Różnobarwne drzewa – 45

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy młody mężczyzna podniósł z ziemi gałązkę akacji, która przed chwilą sfrunęła na trawę. Mężczyzna zapatrzył się na liść i pomyślał o swojej dziewczynie. Chodzili ze sobą już osiem lat. A nawet wspólnie zamieszkali, tworząc rodzinę. Mężczyzna jednak nie miał odwagi oświadczyć się i zalegalizować ich związku w urzędzie. Dziewczynie było to bardzo potrzebne, Widział to wyraźnie i bolało go, że nie był w stanie dać jej tego, czego potrzebowała. Bardzo bał się oświadczyn i bał się utraty wolności.

Obserwując liść, zastanowił się, czy dobrze robi? Przecież był zadowolony ze związku, który stworzyli. A gdyby musiał się oświadczyć, to nie wyobrażałby sobie innej kobiety u swojego boku. Może jednak zaryzykować?

Zaczął odrywać małe listeczki akacji mrucząc pod nosem – „żenić się, nie żenić, żenić, nie żenić…, żenić…, nie żenić…, tak…, nie…, tak…, nie…, tak…, nie…”

Tylko akacja wiedziała, co wyszło z tego liczenia.

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 47

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła swojego sąsiada. Na co dzień wyglądał dość niechlujnie, bo nie umiał zadbać o siebie po śmierci żony. Teraz jednak wyglądał doskonale. Uśmiechnął się do niej i skinął głową na powitanie. Dał sygnał orkiestrze i rozpoczęły się tańce.

Po pewnym czasie, gdy bal już się rozkręcił, król podszedł do kobiety i powiedział:

– Witaj w moim świecie. Cieszę się, że przyszłaś.

Kobieta przyglądała mu się w milczeniu. Rozejrzała się po sali balowej i podejrzliwie zapytała:

– Czy to prawdziwe?

– Jak najbardziej – odpowiedział król.

– Na co dzień widzę cię w innym ubraniu – stwierdziła kobieta.

– Kiedy jutro spotkasz mnie na ulicy, popatrz na mnie jak na króla – poprosił staruszek.

Kobiecie śniło się, że się obudziła i znowu spotkała zaniedbanego sąsiada. Teraz jednak zobaczył w nim królewską godność i powitała go jak króla. Zrobiło się jej lekko na sercu i wtedy się obudziła.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 15

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, dwunastoletnia dziewczynka, z wypiekami na twarzy, czytała książkę. Świat Winnetou i innych bohaterów, wymyślonych przez Karola Maya, tak ją pochłonął, że nie usłyszała głosu swojej mamy, która mówiła coś do niej z parteru. W końcu zaspana mama weszła na górę, otworzyła drzwi i zgasiła światło, mówiąc: „Idź spać. Znowu rano trudno ci będzie wstać do szkoły”. Gdy ucichły mamine kroki, a stara sprężyna w łóżku rodziców oznajmiła swoim brzdękiem, że mama już się położyła, dziewczynka wyjęła latarkę, którą przezornie umieściła pod poduszką. Schowała się pod kołdrą i w świetle latarki czytała dalej…

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 13

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, spało małe dziecko. Troskliwi rodzice zostawili mu zapaloną lampkę, żeby nie bało się, jeśli obudzi się w nocy.

Matce trudno było pogodzić się z tym, że dziecko w nocy jest samo, ale ojciec uznał, że już czas, by ich pociecha miała własną sypialnię. Dziecko również nie robiło problemów – głównie z tego powodu, że rodzice zawsze opowiadali mu bajkę i czekali, aż zaśnie. Dopiero wtedy wychodzili po cichutku i delikatnie zamykali za sobą drzwi.

Dziecku najczęściej śniło się, że bawią się z nim małe aniołki i wspólnie podróżują na chmurce, żeby poznawać rożne kraje. Najchętniej krainy, gdzie jest dużo ciekawych zabawek.

Srebrny księżyc często zaglądał przez okienko, żeby doglądać dziecięcego snu, a gwiazdy śpiewały dla dziecka swoją piękną kołysankę.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 8

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pisarka pracowała nad swoją najnowszą książką. Pisała skupiona i nawet nie zauważyła, że na krzesełku obok niej usiadła muza, która przyglądała się jej z sympatią i podpowiadała odpowiednie słowa. Pisarce bardzo dobrze pracowało się tej nocy. Zdawało się jej, że słowa same wypływały na papier.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 31

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „CHCE MI SIĘ SPAĆ. DAJ ODPOCZĄĆ”.

Ekran zgasł. Komputer się wyłączył. Zgasło też światło. Nastolatek próbował coś majstrować przy komputerze, gdy do jego pokoju zajrzała mama z latarką w ręku.

