Kobieta leniwie przeciągnęła się – 9

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że tuż za nim idzie dworzanin i niesie coś w ręku. Wszyscy patrzyli z zaciekawieniem, co to takiego. Zobaczyli dwa medale, leżące na pięknej poduszce.

Król zatrzymał się, wziął głęboki oddech i powiedział dostojnym głosem:

– Dziś nadszedł dzień, w którym chciałem, w obecności całego dworu, wręczyć medal pewnemu małżeństwu, które przeżyło ze sobą wiele lat, będąc dla całego królestwa wspaniałym przykładem współpracy, wzajemnego szacunku i miłości małżeńskiej.

Król wziął od dworzanina jeden z medali i podszedł do kobiety. Dopiero w tej chwili kobieta zauważyła męża, stojącego obok niej. Wzięli się za ręce. Gdy król odznaczył ją medalem, pogładziła męża po siwej czuprynie i podziękowała za wspólnie spędzone lata. Po chwili król wręczył medal jej mężowi.

Wszyscy wiwatowali na ich cześć. Zabawa trwała do białego rana.

dla Bożenki napisała Danuta Majorkiewicz

Gromadka dzieci – 36

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o królewnie, która wciąż była smutna. Dzień za dniem, tak że ów smutek stał się ogromnych ciężarem. Pewnego dnia, gdy spacerowała po królewskim ogrodzie, na jej dłoni przysiadł przepiękny motyl. Królewna skupiła na nim swoją uwagę. Odczuła jego lekkość i zapragnęła lekkości w swej duszy. Motyl wzniósł się w górę i przepięknie, lekko frunął przed nią, a ona szła za nim.

Nagle spostrzegła, że znalazła się w przepięknym miejscu, w zaczarowanym ogrodzie. Wszystko było w nim takie lekkie – podmuch wiatru, kołysanie drzew, krzewów i kwiatów. Lekko i przepięknie śpiewały ptaki, fruwały motyle.

W tym ogrodzie odmieniła się jej dusza. Królewna zaczęła odczuwać radość i lekkość. Rozpromieniła się jej twarz i oczy.

Radosna i wesoła wróciła do zamku. Wszystkim ludziom, przebywającym w zamku, rozpromieniły się twarze. I w całym królestwie zapanowała radość, lekkość i miłość.

I tak już zostało….

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kolorowe fajerwerki – 15

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim budziły się nadzieje. Otwierały się w ludziach nowe marzenia, pragnienia.

W pewnej, pełnej miłości rodzinie, która cieszyła się wzajemnie z dobrych chwil i wspierała się w trudnych chwilach, czegoś brakowało. Oczekiwanie rosło z miesiąca na miesiąc, choć wydawać by się mogło, że mają wszystko. Znajomi zauważali, że mimo radości, życzliwości i przyjaźni, mają czasami smutne oczy i zamyślone twarze.

Pewnego dnia jeden z przyjaciół odwiedził tę rodzinę i powiedział do gospodarza:

– Masz wszystko, kochającą żonę, wspaniałe dzieci, mieszkanie, samochód, pieniądze. Masz miłość i życzliwość, a mimo to, czasami masz smutne oczy, tak jak dziś. Nie wiem, jak ci pomóc.

Gospodarzowi zakręciły się łzy w oczach. Powiedział:

– Wiesz, dojrzewa się do małżeństwa, co ojcostwa i do wielu różnych rzeczy. Dojrzewa się też do bycia…

W tym momencie zadzwonił dzwonek u ich drzwi. Gospodarz otworzył je i przywitał się z dziećmi, które przyszły znienacka, niezapowiedziane, za to z ogromną radością na twarzach. Uśmiechnięte, szczęśliwe.

– Tato, Mamo, wraz z Nowym Rokiem mamy dla was nowinę! – to mówiąc córka wręczyła mamie USG.

Oboje zrozumieli, że znowu zostaną dziadkami. Z Nowym Rokiem narodziło się nowe życie.

dla Bożenki napisała Danuta Majorkiewicz

Kolorowe fajerwerki – 13

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim przyszedł mój własny Nowy Rok. Październikowy Nowy Rok. Paliłam w piecu gałęziami i gałązkami, zbieranymi w okolicy.

Przypomniałam sobie babcię Balbinę, matkę mojego ojca, która w swojej kuchni paliła chrustem przynoszonym z pobliskiego lasu. U babci Balbiny zawsze było skromnie, wręcz biednie. Poczułam się przez chwilę, jak dawniej u babci Balbiny. Po chwili, oczyma wyobraźni zobaczyłam inny obraz. Babcia Anna i ja, siedzące przy kuchni. Dokładałyśmy do ognia grube i drobne gałęzie, przywiezione przez dziadka z lasu. Ale u rodziców mojej mamy nie było biednie. Wręcz przeciwnie – było bogato.. Poczułam ogromną radość, akceptację i miłość, jakie dostawałam od babci Anny. Lubiłam przebywać u niej. Rozmawiać, śmiać się, żartować, gotować.

W mym sercu zagościła akceptacja mnie samej. Zniknęło poczucie, że jestem złem całego świata. Pojawiła się lekkość.

Gdy włączyłam telewizor, okazało się, że to, co było mówione w telewizji, stało się bardzo jasne i zrozumiałe. Powiększyła się pojemność mojego umysłu. Zniknęła wcześniejsza złość na samą siebie, że za mało zapamiętuję. Odczułam, jak buduje się we mnie spokój, który wcześniej już zaczęłam budować podejmując decyzje, że będę wolniej chodzić, bo przyszedł moment w moim życiu, gdy miałam dość czegoś, co gnało wciąż do przodu, a i tak często się spóźniałam. Spóźnianie się było specjalnością mojej mamy. Ja lubię wyjść wcześniej z domu, iść powoli. Przyjść na spotkanie punktualnie.

Zaczęłam odnajdywać siebie i budować swoją własną tożsamość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Gromadka dzieci – 34

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o chłopcu, który był słabego zdrowia. Dużo chorował. Panowała w nim ciemność. Pewnego słonecznego dnia spojrzał przed siebie w dal. Podniósł wysoko głowę. W sercu odczuwał ogromną radość, a wraz z nią zapanowała w nim światłość. Budowała się w nim wiara w wyzdrowienie i światłość w jego duszy mościła się coraz bardziej. Z czasem chłopiec wyzdrowiał i był bardzo szczęśliwy i wdzięczny. Jego dusza bogaciła się radością, miłością i życzliwością.

W życiu chłopca działo się na co dzień coraz lepiej i lepiej…

Wydoroślał. Wyznaczał sobie kolejne cele, które osiągał. Był radosnym, szczęśliwym, już nie chłopcem, a mężczyzną.

Znalazł dobrą pracę, w której się spełniał. Spotkał mądrą i ładną dziewczynę. Ożenił się. Już zawsze był zdrowy, szczęśliwy i bogaty.

Autor: Danuta Majorkiewicz