Na dnie szuflady – 61

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Na fotografii była piękna lesista góra, na środku oceanu, z pięknymi zatokami. Nad nią latały majestatyczne pterodaktyle… Nie był to jednak efekt pracy zdolnego grafika. Na fotografii widać było nieco wyblakły atramentowy napis, który ogłaszał: „Byłem tam… to bliżej niż myślisz.”

Listy zaadresowane były… tak do ciebie. Dziwne…, to tak jakby do mnie były pisane. Odwiązałem wstążeczkę…

Otworzyłem pierwszy… Napis mówił: „To, co wyobrażasz sobie, pojawi się na tej wyspie…”.

W drugim było: „Pomyśl odważnie, to już jest”.

W trzecim: „Pomyśl o tym, że dane ci więcej…”.

W ostatnim: „Widzisz kamień? Pomyślałem, że chciałbym, żeby pojawił się w twojej szufladzie i jest”.

Zapraszam do twojego wymarzonego świata.

Autor: Marek Jasiński

Na dnie szuflady – 60

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Były to zdjęcia z mojego dzieciństwa. Towarzyszył mi wtedy brat z mamą. Byłam wówczas małą dziewczynką.

Cały dzień bawiliśmy się w lesie. To jedna z niewielu chwil, które pamiętam z bratem, kiedy szaleńczo razem spędzaliśmy czas na zabawie i wygłupach.

Pod koniec dnia, zmęczeni całodniowym szaleństwem, siedliśmy na wydmach. Słońce przygrzewało i świeciło nam w oczy, ale wielki uśmiech gościł na naszych twarzach.

Stąd wzięła się ta fotografia, którą uwielbiam.

Autor: Gusia

Na dnie szuflady – 59

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia, na której było dwoje młodych ludzi, przytulonych do siebie. Ona o jasnych włosach, pięknym uśmiechu i cudownych, błękitnych oczach. On smukły, sylwetka piękna jak z obrazka i cudownymi oczami wpatrzony w dziewczynę. Tak szybko mija czas. Dziś już nie ma tej cudownej dziewczyny. Pozostały pięknie napisane listy, bukiecik fiołków, zbieranych nad ranem w skąpanej rosą trawie i śliczny biały kamyczek, znaleziony w toniach jeziora. Dziś został zmęczony mężczyzna, bujający w obłokach nieba. Próbujący żyć dalej bez cudownej kobiety z fotografii.

Autor: Szamanka Neo

Na dnie szuflady – 58

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia.

Korniki, które zjadły całą komodę, nie potrafiły uszkodzić tej szuflady. Czy wycofały się, bo im nie smakowała? Ciekawe, co było powodem? Zapach fiołków, kamyk, listy? Fotografia? A może nieuchwytna aura tajemnicy i chronienia czegoś ważnego?

Kolejne komody i biurka się zmieniały, a szuflada trwała, mimo że meble, w których była, rozsypywały się w proch. Szuflada trwała i przechowywała cenne pamiątki.

Może ktoś zainteresuje się tym skarbem? Co znajdzie w listach? Jaką historię mógłby opowiedzieć biały kamyk i zasuszone fiołki? Kim są te zapomniane osoby z fotografii? Może odnajdzie się ktoś, kto je rozpozna, nazwie i przywróci światu pamięć o nich…

Wtedy pamiątki wreszcie spełnią swoje zadanie. Będą potrzebne. To wystarczy, by warto było trwać i chronić skarby, których czasy przeminęły.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 57

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Stara kobieta uśmiechnęła się na widok tych pamiątek. Zupełnie o nich zapomniała…

Przeszukiwała teraz strych, żeby znaleźć stare dokumenty rodzinne, o które prosił ją wnuk. Chciał je zeskanować i rozesłać kuzynom. Znalazła paczkę z dokumentami i przeszukiwała komodę i stare biurko w nadziei, że znajdzie jeszcze coś ciekawego. No i trafiła na szufladę z tymi pamiątkami.

Patrzyła z uśmiechem na listy i pozostałe drobiazgi, i przypomniała sobie historię sprzed wielu lat…. Była młoda. Oczywiście wtedy myślała inaczej. Jednak teraz, gdy minęło kilkadziesiąt lat, wiedziała, że wówczas była młoda, nawet bardzo młoda. Znalazła się w trudnej sytuacji – życiowej, finansowej i emocjonalnej.

