Duży stół wystawiono – 29

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który wreszcie przyszedł. Niezapowiedziany, tak jak powinien przyjść niezapowiedziany gość – a jednocześnie chciany i kochany.

Gospodarze zapraszali go wiele razy, przez wiele lat. Zawsze odmawiał. Więc przestali zapraszać, a on wreszcie się zjawił. Wieloletni przyjaciel pana domu, życzliwy kolega jego żony i ukochany wujek jego dzieci. Wnuki były malutkie i jeszcze nie wyrobiły sobie zdania na temat nowego gościa.

Jedna z córek spojrzała porozumiewawczo na mamę i powiedziała, że zawsze przeszkadzało jej puste nakrycie przy stole. Teraz czuje, że są wszyscy – w komplecie. Nareszcie!

dla Hani napisała Ewa Damentka

Była malutka – 1

Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć nie miała oczu. Nie były jej potrzebne. Doskonale wyczuwała, co się dzieje.

Empatia rosła… Jak zwykle robiła to całym sercem i z pełnym oddaniem. Dzięki niej trwalsze stawały się więzy współpracy, miłości i życzliwości, a ludziom żyło się lepiej.

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 27

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który zwykle się nie zjawiał. Jednak talerz dla niego stawiano na stole, bo taka była tradycja.

Mała dziewczyna stała w oknie i patrzyła na bezdomnego, który rozłożył się na chodniku po drugiej stronie ulicy.

– Zostaw tego starego dziada – warknął ojciec – pomóż mamie nakryć do stołu.

– Nie! Tatusiu popatrz, mamusiu chodź, zobaczyć, co ten staruszek robi – protestowała dziewczynka.

Rodzice popatrzyli po sobie. Wzruszyli ramionami i podeszli do okna. Popatrzyli na bezdomnego, któremu przyglądała się ich córeczka. Matka zaczęła płakać. Ojciec wziął głęboki wdech i tak zastygł dłuższą chwilę, trwając w bezdechu.

Zobaczyli, że bezdomny szykuje swoją kolację. Na gazetę wyłożył chleb – chyba ze śmietnika – i jeszcze coś, czego nie rozpoznali. Przed sobą położył jeden brudny papierowy talerzyk, a drugi położył obok siebie, jakby też szykował się na przyjęcie niespodziewanego gościa.

Matka uczepiła się ramienia męża, a córeczka trzymała go za wolną rękę i patrzyła na niego błagalnie.

– Idę po niego – zduszonym głosem powiedział ojciec.

Obydwie stały w oknie i patrzyły, jak młody tata podchodzi do staruszka. Bezdomny zaprosił go gestem dłoni i młody mężczyzna usiadł. Przyjął kawałek chleba. Rozmawiali chwilę.

Mama i córeczka obserwowały, jak staruszek wyraźnie bronił się przed propozycją i jak młody mężczyzna pokazał mu okno, w którym stały. Dziewczynka zaczęła machać do staruszka. Jej ojciec coś mu tłumaczył. Staruszek wstał niechętnie i zaczął zbierać swoje skarby. Młody mężczyzna pomógł je spakować. Ruszyli w stronę domu.

Gdy weszli do mieszkania, dziewczynka z piskiem radości uściskała staruszka, mówiąc, że bardzo, bardzo chciała, by do nich przyszedł. Jej mama dała mu kapcie i zaprosiła do stołu. Wszyscy zasiedli do kolacji i poczuli moc wigilijnego wieczoru.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 47

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł aktor. Przygotowywał się do swojej roli i nie zwracał uwagi na wędrujący tłum. Nogi same zaprowadziły go do teatru…

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 22

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który mógłby się zjawić.

Wszyscy zasiedli do stołu. No, prawie wszyscy…

Dziadkowie i rodzice ze smutkiem patrzyli na drugie wolne nakrycie i puste krzesło przy nim. Należały do zbuntowanego nastolatka, który powiedział, że nie zamierza siadać z nimi do stołu. Aż wstyd powtórzyć, co przy tym powiedział o rodzicach, dziadkach i Wigilii.

Atmosfera była ciężka. Dorośli długo siedzieli przy stole, przygnieceni słowami swojego ukochanego wnuka i syna. Pierwszy oprzytomniał dziadek. Uśmiechnął się smutno do żony. Popatrzył czule na syna i powiedział:

– Teraz ty jesteś głową naszej rodziny. Może dasz sygnał, żebyśmy zaczęli dzielić się opłatkiem?

– Ależ, Tato…. – zaprotestował syn.

– Kochanie, co robisz? – zapytała zaskoczona żona.

Dziadek przytulił ją i patrząc jej prosto w oczy wyjaśnił:

– My już jesteśmy emerytami. Nasz syn ma problem, którego za niego nie rozwiążemy. Będziemy go wspierać, jak zawsze, ale rozwiązać musi go sam.

Znowu spojrzał na syna i powtórzył:

– Teraz ty jesteś szefem. Rozpoczynaj Wigilię…

Syn, trochę oszołomiony, wstał. Wziął talerzyk z opłatkiem i podszedł do ojca. Złożyli sobie życzenia. Potem podszedł do matki, następnie do żony. Zauważył, że żadne z nich nie poruszyło się, żeby złożyć życzenia innej osobie. Wszyscy stali i patrzyli na niego. Wskazał na talerzyk i leżący na nim kawałek opłatka mówiąc:

– Ten opłatek należy do Maksa. Podzieli się nim z nami, jeśli będzie miał ochotę.

