Lekkie krople deszczu – 42

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było deszczowy, miejski pejzaż.

Babcia podeszła do okna, trzymając w ramionach małe dziecko – swoją wnuczkę. Zaczęła opowiadać małej o mgle, o mieście, o całym świecie… I nie zważała na to, że maleńka jeszcze nie umiała mówić, tylko patrzyła tak, jakby cały świat chciała wchłonąć swoimi oczami.

Babcia kołysała małą i mówiła, mówiła, mówiła…

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 17

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Przyglądały się kobiecej postaci, która na placyku przed swoim domem wykonywała piękne, powolne ruchy. Zachowywała się zupełnie inaczej niż inni ludzie.

Śnieżynka widziała, jak na ulicach miasta i różnych placykach przed domami ludzie stali, chodzili, biegali, rozmawiali ze sobą, gestykulowali, nosili torby z zakupami i wykonywali rozmaite czynności, ale nie tak, jak ta kobieta. Ona wydawała się inna. Jej ciemno ubrana sylwetka, wyraźnie odznaczająca się na tle śnieżnego placyku, poruszała się bardzo powoli. Kobieta podnosiła nogę jedną lub drugą, unosiła i cofała ręce i co chwila zastygała w bezruchu, jakby była rzeźbą, która przybiera co chwila inną formę.

– Co to jest? – zapytała śnieżynka.

– To tai-chi – odpowiedziały inne śnieżynki

– Tai… co?

– Tai-chi, to taka gimnastyka, dobrze robiąca ludziom. Są lepsi dla siebie samych i dla innych ludzi, gdy ją ćwiczą.

Zaciekawiona śnieżynka opadła na placyk, gdzie kobieta ćwiczyła tai-chi. Zajęła wygodne miejsce i bardzo uważnie przyglądała się tym ćwiczeniom.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 49

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia, przedstawiająca małą dziewczynkę i dużą lalkę.

Mama pokazała to zdjęcie swojej dorastającej córce. Obydwie zostały niedawno bardzo zranione przez babcię, która krytykowała je cały wieczór, mimo dyplomatycznych zabiegów swojego męża oraz zięcia.

Wnuczka, nie mogąc wytrzymać ostrych, niesprawiedliwych słów babci, zerwała się z płaczem i uciekła do drugiego pokoju. Jej mama pobiegła za nią, przytuliła i pocieszała, chociaż sama też cierpiała…

Dziadek zatrzymał babcię przy stole i nie pozwolił jej pójść za córką i wnuczką. Zięć z kolei nastawił głośniej telewizor, więc podniesione głosy dziadka i babci zostały nieco przytłumione i stały się mniej wyraźne.

– To moja starsza siostra – powiedziała mama – i jednocześnie jedyne idealne dziecko w naszej rodzinie. Zawsze była akuratna i zawsze spełniała oczekiwania naszej mamy.

– Twoja siostra? Przecież jesteś jedynaczką! – skomentowała zaskoczona dziewczyna.

– Zmarła, zanim się urodziłam. Nie wiadomo, czy rzeczywiście była idealna. Moja mama taką ją pamięta. Liściki siostra wysyłała z sanatorium gruźliczego, w którym spędziła ostatnie miesiące swojego życia. Kamyczek i fiołki są pamiątką z jednego z jej ostatnich spacerów…

Zapadło milczenie… Mama westchnęła i kontynuowała:

– Tata mówił mi, że mama bardzo zmieniła się po jej śmierci. Stała się zgorzkniała, zrzędliwa i zachowuje się, tak jakby chciała zapomnieć o miłości, a nawet jakby chciała ją na wszelki wypadek zabić, żeby już nigdy więcej nie być zranioną. Tato nie mógł tego znieść i myślał nawet, żeby się z nią rozwieść. Zaczął już czynić pierwsze kroki w tym kierunku. Przerwał te działania, bo zorientował się, że mama znowu jest w ciąży – ze mną. Ona chciała tę ciążę usunąć, a tata jej nie pozwolił. Musiała mnie urodzić i chyba dotąd ma mi to za złe. Zawsze okazuje mi swoje niezadowolenie. Krytykuje mnie ciągle i nie pamiętam, żeby mi cokolwiek dobrego powiedziała. Nie pamiętam też, żeby kiedykolwiek przytuliła mnie czy pocałowała…

– Nie wiedziałam… – szepnęła zaskoczona nastolatka i po namyśle dodała – przepraszam cię mamo za te wszystkie chwile, kiedy byłam dla ciebie okrutna, zła i niesprawiedliwa.

Przytuliły się, a każda miała łzy w oczach – dobre łzy wzruszenia…

Po dłuższej chwili nastolatka zapytała:

– Mamo, czy możemy jakoś pomóc babci?

– Nie wiem słoneczko – odpowiedziała mama.

– A dziadkowi i tacie?

– Pomożemy im, wracając teraz do nich i do babci.

– To chodźmy…

Trzymając się za ręce wróciły do pokoju, z którego uciekły. Babcia, jak zwykle, skrzywiła się na ich widok. Za to dziadek wyraźnie rozluźnił się i uśmiechnął się do nich. Tata nastolatki również…

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 11

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Patrzyłam na nie z wielką przyjemnością. Siedziałam w wygodnym fotelu i przyglądałam się śnieżynkom, wirującym w świetle latarni. Kilka z nich przyczepiło się do szyby, jakby chciały się ze mną przywitać.

Cały widok był tak piękny, że świat wydał się zaczarowany, jakbym przeniosła się do pięknej bajki.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 47

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia, która przedstawiała małego chłopca, trzymającego w ręku drewniany karabin. Chłopiec był wyprostowany, miał wysoko uniesioną głowę, a jedną nogę – zgiętą w kolanie – opierał na łebku dużego pluszowego misia, leżącego na podłodze. Pod zdjęciem umieszczono podpis: „Podróżnik stoi nad upolowanym przez siebie lwem”. Chłopiec ubrany był w staromodny strój i miał trzewiczki zapinane na szereg drobnych guziczków.

