Roztańczona brzózka – 23

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu przejeżdżała nieopodal grupa jeźdźców. Miejsce było urocze i blisko był strumień, więc się zatrzymali na chwilę.

Konie zostały napojone, a jeźdźcy sięgnęli do swoich sakw po kanapki. Odpoczynek dobrze wpłynął na konie i na ludzi.

Po odpoczynku grupa podjęła decyzję o wydłużeniu trasy swojej wycieczki o kolejne piękne miejsca.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 22

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu przysiadła pod nią młoda para. On – ukrywający się terrorysta, ona – hrabianka z pobliskiego dworu. On namawia ją, żeby zabrała kosztowności i uciekła z nim na południe. Ona opiera się temu pomysłowi.

Po pewnym czasie rozsądek idzie na bok, panienka ulega czarowi przystojnego terrorysty i obiecuje za tydzień być gotową do podróży.

Autor: Felek

Roztańczona brzózka – 21

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu zawędrował tam pewien mężczyzna, z głową pełną trosk. Doznał w życiu wiele krzywd i cierpienia. Nie wypadało ich okazywać, bo jako mężczyzna musiał trzymać fason, więc cierpienie i krzywdy zostały w nim i teraz go zatruwały.

Zapatrzył się na brzózkę, usiadł przy niej, potem się położył i zasnął.

Brzózka szumiała nad nim swoimi listkami, a trawy i ziemia też robiły swoje. Wspólnie wyciągnęły z niego krzywdę, cierpienie i zatroskane myśli, a w zamian dały spokój i witalność.

Mężczyzna obudził się wypoczęty. Miał wrażenie, że coś się zmieniło, ale nie umiał tego nazwać. Rozejrzał się po polanie, pomyślał chwilę, a następnie wrócił do domu.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 19

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu nadleciał wiatr migdałowy. Czekoladowe powiewy spowodowały zdumienie pierzastych mieszkańców gaju. Przestały ćwierkać, a nawet przez chwilę szeleścić wśród listowia. Z kawiarni dochodził teraz szmer, brzęk szklaneczek z oranżadą.

Najbardziej rozkapryszone dzieci biegły już w stronę brzozy. Chcemy soku brzozowego! Drżyj!

Autor: Motyl

Roztańczona brzózka – 18

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu brzózka pomyślała, że chciałaby dowiedzieć się czegoś o świecie. Nie umiała chodzić, bo drzewa tego zwykle nie robią – a ciekawa była, co znajduje się po drugiej stronie lasu.

Zaczęła uważnie przysłuchiwać się rozmowom obłoków i wiatru. Notowała z pamięci ploteczki, którymi się wymieniali. Podobały jej się zwłaszcza takie słowa jak: „rzeka”, „pola uprawne”, „wieś”, „dolina”, „miasto”, „jezioro”, „morze”…

Nie wiedziała, co oznaczają, ale uznała, że pewnie są bardzo piękne, bo ładnie brzmią.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 17

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu do lasu przyjechali rodzice z córką po wypadku, która przez wiele tygodni nie wychodziła z domu. Była tancerką. Po wypadku utraciła wiarę w siebie i swoją dalszą karierę.

Matka z ojcem rozłożyli na polanie w pobliżu brzózki koc. Urządzili piknik. Siedzieli, śmiali się, żartowali, a ich córka coraz częściej spoglądała na brzózkę.

Poczuła jej energię. Ożywiła się. Wstała i zaczęła tak jak brzózka poruszać się w rytm lekkiego wiatru. Od tej chwili wszyscy poczuli radość w sercu, a rodzice wiedzieli już, że córka będzie dalej tańczyć.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Roztańczona brzózka – 16

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu do brzózki przyfrunęła sikorka. Zaczęły rozmawiać i sikorka opowiedziała brzózce o innych ślicznych brzózkach i dorosłych, wielkich brzozach, które spotykała w swoim życiu.

Brzózka pomyślała: „Dobrze, że nie jestem sama na świecie. Miło mieć krewniaków”. I odtąd tańczyła z jeszcze większym wdziękiem, bo cieszyła się, że więcej brzózek i brzóz jest na świecie.

Nie wiedziała, że zachwycona nią sikorka również o niej rozpowiadała, a dzięki temu brzozowa rodzina dowiedziała się o jej istnieniu.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 15

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu mała Hania przypomniała sobie, jak kiedyś jej brat mówił, że pod niektórymi drzewami znajdują się cudowne komnaty. „Wystarczy popukać w drzewo, a ono przechyla się, ukazując wejście” – opowiadał. Gdy Hania zobaczyła roztańczoną brzózkę, natychmiast pobiegła do niej, przytuliła i popukała w gładką, białą korę. Coś zaskrzypiało, coś zaszumiało i Haneczka znalazła się w cudownej czekoladowej komnacie.

„To jest to, co kocham!” – klasnęła Hania i zanurzyła palec w misce z mleczną czekoladą. „Ojej, jakie to pyszne. Rozpływa się w ustach, mniam”. Po chwili mała Hania cała była upaprana na brązowo, sukieneczka poplamiona, ręce do łokci w czekoladzie, nawet na butach czekolada. „Muszę trochę zabrać tej czekolady na potem” – pomyślała Hania i zaczęła do pustej już miski ładować różne gatunki czekolad. Napakowała też trochę do kieszeni.

Wtedy nagle, nie wiadomo skąd, pojawiła się duża Hanka. „Co ty, dzieciaku, wyprawiasz?” – krzyknęła – „Mówił ci przecież ojciec, że możesz dziennie zjeść dwa kawałeczki, nie więcej. Nie chcesz być przecież zachłanna.” Duża Hanka wyprowadziła małą z komnaty, umyła jej ręce i zmieniła sukienkę. Mała Hania wcale nie poczuła się lepiej. Wręcz przeciwnie! Tęskniła nadal i ciągnęło ją do czekoladowej komnaty pod brzozą.

Tylko gdzie ta brzoza?

Nie wiadomo. Może w dolinie obok Zamku. Może…

Autor: Hania

Roztańczona brzózka – 14

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu podszedł do niej filozof i moralista zarazem. Opowiadał brzózce o losach świata, ludzi i o filozofii. O tym, co jest etyczne, a co nie. Brzózka słuchała i szumiała swoimi gałązkami.

Po długim wykładzie filozof zapytał: „A ty? Czemu zajmujesz się tańcem i szeleścisz listkami? Powinnaś robić coś pożytecznego. To nieetyczne, że rośniesz tu sobie i nie ma z ciebie żadnego pożytku. Nie dajesz chleba, mleka. Nawet kawy nie potrafisz zrobić!”. Krzyczał coraz głośniej i gestykulował, ruchem rąk podkreślając znaczenie swoich słów.

Zajączki przycupnęły w ukryciu i przerażone przyglądały się temu zdarzeniu. Przez krzyki rozwścieczonego mężczyzny przedarł się jeszcze głośniejszy, kobiecy wrzask: „Józek, do domu, ty darmozjadzie jeden! Gospodarstwo nieoporządzone, a ten sobie spacery uskutecznia!”. Filozof zamilkł, przygarbił się, posmutniał i odkrzyknął: „Już idę, Hanuś!”. Popatrzył na brzózkę i powiedział: „Zazdroszczę ci. Nie masz żony, ani obowiązków, jesteś szczęśliwa”.

Poszedł do domu, a brzózka nadal wdzięcznie tańczyła na wietrze i szeleszcząc listeczkami rozmawiała z zajączkami, które przykicały do niej, szczęśliwe, że ten głośny i nieuprzejmy człowiek już sobie poszedł.

Autor: Złota Rybka