Miała wrażenie, że ziemia usuwała się jej spod nóg. Nie mogła się cofnąć, bo z tyłu oraz z lewej i prawej strony była przepaść. Właśnie do niej osuwała się zmienia, na której stała. Z kolei przed nią była ściana, więc nie mogła iść naprzód.

Bała się, że pochłonie ją ciemna otchłań, ale jednocześnie rozpaczliwie szukała pomocy. Ludzie nie chcieli lub nie potrafili jej pomóc, bo jej nie rozumieli, albo nie chcieli zrozumieć. Mówili, że w głowie się jej poprzewracało, i że inni na jej miejscu skakaliby do góry z radości.

Szukała więc samodzielnie rozwiązań i modliła się o pomoc. Którejś nieprzespanej nocy pojawiło się światełko – pomysł, żeby napisała sama do siebie listy ze wskazówkami, co ma robić.

Wyobraziła sobie, że jest starsza o jakieś pięćdziesiąt, może sześćdziesiąt lat i że jako doświadczona osoba pisze do siebie – młodszej siebie – rady, co może zrobić, jak wybrnąć z kłopotów, jak rozwiązać problemy, jak zacząć dobrze żyć…

Usiadła przy biurku i zaczęła pisać. Nie zdawała sobie sprawy z tego, co pisze. Litery same wypływały na papier. Pisała do białego rana. Nie czytając, zapakowała listy do kopert. Następnie zaadresowała do siebie każdą kopertę.

Gdy skończyła i zaczęła się budzić z tego dziwnego trasu, zobaczyła przed sobą stosik zaklejonych kopert. Kupiła znaczki i co tydzień wysyłała do siebie jeden list. Cieszyła się, gdy znajdowała go potem w skrzynce pocztowej. Siadała wygodnie, rozpieczętowywała go i zaczynała czytać…

Z każdego listu emanowały: życzliwość, doświadczenie, spokój i wiara w to, że sobie poradzi. Rzeczywiście – poradziła sobie. Kilka miesięcy później, gdy otwierała ostatni list, wiedziała, że wychodzi na prostą.

Przez kilka lat systematycznie zaglądała do tych listów. Później o nich zapomniała.

Teraz minęło ponad pięćdziesiąt lat. „Może warto do nich znów zajrzeć?” – pomyślała staruszka, patrząc na koperty z listami, które tak dobrze spełniły swoje zadanie.

Uznała, że zastanowi się nad tym później. Wzięła paczkę z dokumentami i zeszła na dół. Ktoś dzwonił do drzwi. Tak jak się domyślała – był to wnuk, który przyszedł po obiecane materiały.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 56

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Starsza pani, która do niej zajrzała, uśmiechnęła się ze wzruszeniem na widok tych pamiątek. Przypominały jej one o pewnym nieporozumieniu, które przerodziło się w przyjaźń.

Kiedyś, pewien młody mężczyzna, któremu pomogła, błędnie zrozumiał jej intencje i wypowiedział jej wojnę, opowiadając na prawo i lewo, jaką jest ona okropną osobą. Staruszka długo o tym nie wiedziała, jednak z czasem echa jego opowieści zaczęły do niej docierać, a sama zauważyła, że mężczyzna zaczął się wobec niej zachowywać inaczej niż przedtem – z rezerwą, a nawet z ledwo skrywaną wrogością.

Kiedy zrozumiała, co się dzieje, zaczęła przypominać sobie sytuację, z której zrodziło się owo nieporozumienie. Długo analizowała swoje zachowania i uznała, że gdyby ta sytuacja się powtórzyła, zrobiłaby powtórnie to samo, co wtedy. Kiedy to zrozumiała, zaczęła przyglądać się temu wydarzeniu tak, jakby była tym młodym mężczyzną i uznała, że rzeczywiście mógł jej nie zrozumieć, bo był w bardzo silnych emocjach, które mogły zniekształcić zarówno jej intencje, jak i słowa, jakie wtedy wypowiedziała.

Zatroskała się. Wypowiedziane wówczas słowa odniosły swój skutek. Wtedy były odpowiednie i pomogły mężczyźnie przeprowadzić zmianę, jakiej potrzebował. Teraz jednak, już po dokonanej zmianie, słowa zostały i zatruwały. Wracały rykoszetem i raniły ich oboje.