Tymi słowami jakby odczarował rodziców i żonę. Zaczęli nawzajem dzielić się opłatkiem. Zanim usiedli przy stole, matka odłamała kawałek ze swojego opłatka mówiąc:

– Max, wybaczam ci. Wszystkiego najlepszego synu.

Pozostali zrobili to samo. Przebaczyli swojemu ukochanemu, zbuntowanemu nastolatkowi.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 53

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył rozległą dolinę. Była dziwnie znajoma, choć nie mógł sobie przypomnieć, skąd ją zna? Czemu serce bije mocniej, a łzy wzruszenia same napływają do oczu?

Niepewnie zaczął schodzić do tej zielonej doliny, przeciętej wstążką połyskującej rzeki, ozdobionej domkami, ogrodami, połaciami lasów, łąkami i polami uprawnymi.

Nagle zaczął sobie przypominać. Wróciły do niego jego dawne marzenia, jego pragnienia, odsuwane kiedyś potrzeby. Powrócił szacunek do samego siebie, chęć życia i działania. Już wiedział, czego chce od siebie i życia.

Odzyskał siebie samego, a jego podróż dopiero się rozpoczynała.

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 13

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może się zjawić.

Rodzina była liczna – pradziadkowie, dziadkowie, dzieci, wnuki i prawnuki… Złożyli sobie życzenia, zaczęli kosztować jedzenia i jeden z dziadków powiedział, że gość znowu się nie zjawił.

– Nieprawda – odpowiedziała jedna z wnuczek. Zarumieniła się, spojrzała porozumiewawczo na swojego męża, który wziął ją za rękę i uśmiechnęła się niepewnie.

– Nieprawda – powtórzyła – gość już jest i z nami zostaje, tylko na razie nie potrzebuje osobnego talerza.

Mąż czule pogładził ją po brzuchu, a rodzina zaczęła gratulować i cieszyć się z pięknego wigilijnego prezentu.

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 9

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może się zjawić.

Małej dziewczynce przeszkadzało puste miejsce przy stole. Więc, kiedy zaczęła się już kolacja, a niespodziewany gość się nie zjawił, mała pobiegła do swojego pokoiku i przyniosła stamtąd dużego pluszowego misia. Z pomocą brata posadziła pluszaka na krześle, przy pustym talerzu. Na talerz nałożyła odrobinę jedzenia i poprosiła mamę, by nalała misiowi do szklanki trochę kompotu. Następnie wdrapała się na swoje krzesło.

Rozradowana rozejrzała się dookoła, a na widok misia uśmiechnęła się szeroko. Dziadkowie, rodzice i brat również to zrobili, bo widok był rzeczywiście niezwykły.

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 31

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się gruby tom, zatytułowany „Wielka księga tematów”. Otworzył książkę zaintrygowany i przeczytał, że tworzą ją tematy z tzw. „łańcuszka mówców” zebrane podczas ponad dwudziestoletniej działalności warszawskiego Klubu Ludzi Sukcesu „Pod Gruszą”. Przejrzał spis treści, znalazł odpowiedni rozdział i przeczytał, co to takiego „łańcuszek mówców”. Dowiedział się, że jest to zabawa polegająca na tym, że podaje się temat, a następnie wyznacza mówcę, który ma na ten temat coś powiedzieć w czasie od sześćdziesięciu do dziewięćdziesięciu sekund. Zajrzał do listy tematów i zobaczył, że jest na niej jedenaście tysięcy pozycji. „Na każdy za tych tematów ktoś się wypowiadał” – pomyślał z uznaniem.

W załączonym liście napisano, że klubowicze z warszawskiego KLS proszą, by jego muzeum przyjęło tę pamiątkę. A jeśli kustosz uzna, że ich księga nie kwalifikuje się na obiekt muzealny, to żeby zachował ją dla siebie. Przy okazji klubowicze zaprosili go na swoje spotkanie. Podali adres, terminy, godziny…

Kustosz jeszcze nie wiedział, co zrobi z książką, ale rozsiadł się wygodnie i zaczął przeglądać tematy. Niektóre wydawały się proste, przy innych miałby kłopot, żeby cokolwiek powiedzieć. „Może warto pójść do nich na spotkanie?” – pomyślał – „można się dużo nauczyć, a przede wszystkim wyćwiczyć refleks – przecież mówią od razu, nie mają godzin na to, żeby przygotować się do tych przemówień”. Jak pomyślał, tak zrobił, a KLS zyskał nowego, wiernego klubowicza.

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 7

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może się zjawić. Nikt w rodzinie nie pamiętał, żeby kiedykolwiek coś takiego miało miejsce. Zaproszeni goście, to co innego. Tacy się zdarzali. Ale niezapowiedziany gość? Nigdy! Przynajmniej przez ostatnie kilkadziesiąt lat.

Jak co roku, teraz dodatkowe nakrycie też czeka… Ciekawe, co zrobiliby gospodarze, jeśli nieznajomy zapukałby do ich drzwi, gdy oni zasiądą już do wigilijnej kolacji?

Autor: Ewa Damentka