Duży stół wystawiono – 20

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który miał tu przybyć niebawem.

Hortensja starannie doglądała każdej potrawy, a Paweł upewniał się, że wszyscy dojadą na czas. Od czasu do czasu wychodził z domu, żeby podwieźć kolejnego gościa. Dom przesycony był zapachami, cudowną muzyką i radosnym nastrojem.

Dzisiaj Natalia miała poznać Szamana, który w dzieciństwie podarował jej grzechotkę. Grzechotka ta odwracała jej uwagę od problemów, którymi kiedyś zadręczali się jej rodzice. Dzięki temu mogła zająć się sobą, swoim dorastaniem i rozwojem.

Wyrosła na mądrą, silną dziewczynkę, która świetnie radziła sobie z otaczającą ją rzeczywistością.

Gdy tak wszyscy czekali na Szamana, ktoś zauważył, że do domu niepostrzeżenie wszedł Kustosz z listem. Był to list od Szamana. Szaman dziękował za zaproszenie i zapewniał, że jego obecność nie jest już konieczna, gdyż w tej rodzinie wszyscy świetnie sobie radzą. Wierzy, że nikt nie pogniewa się o to, że go nie będzie. Musi bowiem przyszykować i podarować nową grzechotkę innemu potrzebującemu dziecku.

– No pewnie, że tak – Natalka klasnęła w ręce – moja mama jest już prawie jak szamanka, oddam jej dzisiaj swoją grzechotkę.

Autor: Hania

Kustosz z zainteresowaniem – 25

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku są albumy ze zdjęciami. Każdy z albumów zawierał jakąś historię, bo zdjęcia w albumach były poukładane chronologicznie. Jeden z albumów dotyczył historii grubej Hanki, która po zjedzeniu wielu, wielu misek ryżu i wielu, wielu misek gotowanych marchewek oraz po wypiciu hektolitrów gorzkich ziół, stała się całkiem fajną babką. Ostatnie jej zdjęcie w sukience zdaje się to potwierdzać.

Był tam również album pięknej dziewczyny, która uwikłała się w dziwny uczuciowy związek z mężczyzną, który zamiast ją uskrzydlać, zdawał się ją dołować. Pierwsze zdjęcia jeszcze z okresu przedmałżeńskiego, wcale nie ukazują szczęśliwych, młodych zakochanych. Potem przez wiele stronic albumu przeplata się smutek, a czasem i rozpacz. Kustosz ze zdziwieniem odwracał kolejne stronice. Myślał, że to koniec związku, ale kolejne zdjęcia pokazały, że to tylko przełom.

Potem było już coraz weselej. Zdjęcia młodej dziewczyny zdawały się promieniować. Mężczyzna obok niej wydawał się coraz bardziej zaradny i odważny. Na ostatnich zdjęciach widać dom z czerwonej cegły, z pokojami na poddaszu i piękny ogród. W ogrodzie, w dużej altanie, dojrzała pani przytula się do przystojnego, wydoroślałego męża. Obok staruszkowie – pewnie ich rodzice – też uśmiechnięci i spokojni.

„Fajnie, że w muzeum będzie taka historia, która dobrze się kończy” – pomyślał kustosz i położył albumy w widocznym miejscu, na centralnej półce w muzeum.

Autor: Hania

W dolinie – 33

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, w wygodnym fotelu siedziała babcia Hania z Wielką Księgą Bajek.

W kominku dopalały się resztki drewna, rozjaśniając pokój ciepłym blaskiem. W łóżeczkach spały zadowolone, pyzate dzieci. Na twarzy dziewczynki widać było uśmiech. Mały chłopczyk mruczy przez sen. Wieczorne bajki pozwoliły dzieciom spokojnie i szczęśliwie zasnąć.

Za ścianą Hortensja z Pawłem prowadzą ciche, radosne rozmowy.

Jest bezpiecznie. Jutro dziadek Leszek weźmie dzieci na spacer, a towarzyszyć im będzie babcia Hania. Zobaczą rude wiewiórki i pawie.

W tym czasie rodzice Natalki i Piotrusia zajmą się swoim ogrodem. Od dawna marzyli o tym, żeby zasadzić w nim róże, rododendrony i maki… Przyda się jeszcze piaskownica dla dzieci i altanka, żeby było miejsce na wieczorne letnie spotkania w gronie rodziny i przyjaciół.

Autor: Hania

Na ekranie – 6

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „A co mi tam!”.

Mała Hania w czystej sukieneczce, czystymi łapkami nacisnęła na klawiaturze przycisk „Enter” i pobiegła do okna. Szybko przeskoczyła przez parapet, postawiwszy nogę na podmurówce po drugiej stronie okna, i za chwilę już była w ogrodzie. Znajomą ścieżką pobiegła do brzózki, która jak zwykle drobnymi listkami wygrywała swoją codzienną, radosną melodię.

