Była malutka – 5

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć była chmurą.

Była bardzo duża, ale gdy spoglądała radośnie na świat, wydawało się jej, że jest bardzo mała. Była ciepła, puszysta i dawała Ziemi wiele dobrej energii. Mnóstwo ochłody i wytchnienia w słoneczne dni – dla ludzi, roślin, zwierząt i ziemi.

Złożona z wielu kropel wody, hojnie dzieliła się nimi. Spadały z niej miliony kropel deszczu, nasączając ziemię, która dawała obfity plon. Roślinność mieniła się wspaniałą zielenią. Atmosfera oczyszczała się.

Ptaki fruwały lekko i radośnie. Ludzie oddychali świeżym powietrzem, uśmiechali się życzliwie jedni do drugich i dzielili się z całym światem dobrem swoich serc.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała śnieżynka – 43

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Małe śnieżynki i lekki wiatr muskały twarze ludzi, wysiadających z różnych pojazdów i podążających szerokimi marmurowymi schodami do pałacu.

Pałac rozświetlony był latarniami i przepięknymi lampionami porozwieszanymi u sufitu arkad otaczających wokół pałac. Wszyscy uśmiechnięci i radośni podążali na bal, który został zorganizowany przez parę królewską dla obywateli kraju, w którym pełnili swą władzę. Król, zasiadający na tronie, bardzo dbał o dobrobyt i zadowolenie społeczeństwa. Cieszyło go bardzo, że ludzie żyją w dostatku. Szczęśliwi i radośni. A oni byli pełni życzliwości i wdzięczności dla króla i jego żony. Licznie przybywali na każdy bal przez nich organizowany. Bawili się do białego rana, jednocząc się z nimi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przez kawiarniane okno – 45

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich rodzina wyróżniająca się w tłumie.

Niektórzy szli spokojnie, uważnie spoglądając na ludzi, przechodzących obok. Delektowali się popołudniowymi, letnimi promieniami słońca i muzyką dobiegającą od strony placu, na którym grała orkiestra.

Szli jedni obok drugich, nie rozmawiając ze sobą, zajęci tym, co działo się wokół.

Rodzina wyróżniała się z tłumu. Nie rozmawiając, byli cały czas zajęci sobą. Słuchali muzyki, a mimo to spoglądali na siebie. Uśmiechali się. Cieszyli się byciem razem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Lekkie krople deszczu – 54

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było postać kobiety ubranej w płaszcz przeciwdeszczowy i kalosze. Szła pod parasolem, w kierunku pobliskiego lasu, i prowadziła na smyczy psa. Lubiła chodzić na spacery w dżdżyste dni ze swoim czworonogim przyjacielem. Darzyli się wzajemną sympatią. Powietrze było wspaniałe, świeże, o zapachu żywicy. Jej serce, płuca i umysł dotleniały się i oczyszczały. Oddychała głęboko i pozostawiała w lesie swoje zmartwienia i troski. Las dawał ukojenie. Drzewa sosnowe tańczyły w rytm wiatru, lekko i spokojnie. Patrzyła na przepiękny taniec lasu i w sercu odczuwała lekkość, a promienie słońca wyłaniające się zza chmur ogrzewały jej ciało. Pies spojrzał na swoją towarzyszkę radośnie kręcąc ogonem. Tak, masz rację, wracamy do domu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Polną drogą – 51

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył chatę z otwartymi szeroko oknami. Przystanął i obserwował… W chacie, przy kuchni, krzątała się kobieta. Gotowała posiłek. Wnet do chaty wróciły dzieci. A tuż za dziećmi mąż. Wszyscy usiedli do stołu. W ciszy i spokoju spożywali posiłek, spoglądając i uśmiechając się do siebie nawzajem. Po skończonym posiłku mąż podziękował żonie i dzieciom za wspólny czas spędzony przy stole.

Wędrowiec pomyślał, że w rodzinie panuje miłość i poczuł, że szuka właśnie miłości. I ku swojemu zdziwieniu stwierdził, że chodzi po świecie i szuka czegoś, co ma we własnym domu, tylko nie potrafił tego docenić. Czym prędzej więc powrócił do rodzinnego domu, z sercem pełnym wdzięczności i miłości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Duży stół wystawiono – 5

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który dotąd nigdy nie pojawiał się w naszym domu.

Jakiś czas temu odeszła od nas babcia Ewa, która obchodziła swoje imieniny w Wigilię. Była osobą ciepłą, serdeczną, kochającą dzieci. Bardzo ją lubiliśmy. Jej ostatnie słowa to: „Nie martwcie się. Nie zostawię was samych”.

I właśnie w ten wigilijny wieczór, gdy zasiedliśmy do stołu, usłyszeliśmy delikatne pukanie do drzwi. Mama otworzyła je i ujrzała starszą panią niskiego wzrostu, z niebieskimi oczami i siwymi włosami. Powiedziała do mamy – „Jestem samotną osobą. Nie mam męża, ani dzieci i pragnę, aby jakaś rodzina przyjęła mnie do siebie, choćby na ten wieczór”.

Zaprosiliśmy starszą panią do stołu. Była bardzo miła i miała niesamowitą pogodę ducha. Od świąt Bożego Narodzenia przychodziła do nas często. Była z nami, jak babcia Ewa.

Autor: Danuta Majorkiewicz

W dolinie – 28

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, oświetlonym światłem księżyca, leżał na łóżku mężczyzna ze swą żoną. Spodziewali się dziecka. Czule przyłożył ucho do jej brzucha. Z radością na twarzy wsłuchiwał się w bicie małego serduszka. Szepnął cichym głosem: „Kocham cię”. A maleństwo dało znać kopnięciem, że usłyszało te dwa piękne słowa. Miało się urodzić za kilka dni, więc przyszły tata wstał i zaczął zbijać piękną drewnianą kołyskę. Gdy dziecko przyszło na świat, powiesił kołyskę pod powałą, w pobliżu małego okienka. Dziecko rosło zdrowe i radosne, oświetlane w dzień promieniami słońca i w nocy światłem księżyca, wpadającymi przez małe okienko.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na ekranie – 33

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Kochanie, dziękuję za przepiękne, wspólnie spędzone dni. I mam nadzieję, że wiele kolejnych dni jeszcze przed nami”.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na ekranie – 28

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„To my – twoje serce, głowa, myśli i uczucia. Czujemy się wspaniale. Dziękujemy ci bardzo za ogrom pracy, jaki wykonałaś, i błogostan, jaki teraz odczuwamy. Wokół cisza, spokój i poczucie bezpieczeństwa. Mnóstwo życiowej energii, radości, życzliwości i miłości. Cieszymy się, bo dzielimy się tymi owocami z całym światem.”

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała ławeczka – 40

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na niej pewien mężczyzna z oszronionym siwizną włosem. Przylatywały do niego ptaki. Mnóstwo ptaków. Znały go bardzo dobrze. Siadały na jego rękach i ramionach, a on je karmił.

Kiedyś, gdy był młodzieńcem, otrzymał od swego ojca wiatrówkę Był chłopcem wychowywanym przez ojca bardzo srogo. Miał w sercu ogrom goryczy i żalu. Brał więc wiatrówkę, wychodził na dwór i strzelał do ptaków.

Po wielu, wielu latach przyszło poczucie winy i wraz z nim przemyślenia. Mężczyzna powziął postanowienie, że do końca życia będzie pomagał ptakom. Dlatego codziennie przychodził do parku, siadał na małej ławeczce pod płaczącą wierzbą i karmił ptaki. A zwisające gałęzie wierzby zapewniały atmosferę intymności.

Autor: Danuta Majorkiewicz