Morskie fale – 15

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży przekomarzali się ze sobą – beztrosko przeskakując przez fale – Adam i Ewa. Rozumieli mowę zwierząt i całej wyspy – byli jeszcze jednością, nierozdartą przez konsekwencje pierwszego grzechu.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 34

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na gałązkach wierzby mały koliber. Tylko on potrafił wczepić się w witki wierzby i wraz z nimi – niczym na huśtawce – kołysać się na wietrze.

Tylko…, co on robił w tej okolicy?

Autor: Ewa Majewska

Morskie fale – 12

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży, odzyskawszy własne człowieczeństwo i czucie we wszystkich kończynach, zanurzył stopy i gładził fale, wsłuchiwał się w odgłosy ptaków i zwierząt, szum wiatru i oceanu, a znalazłszy źródło słodkiej wody – czerpał z niej zachłannie, ciesząc się każdym łykiem wprowadzonym do ust. Oddychał spokojnie i głęboko, a z każdym oddechem wyspa (a może on sam?) dawała mu prawo do życia, a jego wątpiące serce napełniało się poczuciem niezmiernej i wszechogarniającej wdzięczności.

Autor: Ewa Majewska

Gromadka dzieci – 45

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o duchach ich rodzinnego lasu.

Pokój był pełen ruchu. Dochodziły do stołu nowe osoby – sąsiedzi, goście z miasta. Czworonogi lizały ich po rękach, łasząc się i przymilając…

Dom tętnił życiem, opowieściami, napełniany był ciepłem. Czy potrzeba czegoś więcej?

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 32

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często zaglądał tu, a nawet zostawał na dłużej MAJSTER BIEDA. Ze swoim nieodłącznym tobołkiem, gitarą i długą, siwiejącą brodą. Kiedy robiło się już ciepło – w kierunku wierzby i ławeczki ciągnęli ludzie. Lubili jak grał te swoje ballady. To była oczywista oczywistość, nieodłączna część pięknego parku, brakujący element w rutynie codzienności, przejaw łagodności w nadmiarze agresywności, ulotne wrażenie w teatrze ulicznym jednego aktora.

Autor: Ewa Majewska

Morskie fale – 9

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży zaległ w bezruchu cały czas, jaki jest nam potrzebny. Był rozciągnięty na całej wyspie i było go dokładnie tyle ile trzeba – ani więcej, ani mniej.

Autor: Ewa Majewska

Lekkie krople deszczu – 46

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było, jak z kropel układają się kształty drzew, ludzi, domów, zwierząt. Zatrzymywały się tak przez chwilę, po czym spływały po szybie dalej w dół, po drodze tworząc kolejne układy geometryczne, w których każdy mógł dojrzeć to, co akurat chciał.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 31

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często przychodził tu zdziwaczały nieco malarz – w słomkowym kapeluszu i wytartej, starej marynarce z zakasanymi rękawami.

Wyciągał z torby szkicownik, rozkładał akwarele i malował wierzbę i tych, co pod nią zasiadali. Często nie mógł dokończyć malowidła – bo spacerowicze zbyt szybko znikali z jego pola widzenia. Teczka pełna więc była niedokończonych zarysów ich postaci.

Nie złościło go to jednak, ani nie denerwowało wcale, bo wciąż miał swoją ulubioną wierzbę – ona donikąd nie odchodziła i było mnóstwo czasu, by oddać jej wszystkie detale, nawet w czterech porach roku.

Autor: Ewa Majewska