– Kto to jest? – zapytał inny mały chłopczyk, który przed chwilą zajrzał do wysuniętej szuflady.

– Raczej był – odpowiedziała jego mama – to twój praprapradziadek. Już w dzieciństwie wyobrażał sobie, że będzie podróżnikiem. I rzeczywiście nim został, ale nie zabijał zwierząt, tylko je łapał i sprzedawał go ogrodów zoologicznych.

– A listy też są jego?

– Tak. Pisał je do swojej mamy. Z każdej podróży wysyłał jeden list.

– Ale ich dużo jest! – krzyknął chłopczyk.

– Poczytać ci?

– Tak.

Mama wzięła pierwszy list. Zajrzała do niego i podeszła do stojącego w kącie globusa. Zakręciła nim… i po chwili pokazała na nim pewien punkt.

– To stąd został wysłany ten list…

I tak co tydzień czytali jeden list. I co tydzień na globusie znajdowali miejsce z którego był on wysłany. Polubili ten zwyczaj, a chłopczyk przy okazji z radością uczył się geografii i historii, bo po lekturze każdego listu wspólnie z mamą szukali w internecie informacji na temat miejsca, w którym przebywał jego praprapradziadek.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 29

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła krasnoludka z siwą brodą. Miał na sobie zielony kubraczek, zielone spodnie, zielone buty, zieloną czapeczkę i złotą koronę na siwej głowie. Stał w otoczeniu wielu krasnoludków, którzy też byli ubrani w kolorowe kubraczki, spodnie, buty i czapeczki.

Król mówił dalej – „Ludzie, krasnoludki, elfy i inni, równie mili goście, witamy na corocznym krasnoludkowym balu. Bawcie się. Niech ta muzyka, tańce i miłe towarzystwo sprawią, że zapomnicie o troskach. Rozluźnijcie się, a potem wypoczęci wrócicie do swoich domów. My, krasnoludki, będziemy wam pomagać, zarówno na balu, jak i później, w waszym codziennym życiu.

Potem król ukłonił się przed zebranymi i dał znak orkiestrze. Rozpoczął się bal…

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 24

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła lamparta, który uważnie przyglądał się jej swoimi żółtymi oczyma.

– Zwierzak – pomyślała kobieta – ale czemu nie lew?

– Bo lwy są przereklamowane. Mają dobry PR i tyle. A prawdziwa władza to ja – usłyszała w swojej głowie odpowiedź.

Lampart z wdziękiem przeszedł koło niej i nagle, błyskawicznym susem powalił paparazzo, który chciał mu zrobić zdjęcie. Kamera gruchnęła z trzaskiem o podłogę. Inni fotoreporterzy cofnęli się, a straż królewska zaaresztowała ich i zarekwirowała im sprzęt. Król nie zwracał już na nich uwagi i dał sygnał orkiestrze.

Muzycy zaczęli grać i rozpoczęły się tańce… Król przyglądał się, jak pierwsze pary tancerzy wirowały na parkiecie i jak dołączały do nich kolejne pary… Każdy chciał, by król był z niego zadowolony, więc wkrótce większość gości tańczyła… W pewnej chwili lampart podszedł do jednej z dam dworu i też zaprosił ją do tańca…

Zdziwiona kobieta zobaczyła, że tańczącej parze towarzyszą dziwne cienie na ścianach. Cień króla-lamparta wyglądał jak cień eleganckiego, wytwornego mężczyzny. A cień jego partnerki – jak cień pantery.

Kobieta zamrugała oczami i próbowała się skupić na tańczącej parze.

– Jeszcze absyntu? – zapytał lokaj.

– Nie, dziękuję, chyba wystarczy – odpowiedziała i obudziła się…

Gdy otworzyła oczy, zobaczyła swojego kota, który siedział na łóżku i przyglądał się jej uważnie.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 17

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła staruszka, podtrzymywanego przez dworzan.

– Bawcie się kochani, bawcie – powiedział król i usiadł na tronie.

Zaczął się bal, a kobieta wytańczyła się za wszystkie czasy.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 13

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła żabę, która siedziała na pięknej poduszce, trzymanej z szacunkiem przez lokaja. Ludzie kłaniali się żabie. Panie rumieniły się i przysuwały bliżej poduszki, a żaba zapytała – „która z was mnie dzisiaj pocałuje?”

„Brrrrrrr” – ze wstrętem otrząsnęła się kobieta i z wrażenia obudziła się. Popatrzyła czule na swojego męża, którego znała od kilkudziesięciu lat i pomyślała – „Ty przynajmniej nie jesteś żabą. Przystojniak z ciebie”. Po czym zanurzyła się znowu we śnie i śniło się jej, że całą noc przetańczyła z własnym mężem, który miał na głowie królewską koronę.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 10

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła swojego męża.

Podszedł do niej, złożył ceremonialny ukłon i zaprosił do tańca. Adorował ją cały czas, a olbrzymi szacunek okazywali jej również dworzanie, uważni na każdy gest monarchy. Czuła, że bal został wydany na jej cześć. Bawiła się znakomicie. Goście również…

Kobieta uśmiechnęła się, bo mimo przebudzenia, nadal czuła ten dreszczyk emocji i radość z bycia adorowaną przez króla. Spojrzała na śpiącego obok niej męża. „Dziękuję kochanie” – pomyślała.

Potem zobaczyła, że budzik zadzwoni dopiero za godzinę, więc zamknęła oczy i wróciła do swojego snu.

dla Bożenki napisała Ewa Damentka