Kilka puknięć w korę i po chwili mała dziewczynka już siedziała w wygodnym fotelu z miseczką mlecznej, pysznej czekolady i długą koktajlową łyżeczką w dłoni. „Pycha” – pomyślała, kosztując ze smakiem. Zjadła jedną łyżeczkę czekolady. Rozsiadła się z fotelu i zasnęła. Wcale nie miała ochoty na więcej.

Duża Hanka oczywiście wypatrzyła małą Haneczkę w fotelu, z łyżeczką czekolady w ręce i rozkosznym uśmiechem na twarzy.

„A co mi tam!” – krzyknęła duża Hanka i pobiegła do kuchni. Włączyła ulubiony ekspres do kawy i zrobiła sobie filiżankę. Najpierw oczywiście wzięła największy kubek, ale stwierdziła po chwili, że aż na tyle to wcale nie ma ochoty. Mała zgrabna filiżaneczka – to jest to, co dużym Hankom wystarczy. Wcale nie miała ochoty na więcej. Siadła w fotelu i pomyślała ciepło o małej, czekoladowej Haneczce. Była szczęśliwa, bo tej małej też jest dobrze w jej tajemniczej, czekoladowej komnacie.

Autor: Hania

Roztańczona brzózka – 15

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu mała Hania przypomniała sobie, jak kiedyś jej brat mówił, że pod niektórymi drzewami znajdują się cudowne komnaty. „Wystarczy popukać w drzewo, a ono przechyla się, ukazując wejście” – opowiadał. Gdy Hania zobaczyła roztańczoną brzózkę, natychmiast pobiegła do niej, przytuliła i popukała w gładką, białą korę. Coś zaskrzypiało, coś zaszumiało i Haneczka znalazła się w cudownej czekoladowej komnacie.

„To jest to, co kocham!” – klasnęła Hania i zanurzyła palec w misce z mleczną czekoladą. „Ojej, jakie to pyszne. Rozpływa się w ustach, mniam”. Po chwili mała Hania cała była upaprana na brązowo, sukieneczka poplamiona, ręce do łokci w czekoladzie, nawet na butach czekolada. „Muszę trochę zabrać tej czekolady na potem” – pomyślała Hania i zaczęła do pustej już miski ładować różne gatunki czekolad. Napakowała też trochę do kieszeni.

Wtedy nagle, nie wiadomo skąd, pojawiła się duża Hanka. „Co ty, dzieciaku, wyprawiasz?” – krzyknęła – „Mówił ci przecież ojciec, że możesz dziennie zjeść dwa kawałeczki, nie więcej. Nie chcesz być przecież zachłanna.” Duża Hanka wyprowadziła małą z komnaty, umyła jej ręce i zmieniła sukienkę. Mała Hania wcale nie poczuła się lepiej. Wręcz przeciwnie! Tęskniła nadal i ciągnęło ją do czekoladowej komnaty pod brzozą.

Tylko gdzie ta brzoza?

Nie wiadomo. Może w dolinie obok Zamku. Może…

Autor: Hania

Roztańczona brzózka – 9

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu pod jej gałęziami wystawiono szpitalne łóżko z wyjątkowym Pacjentem, leżącym w gorączce. Trzeba, aby zaczerpnął świeżego powietrza, żeby Leśna Brzoza przytuliła go i dała trochę ciepła. W tym momencie gałązki Brzozy musnęły Pacjenta (który był Wielkim Doktorem) po twarzy, gładząc jego policzki, krótko przystrzyżoną głowę, a następnie całe ciało, zatrzymując się na dłużej nad lewą stopą.

Gałązki, z tysiącami miękkich białawo-zielonych, aksamitnych listków, chwyciły obolałe ciało Doktora i jego wielkie serce, i delikatnie ukołysały, dając mu Miłość, Ciepło i Spokój. Pacjent uśmiechnął się, jego energia zaczęła żywiej krążyć po ciele. Brzoza bowiem uosabiała Kosmiczną Żeńską Energię, której tak mu brakowało. Poczuł jej Miłość i Pocałunki na całym obolałym ciele. Wie już jaką podjąć decyzję.

Autor: Hania

Księżyc wyszedł zza chmur – 17

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Tą postacią wcale nie był duch jakiejś tragicznie zmarłej postaci, strąconej z wieży, zatrutej cyjankiem, czy też potajemnie uduszonej.