Wręczyła mu latarkę ze słowami: „Idź spać. Tata znowu wyłączył główne zasilanie. Jeśli możesz, to się pośpiesz, bo inaczej zepsują się wszystkie nasze zapasy w zamrażarce”.

Chłopak zaklął pod nosem i poszedł spać. Tęsknie myślał o tym, że niedługo będzie dorosły i będzie mógł robić to, na co ma ochotę.

Autor: Ewa Damentka

Ciemność zgęstniała – 48

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i cichutką myśl – „Żyję. Jednak udało mi się przetrwać tę ciemność”.

Kobieta wyszła z ukrycia i rozejrzała się po swoim życiu. Przypominało ono krainę spustoszoną przez wojnę i klęski żywiołowe – pustynia, na której tliły się jeszcze zgliszcza jej wewnętrznego domu.

Wzięła głęboki oddech. Poczuła, jak serce bije w jej piersi i rozpłakała się z ulgi oraz z żalu, bólu i strachu. Prawie jednocześnie zaczęła się śmiać, bo przepełniała ją radość, że żyje i znowu ma szansę. Przez chwilę jednocześnie płakała i śmiała się. Potem zaczęła powoli, głęboko oddychać.

Wiedziała, że nie ma wpływu na wojny, klęski żywiołowe i złą wolę innych ludzi. Jednak zdawała sobie sprawę z tego, że ma wpływ na na siebie, swoje emocje, działania i swoje życie. Wyznaczyła sobie pierwszy cel – przetrwać i odbudować swój dom – ten wewnętrzny i ten na zewnątrz. Wiedziała, że stopniowo pojawią się kolejne cele. Że pozna nowych ludzi, z którymi będzie dzielić swoje życie, bo nikt nie powinien żyć w samotności.

Wzięła kolejny oddech i znowu poczuła ulgę. Żyje. Wróciła do niej nadzieja – znowu ma szansę. Skorzysta z niej, najlepiej jak umie…

Autor: Ewa Damentka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 42

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła krzepkiego, siwego mężczyznę o przenikliwym spojrzeniu. Król spojrzał przelotnie na kobietę, podobnie jak spoglądał na pozostałych gości, znajdujących się na sali balowej. Każdy poczuł się zaszczycony i wyróżniony tym ulotnym spojrzeniem.

Rozpoczęły się tańce i wkrótce sala balowa wypełniła się wirującymi parami. Tancerze wyglądali elegancko i dobrze się bawili.

Kobieta nie chciała tańczyć i wyszła z sali balowej. Zaczęła zwiedzać pałac.

Mijała wartowników i kolejne korytarze, kolejne sale, arkady, balkony i krużganki.

Pałac ją oczarował. Wydawało się jej, że w miarę zwiedzania staje się coraz większy. Podziwiała piękne posadzki, obrazy i sztukaterie. Przystanęła. Wzięła głęboki oddech i pomyślała, że miło, gdy sala ma kilka metrów wysokości.

Nawet nie zauważyła, kiedy wróciła do swojego domu. Zwiedzała kolejne komnaty, otworzyła kolejne drzwi i znalazła się w swoim pokoju. Zobaczyła swoje własne łóżko i poszła spać, mając pod powiekami piękne obrazy zwiedzanego przed chwilą pałacu.

Autor: Ewa Damentka

Przez kawiarniane okno – 43

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szła opowieść. Chciała być opowiadana, a może nawet spisana, więc rozglądała się za jakimś gawędziarzem, poetą lub pisarzem. Zatrzymała się przy kawiarnianym oknie, bo zauważyła kobietę, która siedziała przy małym stoliku i pilnie notowała coś w swoim zeszycie. Opowieść weszła do kawiarni i stanęła obok stolika. Zerknęła przez ramię piszącej kobiety i zobaczyła, że zapisuje opowiadanie. Opowieść uznała, że znalazła odpowiednią osobę. Została z kobietą i gdy ta szuka natchnienia, opowieść zaczyna się snuć. A kobiecie wydaje się, że od jakiegoś czasu natchnienie ciągle jej towarzyszy i pisanie przychodzi jej z łatwością.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 26

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Quo vadis”.

Rzymianin, który właśnie chciał rzucić smartfonem o ziemię, powstrzymał się. Zaczął oglądać telefon z różnych stron, zastanawiając się, co to takiego? Czemu świeci, miga i wyświetla ten napis…

…A swoją drogą, ciekawa jestem, w jaki sposób smartfon z XXI wieku znalazł się w Cesarstwie Rzymskim, za panowania Juliusza Cezara?

Autor: Ewa Damentka