Gromadka dzieci – 50

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o kocie, który lubił wspinać się po drzewach. Czasem wchodził tak wysoko, że bał się zejść na dół. Wtedy jego pan zakładał uprząż alpinistyczną, wchodził na drzewo i znosił kota na dół. Kot wierzgał i go drapał, bo się bardzo bał… Specjalnie dla kota została zaprojektowana ścianka wspinaczkowa w dużym pokoju, Kiedy na dworze było zimno, padał śnieg lub deszcz – to kot bawił się w domu, a jego pan korzystał z przyjemności domowego zacisza.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 46

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o chłopczyku, który marzył o kwiatku do swojego kożucha.

Kożuch był ciepły, nawet bardzo ciepły, bo chłopczyk mieszkał w zimnym klimacie. Wszyscy ubierali się w kożuchy, żeby nie zamarznąć. Mieli również kożuszkowe rękawiczki, buty, spodnie, czapki… Mróz osiadał na ich brwiach i rzęsach, zabarwiając je na biało. Gdy rozmawiali – z ich ust wydobywała się para, która natychmiast zamarzała w powietrzu, tworząc dziwne kształty.

A chłopczyk marzył, że swój kożuszek ozdabia kwiatkami – świeżymi konwaliami, stokrotkami i innymi kwiatkami, które widywał w czasie krótkich wiosen, jakie czasami zdarzały się w jego krainie. I marzył, że konwalie, przypięte do jego kożuszka, zachowają świeżość i delikatność przez wiele dni. A ich piękny zapach będzie mu stale towarzyszył…

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 8

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży znajdował się wielki i drogocenny skarb. Czekał od dawna, by go ktoś odnalazł. Ludzie często odwiedzali wyspę, bo była prześliczna. Przechodzili obok skarbu, czasem nawet potykali się o niego i jak dotąd, nikt go nie rozpoznał i nie zabrał ze sobą do swojej chaty na wyspie lub do swojego domu, gdzieś w wielkim świecie… Jednak skarb nie tracił nadziei i dalej marzył, że będzie odnaleziony.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 6

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży lubię odpoczywać.

Bezkresny ocean, białe mewy i żadnych turystów… Łódź z zaopatrzeniem przypływa tylko cztery razy w roku. Wyspa, ocean, niebo i ja. Czasem z zaproszonymi przeze mnie gośćmi, którzy przypływają z łodzią z zaopatrzeniem i zostają na jakiś czas.

Jeśli do tego dodamy bezprzewodowy internet i możliwość porozmawiania z rodziną i znajomymi, to mamy piękne połączenie pracy i odpoczynku…

Kiedy znajduję się poza wyspą, lubię wyobrażać sobie tę plażę. Wystarczy zamknąć oczy i łatwo zobaczyć białą plażę, morskie fale, bezchmurne niebo i mewy – gadające ze sobą, łowiące ryby lub latające na tle błękitnego nieba…

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 1

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wylądował kosmita, oddelegowany do tego celu przez dowództwo całej armii kosmicznych najeźdźców, którzy chcieli podbić naszą planetę. Na podstawie wcześniejszych obserwacji wywnioskowali, że ludzie mogą im w tym przeszkodzić, więc wybrali odludną i bezludną wysepkę, żeby spokojnie uruchomić procedurę inwazyjną i dokonać skutecznego podboju Ziemi i wszystkich jej mieszkańców.

Kosmita wysiadł ze swego statku i z triumfem rozglądał się po plaży. Jego towarzysze przyglądali się temu uważnie, obserwując wielkie ekrany w swoich dużych i małych statkach orbitujących dookoła Ziemi. Kosmita zaczął rozkładać sprzęt, potrzebny do uruchomienia procedury inwazyjnej. Nawet nie zauważył, że na oceanie utworzyła się wielka fala, która zmierzała w kierunku wyspy. Jego towarzysze również tego nie zauważyli, bo wszyscy byli skupieni na procedurze rozstawiania sprzętu i odpowiedniego łączenia ze sobą wszystkich jego elementów.

Tymczasem fala przybyła do wyspy i ją zalała. Po prostu przykryła całą wyspę i płynąc dalej, uniosła ze sobą wszystko, co na wyspie się znajdowało. Kosmita oraz jego statek i cały rozstawiany sprzęt zniknęli w otchłani oceanu.

Zaskoczeni kosmici długo milczeli. Potem jeszcze dłużej naradzali się ze sobą. Wreszcie zdecydowali, że nie opłaca się im podbijać planety, która sama skutecznie broni swoich mieszkańców. Polecieli więc w kosmos, szukać innej planety, która by im odpowiadała. A tymczasem morskie fale znowu leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu…

Autor: Ewa Damentka

Mała ławeczka – 28

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często tam siadałam, rozmyślałam lub czytałam. Srebrzysto-zielone listki wierzby muskały kartki książki, jakby wierzba czytała razem ze mną.