Zaczęła rozmyślać, co może zrobić, żeby uzdrowić tę sytuację. Przychodziły jej do głowy kolejne pomysły, które wdrażała w życie. Pielęgnowała w sobie życzliwość wobec tego mężczyzny oraz wobec samej siebie, z nadzieją, że znajdzie dobre rozwiązanie. Wkrótce okazało się, że ów mężczyzna, niezależnie od niej, robił dokładnie to samo. Spotkali się w połowie drogi i długo rozmawiali. Wyjaśnili sobie dawne nieporozumienie i wysłuchali siebie nawzajem. Oczyścili swoją relację, swoje emocje i swoją sytuację towarzyską i zawodową.

Ich znajomość wzniosła się na wyższy poziom – empatii, zrozumienia i życzliwości. Mężczyzna wyjechał, realizując swoje marzenia i przysyłał jej listy i drobne upominki. Rozwinął skrzydła i inspirował kolejnych młodych ludzi do pracy nad sobą i swoim rozwojem. Z kolei ona z bardzo skutecznej, ale jędzowatej Baby Jagi, przemieniła się w równe skuteczną, ale sympatyczną Babcię Jagę.

Teraz, przeglądając dawne pamiątki, Babcia Jaga pomyślała, że gdyby nie ów mężczyzna, to nie zmieniłaby się, a wobec tego prawdopodobnie nie założyłaby Szkoły Czarowania. „Może on powinien zostać patronem szkoły?” – pomyślała i uznała, że wróci do tego pomysłu, jeśli szkoła będzie działała tak długo, że da przykład i zainspiruje inne wróżki i innych czarodziejów. Wtedy patron może być potrzebny, by odróżnić jej szkołę od innych Szkół Czarowania, które prawdopodobnie powstaną.

Autor: Archiwista SC

Na dnie szuflady – 55

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Zaglądanie do tej szuflady zwykle wywoływało refleksje. Zdjęcie przedstawiało dwoje młodych ludzi na wycieczce rowerowej, obok rzeki.

Zawiązane wyblakłą wstążeczką listy były listami mężczyzny ze zdjęcia do kobiety ze zdjęcia.

Dzisiaj ta para ma już własne dzieci i wnuki. Specyficzne jest, że ojciec i dziadek nie zagląda do tej szuflady, tylko bawi się z wnukami i rozmawia z synami. Kobieta natomiast regularnie przegląda pamiątki z szuflady.

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 54

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Malarka uważnie przyjrzała się obrazowi, który stał na sztalugach. Poprawiła kilka detali i uznała, że jest już gotowy. Miał być prezentem imieninowym dla jej przyjaciółki. Ciekawa była, czy się jej spodoba.

Przyjaciółka często opowiadała, że śni się jej szuflada z paczuszką listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką, białym kamyczkiem, bukiecikiem zasuszonych fiołków i starą pożółkłą fotografią. We śnie wiedziała, że skrywają one słodką tajemnicę. Rano budziła się szczęśliwa i oczekiwała miłej niespodzianki, która po tym śnie zwykle się zdarzała.

Autor: Ewa Damentka

Na dnie szuflady – 53

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Na fotografii był niemowlaczek, dzisiaj już dorosły człowiek. Mama, która zajrzała właśnie do tej szuflady, przypomniała sobie nie o pielęgnacji dziecka, ale o tym jak niegdyś nastoletni młodzieniec wstydził się tego zdjęcia, gdy było ono pokazywane rodzinie.

Kobieta trochę się dziwiła, bo patrzyła tylko z perspektywy pielęgnacji dziecka, a nie jego odczuć.

Nie tak dawno zapytała mężczyznę, którym stał się jej syn, dlaczego tak reagował w pewnym wieku, gdy widział to zdjęcie. Odpowiedział, że teraz to zdjęcie znowu mu się podoba, gdyż przypomina mu jego własnego syna, ale we wczesnej młodości myślał inaczej.

Kobieta zrozumiała, że warto rozmawiać ze swoimi dziećmi po to, by również z ich perspektywy popatrzeć na życie.

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 52

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia… Ach, te wspomnienia… Często do nich ostatnio wracała, brakowało jej czegoś, czegoś istotnego. Tylko ona sama wiedziała, że to coś malutkie, a ciężkie jak tona, ciągnie jej serce w dół, w otchłań. Nie umiała wyrwać się z tego marazmu, dlatego bardzo rzadko starała się wracać do tych dni, gdy była zakochana. Tęskniła za nim. Jej serce już na zawsze będzie wiedziało, że należy słuchać jego rytmu i kierować się nim. Serce nie rozum, sprawi, że niebo będzie na ziemi.

Autor: Lejla