To był Opiekun Małej Hanki, z którym kiedyś straciła kontakt. Duża Hanka zawsze kochała stare zamczyska, zwłaszcza te położone wysoko w górach. Niedawno dostała zdjęcie starego zamku na Węgrzech i długo wpatrywała się w zamek i jego przecudowne otoczenie. Duża Hanka jest szczęśliwa, uważa że piękne budowle są najczęściej dziełem dobrych ludzi, którzy mają potrzebę tworzenia. W Hance pojawiła się wdzięczność i radość. Jeszcze nie wybudowała Zamku, ale w jej sercu pojawiła się taka potrzeba. Zobaczyła swojego Opiekuna – tam na zamkowych murach i poczuła, że istnieje. Na pewno istnieje! Ta wewnętrzna radość jest dzięki Niemu.

Dzięki Opiekunom, których nie zawsze widzimy, chcemy tworzyć wokół Zamki Szczęścia. Bo tej prawdziwej, wewnętrznej Radości nie da się zatrzymywać tylko dla siebie. Chcemy się nią z wdzięcznością dzielić z innymi. Dziękuję!

Autor: Hania

Kwiat paproci rozkwitał – 27

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wzrok swoimi srebrzystobiałymi barwami, przyciągał węch przecudownym zapachem, a jego płatki i okalające liście delikatnie i cichutko szemrały.

Duża Hania nie mogła nie dostrzec tego Kwiatu wśród gąszczu innych paproci. Przecież to jest ten Kwiatek, którego szukała mała Hania! Ktoś kiedyś kazał jej go wyrwać z serca i posadzić daleko w gęstym lesie. I jeszcze wmówił jej, że trudno go znaleźć i że właściwie znalezienie go jest niemożliwe, bo zakwita tylko raz w roku. Duża Hania od razu wiedziała, do kogo należy ten Kwiat. Delikatnie wzięła małą Hanię za rękę i przyprowadziła do Kwiatu Paproci. Równie delikatnie wyjęła go z ziemi i dała małej Hani. Mała Hania roześmiała się i przytuliła Kwiat do siebie, aż zamieszkał w jej serduszku i wszystko wokół pojaśniało. Oczy małej Haneczki świeciły szafirowym blaskiem. A wokół pachniało i słychać było przecudowną, niebiańską muzykę. I obie Hanie żyły długo i szczęśliwie.

Autor: Hania

Morskie fale – 20

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżała mała Hania w ciepłym grajdołku z delikatnego morskiego piasku, Mała Hania miała magiczną tutkę, coś na kształt tuby, dzięki której można było mówić, żeby lepiej było słychać głos. Mała Hania wzięła tę tubę tylko po to, żeby duża Hanka usłyszała wreszcie, co mała ma do powiedzenia. Hania zaczęła mówić przez tubę: „Duża Hanko, obudź się. To ja mała Hanusia mówię do Ciebie. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że jest mi bardzo dobrze. Morskie, chłodne fale obmyły moje spocone od biegania ciałko, jestem czyściutka, wytarta, jest mi cieplutko. Świeci słoneczko, szumi morze. Zaraz będzie zachód słońca. Mam swoje małe łóżeczko z różowym kocykiem. Daj mi rękę, jak zajdzie słońce i połóż mnie w tym łóżeczku, przykryj kocykiem. Tam będę bezpieczna. Stoją obok Super Anioły i NIC mi nie grozi. Strzegą mnie, abym mogła spokojnie spać w nocy. Nie martw się więc o mnie, bo mam dobrą opiekę. Tu, w grajdołku na plaży, też jest fajnie, jak świeci słońce. Uśmiechnij się Hanko!”.

Autor: Hania

Mała ławeczka – 13

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała na niej pewna fajna babka, która kiedyś myślała, że wcale nie jest fajna, ale to było dawno, dawno temu.

Musiało wiele wody upłynąć, żeby dotarło do niej, że nosi w sobie cudowną Bożą Iskrę, która płonie i rozświetla ją od wewnątrz. Ta cudowna iskra była w niej zawsze, grzała ją w zimne wieczory, rozśmieszała, gdy było jej smutno.

Babka nie chciała jej widzieć, bała się jej, nie wierzyła w jej istnienie i dlatego było jej smutno, czuła się źle i przeżywała rozpacz. Teraz babka jest cudowna kobietą, wie, że niejedną burzę życiową ma za sobą, ale również przestała się bać burz, które jeszcze są przed nią. Jest silna, zaradna, przebojowa i wesoła. Tyle huraganów życiowych już za nią, tyle wichur, wojen, zawirowań, a ona dalej trwa, dalej idzie do przodu. Czasem widzę ją na ławeczce pod wierzbą. Wydaje mi się, że to nie iskra lecz cały snop iskier rozświetla jej serce. Ciepło koło niej, chciałabym usiąść obok.

Autor: Hania