Mała ławeczka – 11

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na ławeczce siadały pary zakochanych, którzy całowali się do utraty tchu. Ławeczka czuła w swoich wszystkich deseczkach ciepło płynące od kochających się ludzi. Czuła ich radość i szczęście i promieniowanie ich miłości. Była bardzo szczęśliwa i to jej ciepłe, przyjemne wibrowanie przyciągało pod wierzbę wszystkie zakochane pary, które mówiły o niej „szczęśliwa ławeczka”, kiedy umawiali się na następne spotkania.

Autor: Ela S.

Przez kawiarniane okno – 10

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich wesoło podskakując kroczył Błazen w cyrkowym stroju, takim z łatą na łacie, w ogromnych czarnych buciorach i z kulfoniastym, czerwonym nosem na twarzy. Miał wesołe oczy i podśpiewywał sobie skoczną melodyjkę.

Ludzie rozstępowali się przed nim z różnymi wyrazami twarzy. Niektórzy wesoło się do niego uśmiechali, inni pogardliwie spoglądali z góry, a jeszcze inni znacząco pukali się w czoło. Tylko mały chłopaczek, cały w piegach, spojrzał na niego wnikliwie, odwrócił i zaczął iść za nim śpiewając jego piosenkę. Dołączył jeszcze do nich mały kundelek, wesoło machając krótkim ogonkiem…

Autor: Ela S.

Mała śnieżynka – 16

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Ten wiatr bawił się nimi, popychał do przodu i do tyłu, unosił w górę i w dół. Niektóre śnieżynki zaczęły piszczeć z zachwytu. Inne – mocniej popchnięte przez silniejszy poryw wiatru – uniosły się wysoko w górę, zakręciły wokół siebie i stworzyły wirujący lej, który posuwał się wzdłuż parkowej alejki. Wiatr był zachwycony tym, co stworzył. Dał nurka w dół, w głąb śnieżynkowego leju, i rozpoczął superzabawę, jako śnieżynkowa trąba powietrzna.

Autor: Ela S

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 15

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że jest w nim coś znajomego.

Król napotkał jej spojrzenie i uśmiechnął się promiennie – i wtedy sobie przypomniała…

Król był tym nieznajomym rycerzem, którego spotkała w lesie, podczas przejażdżki konnej – wtedy też uśmiechnął się do niej.

Jej serce zabiło mocniej… (i motyle w brzuchu…), a twarz oblał rumieniec. To był mężczyzna z jej snu.

Autor: Ela S

Kolorowe fajerwerki – 31

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim, z wybiciem ostatniego uderzenia zamkowego zegara, na niebie pojawiła się kula światła, szybko zbliżająca się do Ziemi, w stronę zamku i placu, na którym bawiły się setki ludzi.

Strzelały korki od szampana i wszyscy, znajomi i nieznajomi, składali sobie życzenia. Niektórzy z nich spojrzeli w niebo i zobaczyli, jak świetlista kula zamieniła się w coś dużego i dziwnie znajomego. Na niebie pędził zaprzęg reniferów, ciągnąc sanie, w których rozpierał się Święty Mikołaj, z wielkim brzuchem i wielkim workiem wypełnionym pakunkami.

– Huhuhu – rozległo się dźwięcznie i głośno – kto z was miał przez cały rok miłość w swoim sercu, był uprzejmy, życzliwy i nikogo nie skrzywdził – niech łapie te paczki.

– Hurra – krzyknęli ludzie i wyciągnęli dłonie.

– Ale – ciągnął dalej Mikołaj – kto był złośliwy i niegrzeczny, kłamał i zdradzał swoich bliskich oraz czynił zło innym ludziom, niech nie waży się podnieść rąk do góry, bo mu skamienieją na zawsze.

Na placu zapadła cisza i tylko małe dzieci, śmiejąc się radośnie, wyciągnęły rączki po spadające z nieba prezenty.

Autorka: Ela S