Gdy wyjechałam do wielkiego miasta, ławeczka razem z wierzbą zostały w parku. Zostały, bo tak się składa, że parki i wierzby nie podróżują. Więc ławeczka też została z nimi. Ale ja ciągle je pamiętam i – jeśli chcę się zrelaksować – wyobrażam sobie, że siadam na ławeczce i czytam książkę lub oglądam delikatny taniec gałązek i listów wierzby.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 46

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył króla, który siedział na przydrożnym kamieniu i wyciągał do wędrowca żebraczą miseczkę, mamrocząc, że prosi o wsparcie.

Wędrowiec aż przystanął zdumiony. Król miał na sobie paradny królewski strój, płaszcz obszyty gronostajami i koronę na głowie.

Otaczali go dworzanie, którzy próbowali zwrócić na siebie jego uwagę. Król ich ignorował. Gdy zaciągnęli go do karety, król wysiadł z niej drugimi drzwiami i znowu podszedł do wędrowca z prośbą o wsparcie.

Wędrowiec nie mógł uwierzyć własnym oczom. Zamknął je więc i mocno zacisnął powieki. Gdy otworzył oczy, król nadal żebrał. Wędrowiec znowu zamknął oczy. Kiedy otworzył je ponownie, zaskoczony zobaczył, że zniknął król, a razem z nim kareta i dworzanie. Miał przed sobą tylko polną drogę, sielski pejzaż… Usłyszał cykanie świerszczy i kumkanie żab. Poczuł wilgoć rzeczki płynącej nieopodal…

Trochę zmieszany Wędrowiec usiadł na przydrożnym kamieniu i zaczął się zastanawiać, co dla niego znaczy obraz, który przed chwilą zobaczył?

Autor: Ewa Damentka

Mała ławeczka – 24

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadały na niej mama z małą córeczką. Córeczka przytulała się do mamy i przyglądała się kolorowym obrazkom w wielkiej księdze bajek. Mama opowiadała bajki zawarte w tej książce. Nawet nie musiała ich czytać, bo znała je na pamięć, a w razie potrzeby modyfikowała je, by pomóc córeczce. Ilustracje za to były żywe i zmieniały się razem z opowieściami. Mała dziewczynka siedziała bezpiecznie przytulona do mamy i przyglądała się ilustracjom. Wierzba zasłaniała je szczelnie, więc nikt postronny nie wiedział, że czasami córeczka znikała – wchodziła do ilustracji i w bajkowym świecie przeżywała bajkowe przygody.

Co więcej – nikt nie widział, że bardzo często towarzyszyła jej mama i razem wchodziły w bajkowy świat. A wierzba, ławeczka i okoliczne wróble pilnowały, by za każdym razem wracały bezpiecznie do parku, na ławeczkę pod wielką, płaczącą wierzbą.

Autor: Ewa Damentka

Mała ławeczka – 20

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała na niej starsza pani i przypominała sobie młode lata. Siadywała na tej ławeczce, kiedy wierzba była jeszcze bardzo młoda. Marzyła o wielkiej miłości i kiedyś pewien młody człowiek zapytał, czy może się dosiąść. Każde z nich czytało swoją książkę, a przynajmniej udawało, że czyta… Tak przychodzili przez parę tygodni i udawali, że fascynują ich książki, które przynosili ze sobą. Starsza pani już nie pamięta, kiedy zaczęli ze sobą rozmawiać, potem spacerować… I tak im już zostało… Przespacerowali wspólnie kilkadziesiąt lat. Dzieci urosły, wnuki też urosły i wyjechały w szeroki świat… Mąż również odszedł…, ale do innego świata. Kobieta wiedziała, że kiedyś do niego dołączy… w swoim czasie…, a na razie siadywała na ławeczce, by dziękować Bogu za chwile spędzone wspólnie z mężem.

Autor: Ewa Damentka

Ciemność zgęstniała – 46

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozjaśniając świat.

Nadzieja rosła, rosła…, ciągle rosła. Ciemność próbowała ją zdusić, ale nadzieja się nie dawała. Wykorzystywała każdą szparkę, przesmyk, dziurkę od klucza, każde przypadkowo lub celowo otwarte drzwi… i kropelka po kropelce wlewała się w ludzkie serca i umysły. Rozwiewała mroczne myśli, a dzięki temu pewność katastrofy zachwiała się. Przyszło zwątpienie i czarne scenariusze zaczęły się pruć jak zetlała, wiekowa tkanina. Nadzieja rosła dalej, przenikając świat swoją ufnością i torując drogę światłu. Zmartwieni ludzie budzili się z koszmarnego snu. Zaczęli głębiej oddychać i zobaczyli świat w jasnych, kolorowych barwach.

Światło jaśniało coraz mocniej, a nadzieja szerokim strumieniem wlała się do ludzkich serc, przepełniając je otuchą, miłością i wiarą. Gdy serca biły już spokojnie i z radością, nadzieja przeniknęła również do ludzkich umysłów, napełniając je ufnością we własny rozum, we własną zaradność i podsuwała ludziom obrazy dobrego, szczęśliwego, zdrowego życia.

dla Borówki napisała Ewa Damentka