w nocy na murach, bo równie pięknym zjawiskiem, które ludzie mogą dostrzegać, jest np. piękny zapach majowo kwitnących drzew.

Autor: Adam

Delikatna mgiełka – 47

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły natomiast pieścił uszy płacz dziecka. Dziecko było na spacerze z rodzicami i prawdopodobnie zgłodniało. Przyczyna tego płaczu mogła też być całkiem przyziemna i dość częsta u dzieci w tym wieku.

Mama wyjęła butelkę z mlekiem i przystąpiła do karmienia. Ojciec natomiast, jakby wzmocniony przez całą przyrodę, obserwował żonę oraz dziecko i gotów był do wszelkiej pomocy.

Gdy dziecko wypiło mleko i zasnęło, ojciec poczuł się nie w pełni zrealizowany z powodu braku konieczności dalszej pielęgnacji w tym momencie. Mama dziecka, widząc u swojego partnera poczucie misji, rzekła, aby wytrzymał jeszcze trochę i zaczekał, aż dziecko powtórnie zacznie płakać, bo być może właśnie wtedy będzie czas, by mężczyzna zrealizował się przez opiekę nad dzieckiem i zrealizował to, do czego się teraz przygotował.

Autor: Adam