Morskie fale – 35

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży spotkałam przyjaciela. Nawet nie wiedziałam, że to przyjaciel.

Początkowo patrzyłam na niego nieufnie, bo nie wzbudził mojego zaufania swoimi słowami, zachowaniem i wyglądem. Nie podobało mi się też to, że cuchnął. Pierwsze spotkanie zostawiło niesympatyczne wrażenie. Natomiast późniejsze okazje – kiedy widziałam go między ludźmi lub spacerującego po plaży, spowodowały, że stopniowo zmieniałam zdanie.

Dużo, dużo później dowiedziałam się, że kilka dni przed naszym spotkaniem został zdradzony i porzucony. Odeszła od niego wymarzona kobieta jego życia. Przez kilka dni pił, stąd jego niechlujny wygląd, cuchnące ubrania, zmierzwione włosy i dziwny wzrok. Potem wziął się w garść i odzyskał swoje życie. Pomaga wielu ludziom i właśnie przy okazji wspólnych działań miałam okazję poznać go na nowo.

Teraz, gdy widzę niechlujnych, cuchnących ludzi, powstrzymuję się przed pochopną oceną. Nie znam ich historii, tak jak nie znałam historii mojego przyjaciela, gdy spotkałam go pierwszy raz.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 24

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał rozmarzone spojrzenia spacerowiczów. Kwiat miał w sobie taki majestat, że ludzie zatrzymywali się w pewnej odległości i podziwiali go z daleka.

Majestat kwiatu nie działał jednak na pewnego starego konia, który przyczłapał do lasu. Koń bardzo bał się o swoją przyszłość. Konkretnie, bał się, że wkrótce zginie, bo będzie sprzedany do rzeźni. Wiedział, że jest już stary i nieprzydatny. Wiele lat wiernie służył swojemu właścicielowi, ale czuł, że nie powinien liczyć na jego wdzięczność.

Tego wieczoru jego pan wyjątkowo nie zamknął ani stajni, ani jego boksu. Gdy zrobiło się ciemno, koń postanowił pójść na spacer. Kuśtykał powoli i czarne myśli zatruwały jego głowę. Nawet nie zauważył, że znalazł się w lesie i szedł prosto do kwiatu paproci. Zwrócił uwagę na niego dopiero wtedy, gdy blask kwiatu zaczął rozpraszać jego czarne wizje. Zaciekawiony koń podszedł do paproci i zaczął obwąchiwać jej kwiat.

Jego pan widział to, bo stał razem żoną w grupie osób podziwiających kwiat paproci. Żona chciała podejść do konia, by go odciągnąć od kwiatu, jednak mąż ją przytrzymał. Patrzył na konia i modlił się o cud. Sam chętnie opiekowałby się koniem jeszcze wiele lat, jednak żona robiła mu o to awantury, oskarżała o marnotrawstwo i naciskała, by oddał konia rzeźnikowi. Mężczyzna nie chciał tego zrobić i teraz modlił się, żeby to nie było konieczne.

Nagle ludzie jęknęli, bo na ich oczach koń, niepodziewanie, odgryzł kwiat i go… zjadł. Potem spokojnie zaczął zjadać samą paproć. Z wrażenia nikt się nie ruszył. Jego pan uśmiechnął się i rozradowany patrzył, jak koń zaczyna jaśnieć i unosić się w górę. Wyrosły mu piękne skrzydła i poszybował… Przez chwilę jego sylwetka była wyraźnie widoczna na tle księżyca… Po chwili pegaz poleciał dalej, a ludzie zaczęli się budzić ze wspólnego snu…

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 59

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Kiedyś przyśnił mi się taki obrazek. Było w nim coś bardzo kojącego, bezpiecznego i swojskiego. Został we mnie, mimo że śnił mi się wiele lat temu.

Niedawno zauważyłam, że gdy jadę koleją lub samochodem, to uważniej niż kiedyś przyglądam się wszystkim mijanym po drodze białym domkom z czerwonymi dachami i uśmiecham się na ich widok.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 21

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał tęskne spojrzenia. Każdy chciał go mieć na własność, a jednocześnie ludzie wiedzieli, że jeżeli go zerwą, to zwiędnie, a jak przesadzą, to zmarnieje…

Tylko dzieci i zwierzęta nie martwiły się, że nie są jego właścicielami. Podchodziły bliżej, śpiewały, tańczyły. Ich śmiech rozbrzmiewał jak srebrne dzwoneczki.
Te dźwięki i zapach kwiatu paproci sprawiały, że coraz więcej dorosłych budziło się z otumanienia i zamiast pożądać czegoś, czego nie mogą dostać, cieszyli się tym, co jest.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 32

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżała piękna rozgwiazda. Morskie fale wyrzuciły ją na brzeg i teraz wysychała w błyskawicznym tempie. Było bardzo gorąco i prawdopodobnie byłby to już koniec jej życia, gdyby nie zjawiła się pewna staruszka, która podeszła do niej razem z kilkunastoletnim wnukiem.

