Przez kawiarniane okno – 49

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich starszy pan. Dużo myślał o tym, że zbliżają się Święta, Choinka, że tyle ludzi go zaprasza, wiedząc, że mieszka sam, a rodzina albo jest daleko, albo już odeszła na zawsze. Chciał i nie chciał być razem z nimi. Chciał, bo czuł, że byłoby mu łatwo i miło, a nie chciał, bo wydawało mu się, że będzie pożyczał sobie czyjeś życie, wchodził w radości, które wypracował ktoś inny. W końcu zdecydował, że wyjedzie do schroniska w górach, wyjdzie do lasu z workiem jabłek. Wtedy będzie Mikołajem dla jeleni i zajęcy. I tak zrobił.

Autor: Borówka

Roztańczona brzózka – 8

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na polankę przyszły elfy. Były ponadczasowe, młode i przedwieczne jednocześnie. Stwierdziły – „jakie miłe miejsce, a dopiero teraz je znalazłyśmy”. Zaczęły śpiewać, grać i tańczyć, Było im bardzo dobrze i nie zauważyły małego chłopca z pobliskiej wioski, który schował się w krzakach na brzegu polanki i bał się drgnąć, żeby nie spłoszyć cudownych istot. Dość długo siedział tak i patrzył, patrzył, patrzył. Jak był już dorosły, nigdy nie mógł odnaleźć tej polanki, choć bardzo tego chciał.

Autor: Borówka

Księżyc wyszedł zza chmur – 9

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Staruszek ze starą latarnią, ze świeczką w pordzewiałym lampionie. Powtarzał sobie – „Dzisiaj na pewno przyjdzie. Przecież obiecała. Mówiła »bądź o północy« i mówiła »będę pamiętać«, mówiła »gdybym nie mogła, to następnej nocy…«”.

Staruszek był siwy i niedołężny. Ledwo się poruszał, ale wytrwale wędrował po murach, a światło jego lampionu migotało jak robaczek świętojański.

Dwaj turyści stali w pewnym oddaleniu od zamku i jeden z nich powiedział – „Przekonałeś mnie. To prawda, co obiecywałeś, że zobaczę ducha, o którym twój dziadek pisał w pamiętniku, że się tu pojawia”.

Autor: Borówka

Kwiat paproci rozkwitał – 1

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał różne fruwające istoty – pszczoły, motyle, ptaki. A chwilę później i trochę nieśmiało – elfy i duszki leśne. Te ostatnie bardzo się starały, żeby wyglądać jak gałązki, kłębki mchu lub pajęczyny. Kwiat wszystkie je przyciągał i obiecywał… Właściwie co obiecywał? Ano każdemu z tych stworzeń chciał spełnić marzenie większe i mniejsze, ważne i mniej ważne… Czas na spełnianie marzeń był krótki – tyle ile kwitł kwiat, ale to i tak było dużo, bo trzeba było trafić na ten moment i na ten las.

Autor: Borówka

Morskie fale – 28

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżała muszla – piękna, różowo-pomarańczowo-czerwona z perłowo lśniącym wnętrzem. Była duża i masywna. Ślimak, który w niej żył, był już bardzo stary i obumarł. Wydawało się, że to już nikomu niepotrzebny opuszczony domek. Znalazł ją chłopiec. Ucieszony obejrzał dokładnie znalezisko. Zobaczył, że czubek muszli jest utrącony i jest tam otwór. Dmuchnął w niego i pojawił się dźwięk. Więc dmuchnął mocniej i dźwięk był silniejszy.

To był początek jego ścieżki wodza. Graniem na muszli otwierał spotkania plemienne.

Autor: Borówka

Mała ławeczka – 5

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często przychodziła tam para nastolatków. On mówił jej, kim będzie w przyszłości, ona szukała sposobu, jak w tych jego pomysłach znaleźć miejsce dla siebie, ale nie było łatwo, bo jak tu towarzyszyć pilotowi odrzutowca albo badaczowi Antarktydy.

Minęło kilka lat, od jakiegoś czasu widywali się na tej ławeczce dwa razy w roku na jej (w maju) i jego (w październiku) urodziny. Ona studiowała hotelarstwo, on kończył politechnikę…

Znowu minęło kilka lat. Każde z nich znalazło swoje szczęście, o którym chętnie opowiadało temu drugiemu. Pozostali przyjaciółmi na zawsze.

Autor: Borówka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 25

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła bohatera ze swoich marzeń. Był dokładnie taki, jak jej idealny mężczyzna. Bardzo chciała, żeby to z nią otworzył bal. Zawstydziła się, że to zbyt odważny plan. Wbiła wzrok w podłogę i usłyszała ten królewski głos: „Proszę cię Aniu”. Nie uwierzyła, że to się działo. Król prosi właśnie ją. I znowu: „Proszę cię Aniu – chodź wreszcie, bo się spóźnimy”. No tak, to było naprawdę. Wtedy zrozumiała – jej idolem był sąsiad z akademika.

Autor: Borówka

Kolorowe fajerwerki – 18

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nadeszły nowe pomysły, jak na nowo urządzić życie – swoje, cudze… Jedne były piękne, inne konieczne, jeszcze inne trudne. Część miała za sobą dłuższy staż – pokazały się po raz któryś. Trochę jak ludzie na ulicy, trochę jak Klub. Główny problem to wybór – który pomysł na życie ma być główny – ten piękny czy ten praktyczny, czy też ten z pozoru nierealny. W tym roku stawiam na ten ostatni… Powiem jak się zrealizuje!!!

Autor: Borówka