Roztańczona brzózka – 32

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na polanę przyszedł młody kompozytor. Zapatrzył się na brzózkę, wczuł w rytm jej tańca i zaczął nucić melodię – jej melodię. Wyjął notes i przelał na papier piosenkę brzozy.

Ta melodia oczarowywała potem ludzi na całym świecie. Słuchacze mieli wrażenie, że delikatnie nucą, lekko tańczą i są szczęśliwi. Niektórzy, oczyma wyobraźni, widzieli również roztańczoną brzózkę.

Wiele lat później, kompozytor przyprowadził do brzózki grupę swoich studentów. Pokazując im dorosłą już brzozę, opowiedział jak oczarował go jej taniec i jak doszło do napisania jego najsłynniejszej kompozycji.

Następnie polecił studentom, by rozeszli się po lesie, znaleźli odpowiednie drzewo lub drzewko i zrobili to, co on przed laty – patrzyli, słuchali, wczuwali się i zapisywali melodię drzewa.

Notatki, które wówczas powstały, studenci – pod czujnym okiem profesora – opracowali i nowo powstały utwór nazwali „Leśną rapsodią”.

Autor: Ewa Damentka

Na ekranie – 1

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Zamknij przeszłość” . Pod tym napisem wyświetlił się kolejny: „Pozwól, żeby przeminęła. Zajmij się swoim dorosłym życiem i dorosłymi możliwościami. Już dawno nie jesteś dzieckiem. Uwierz w to. Jako dorosła osoba masz dorosłe możliwości: WIESZ, UMIESZ, POTRAFISZ”.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 28

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu przyjechali drwale, którzy wycięli sporą część lasu. Potem buldożery wyrównały teren, a jeszcze później rozpoczęto prace budowlane.

Ludzi, którzy tam zamieszkali, bardzo cieszyło sąsiedztwo lasu – tego fragmentu lasu, który ocalał. Podobała się im również roztańczona brzózka.

Okazało się, że żaden z budowlańców nie potrafił jej wyciąć. Więc zmieniono plan osiedla, by ją ocalić od zniszczenia. Dzięki temu brzózka nadal cieszy ludzi swoim widokiem, a osiedle zyskało nową, nieformalną nazwę: „Pod roztańczoną brzozą”.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 53

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o nadziei. Mówiła, że w życiu przytrafiają się różne trudne wydarzenia, ale jak ma się nadzieję, to człowiek potrafi się z nich wykaraskać.

Mówiła też, że są sytuacje, w których nadziei nie ma, a mimo to ludzie działają, żyją i robią to, co trzeba, żeby zapewnić opiekę sobie i swoim bliskim. Wtedy prowadzi ich wewnętrzne poczucie obowiązku i sens.

Na koniec opowiedziała, że sens życia jest związany z misją życiową – specjalnym zadaniem, z jakim rodzi się każdy człowiek. Jeśli człowiek wie lub przeczuwa, po co żyje, to łatwo mu o nadzieję, zaradność i poczucie własnej wartości. I właśnie dlatego należy każdego człowieka traktować z szacunkiem, żeby mógł czuć się wartościowy i potrzebny.

Dzieci słuchały z uwagą. Czy zapamiętają tę bajkę? Zobaczymy…

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 26

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu odwiedził ją jeż. Brzózka tak mu się spodobała, że zamieszkał w jej pobliżu. A swoim kolegom jeżom opowiadał, że ma własną brzózkę, która tańczy tylko dla niego. Niektóre mu uwierzyły. Część z nich mu zazdrościła, część prosiła, by pozwolił, żeby z nim zamieszkały, a część ruszyła na poszukiwanie innych roztańczonych brzózek.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 52

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o pewnej przekornej księżniczce. Księżniczka ta nigdy nie chciała tego, co jej dawano, tylko zupełnie coś innego. Gdy dawano jej to coś zupełnie innego, to też tego nie chciała, bo mówiła, że coś jeszcze innego będzie lepsze. Nikt nie mógł jej dogodzić.

Przyszedł czas, gdy przekora księżniczki zaczęła przeszkadzać jej samej. Jeśli postanowiła, że coś zrobi, to nigdy nie osiągała zamierzonego rezultatu, tylko zupełnie przeciwny. Na szczęście znalazła na to sposób. Oczywiście przekorny. Myśląc o tym, co chciała osiągnąć, mówiła w myśli lub głośno: „Nie chcę tego, to mi zupełnie niepotrzebne”. I wtedy to realizowała!

Dożyła sędziwego wieku i była szczęśliwa. Zawdzięczała to temu, że poznała swoje ograniczenia i nauczyła się umiejętnie posługiwać swoją przekorą.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 21

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu zawędrował tam pewien mężczyzna, z głową pełną trosk. Doznał w życiu wiele krzywd i cierpienia. Nie wypadało ich okazywać, bo jako mężczyzna musiał trzymać fason, więc cierpienie i krzywdy zostały w nim i teraz go zatruwały.

Zapatrzył się na brzózkę, usiadł przy niej, potem się położył i zasnął.

Brzózka szumiała nad nim swoimi listkami, a trawy i ziemia też robiły swoje. Wspólnie wyciągnęły z niego krzywdę, cierpienie i zatroskane myśli, a w zamian dały spokój i witalność.

Mężczyzna obudził się wypoczęty. Miał wrażenie, że coś się zmieniło, ale nie umiał tego nazwać. Rozejrzał się po polanie, pomyślał chwilę, a następnie wrócił do domu.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 40

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Pszczoły brzęczały, ciepło rozleniwiało. Malarka, która przyjechała tu na plener, miała kłopoty ze skupieniem się. Chciała malować, ale głowa jej ciążyła, a oczy same się zamykały. Położyła się więc na łące i zasnęła.

Obudziła się po godzinie wypoczęta, ale jeszcze rozleniwiona. Z zaciekawieniem przyglądała się niebu i płynącym po nim chmurom, które przybierały interesujące kształty.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 18

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu brzózka pomyślała, że chciałaby dowiedzieć się czegoś o świecie. Nie umiała chodzić, bo drzewa tego zwykle nie robią – a ciekawa była, co znajduje się po drugiej stronie lasu.

Zaczęła uważnie przysłuchiwać się rozmowom obłoków i wiatru. Notowała z pamięci ploteczki, którymi się wymieniali. Podobały jej się zwłaszcza takie słowa jak: „rzeka”, „pola uprawne”, „wieś”, „dolina”, „miasto”, „jezioro”, „morze”…

Nie wiedziała, co oznaczają, ale uznała, że pewnie są bardzo piękne, bo ładnie brzmią.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 34

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Postać wykonywała jakieś dziwne ruchy, tak jakby tańczyła, i wydawała dzikie okrzyki radości.

Był to współwłaściciel zamku. Kupił go jakiś czas temu wspólnie z żoną, bo chcieli mieć swoją własną, porządną siedzibę rodową. Żyli w nim zgodnie i do szczęścia potrzebowali tylko dziecka, a najlepiej kilkorga dzieci.

Właśnie tej nocy narodził się ich pierworodny syn. Mąż uczestniczył w porodzie żony i pod czujnym okiem położnej odciął pępowinę. Żona i syn zasnęli. Byli pod dobrą opieką. A ojciec poszedł na górę, by na zamkowych murach odtańczyć swój taniec radości. Gdy trochę się zmęczył, przestał tańczyć i rozglądał się po okolicy. Patrzył, tak jakby widział ją pierwszy raz.

Bo też pierwszy raz spoglądał na nią okiem ojca, który chce swojemu synowi podarować cały świat.

Autor: Ewa Damentka