Staruszka stanęła tak, by jej cień padł na rozgwiazdę i popatrzyła prosząco na wnuka. Chłopak westchnął zirytowany i rozbawiony jednocześnie. Powiedział: „Na dziś to będzie ostatnia, OK?”. Babcia kiwnęła głową, a wnuk dodał: „Obiecaj, że to ostatnia. Głową kiwasz już od dwóch godzin, a potem ratujesz kolejne rozgwiazdy”.

Staruszka nie odpowiedziała, próbowała się schylić, ale to się jej nie udało. Wnuk podtrzymał ją jedną ręką. Drugą sięgnął po rozgwiazdę i rzucił daleko w morze. „Żyj długo i szczęśliwie” – pomyślał i popatrzył z rozczuleniem na swoją babcię. Zauważył, że była bardzo zmęczona, więc delikatnie wziął ją na ręce i zaniósł do domu. Obydwoje nie wiedzieli, że był to ich ostatni wspólny spacer…

Po śmierci babci chłopak często chodził na plażę. Wspominał babcię i ratował kolejne rozgwiazdy leżące na piasku.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 19

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał zgłodniałe i spragnione ciepła istoty, które grzały się przy jego świetle, karmiąc nadzieją, że ich głody mogą być zaspokojone, a ich marzenia mogą się spełnić.

W tłumie otaczającym paproć były rośliny, zwierzęta, elfy i… ludzie. Byłam tam również ja. Podziwiałam piękny kwiat i rosła we mnie nadzieja, że moje potrzeby i pragnienia serca mogą być zaspokojone. Co więcej, urosła tak bardzo, że zamieniła się w wiarę, że tak rzeczywiście się stanie, a potem w pewność, że już teraz to się dzieje…

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 31

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży malarka namalowała opalającą się kobiecą postać.

Odeszła parę kroków, żeby przyjrzeć się swojemu dziełu.

Pierwszy raz poczuła, że namalowała sekretny obraz, którym nie powinna dzielić się z innymi ludźmi. Usiadła w fotelu, zapatrzyła się na obraz i odpłynęła…

Poczuła kropelki rozbryzgującej się morskiej wody i delikatny piasek, na którym leżała. Usłyszała szum fal i nawoływania ptaków. Relaksowała się jak nigdy dotąd.

dla Elfa napisała Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 5

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał świetliki, które tańcząc i wirując w pobliżu paproci, wyglądały jak małe iskierki…

Obudziłam się w środku nocy. Byłam przytomna i znajdowałam się w swoim pokoju. Zamknęłam oczy, żeby zasnąć – i znowu znalazłam się w zaczarowanym lesie, pełnym światła kwiatu paproci i świetlików tańczących wokół niego. Kwiat był przepiękny i nie mogłam oderwać od niego wzroku. Jego widok koił i dawał nadzieję. „Niemożliwe stało się możliwe” – pomyślałam. I dalej oglądałam kwiat…

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 4

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał uwagę. Każdy chciał do niego podejść, dotknąć go i ogrzać się w jego blasku.

Czterolistna koniczynka, która rosła obok paproci, westchnęła głęboko i pomyślała – „Tyle ludzi przychodzi teraz, żeby popatrzeć na paproć. Jak będę miała szczęście, to może i mnie zauważą”.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 26

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wylądował cień bardzo zapracowanego i zatroskanego mężczyzny. Pan ten zatracił się w pracy i rozwiązywaniu problemów swojej rodziny. Zapomniał o sobie i o odpoczynku.

Jego cień uznał jednak, że jest zmęczony i chce odpocząć. Postanowił pojechać na urlop. Poszedł do najbliższego biura podróży, wybrał sobie wyspę i poleciał na nią pierwszym samolotem.

Dobrze bawił się na rajskiej wyspie. Czasami tęsknił za swoim panem, ale coraz częściej odpoczywał beztrosko. Tańczył, śpiewał, opalał się, pływał z delfinami. Niekiedy robił psikusy beach boys’om, którzy jego zdaniem zbyt nachalnie podrywali turystki. Był coraz bardziej szczęśliwy, wyluzowany, wypoczęty…

Jego pan nawet nie zarejestrował braku swojego cienia. Zauważył jednak, że coraz częściej pojawia się przed jego oczami obraz rajskiej wyspy i jej białej plaży. Poszedł nawet do biura podróży, żeby sprawdzić, gdzie jest ta wyspa. Zdziwiony dowiedział się, że biuro organizuje tam wczasy.

Ciekawe, czy kiedyś pojedzie na tę wyspę? Jego cień ma taką nadzieję. I myśli, że razem wrócą do domu i do pracy. A co zrobi jego pan? Zobaczymy…

Autor: Ewa Damentka