Różnobarwne drzewa – 50

Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy pewna kobieta z pewnym niedowierzaniem uświadomiła sobie, że warto marzyć.

Bardzo długo pielęgnowała w sobie jedno marzenie. Początkowo nieśmiało, bo myślała, że to wstyd marzyć o tym, że jej potrzeby są zaspokajane. Potem, gdy zrozumiała, że całe życie realizuje marzenia i zaspokaja potrzeby innych ludzi, dała sobie prawo do tego, by jej potrzeby również były zaspokajane. Jednak nie spieszyła się z realizacją swojego marzenia, bo było jej szkoda go utracić.

Myślała, że zrealizowane marzenie jest gorsze od nierealnego, złudnego marzenia, które daje nadzieję. Do tego doszedł strach, że jeśli zrealizuje to marzenie, to na pewno nie będzie miała nowych marzenia. A życie bez marzeń wydawało się jej smutne. Na szczęście rodzina, przyjaciele i znajomi skutecznie wybili jej z głowy takie pomysły.

Zdecydowała się zrobić pierwszy krok. Potem podjęła dalsze działania i właśnie teraz, gdy złota polska jesień cieszyła oczy, ona patrząc na różnobarwne drzewa uświadomiła sobie, że jej marzenie, najskrytsze marzenie jej serca właśnie się zrealizowało – całe, w najdrobniejszych szczegółach i teraz jej rzeczywistość jest kolorowa, radosna, a następne marzenia same ustawiają się w kolejce.

Kobieta z niedowierzaniem przechyliła głowę, jakby chciała sobie powiedzieć: „No patrz pani, jak się to wszystko ułożyło”.

Po namyśle uznała, że życie ze zrealizowanym marzeniem bardzo jej odpowiada i zaczęła się przyglądać nowym marzeniom. Niektóre już znała, inne dopiero co się urodziły. Uszeregowała je w odpowiedniej kolejności i zaczęła realizować – jedno po drugim.

A jej przyjaciele, znajomi i rodzina odetchnęli z ulgą, bo od dawna na to czekali.

Autor: Jagódka

W dolinie – 11

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, dobry duszek szykował prezenty. Nie wiedział, dokąd trafią, bo roznosiły je Anioły. Dobry duszek lubił swoje zajęcie i każdy udany prezent dodawał mu wigoru, natchnienia i energii…

Autor: Jagódka

Przy pięknej starej toaletce – 47

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że zaprzyjaźniła się z płanetnikami i spędziła z nimi całe wakacje. Podróżowali, mieszkali w chmurowych domach i pałacach. Pili pyszną wodę, gromadzoną przez chmury i robili to, co zwykle robią płanetnicy. Czasami wylewali na ziemię nadmiar wody z burzowych chmur, a czasem przesuwali po niebie małe obłoczki – które wyglądały jak małe owieczki, pasące się w bezkresnym, niebiańskim błękicie. Dziewczyna zżyła się z płanetnikami, razem z nimi szyła im ubrania i buty, naprawiała sprzęty i śpiewała. Teraz, czesząc włosy, przyłapała się na tym, że śpiewa jedną z tych pięknych piosenek.

Autor: Jagódka

Roztańczona brzózka – 10

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu nadszedł huragan, który poczynił w lesie spore spustoszenia. Połamał gałęzie i stare drzewa. Niektóre wyrwał z korzeniami. Brzózka była giętka i elastyczna. Chociaż bardzo się bała, wyszła z huraganu bez szwanku. Swoją elastycznością uratowała własne życie. Gdy huragan minął, brzózka była cała, zdrowa, zdziwiona i szczęśliwa jednocześnie. Dalej rosła, tańczyła, poruszając się wdzięcznie pod wpływem lekkiego wiatru, który szeptał jej, że zawsze przy niej będzie, a prawdziwie huragany zdarzają się bardzo rzadko. Brzózka natomiast pamiętała, żeby pielęgnować swoją giętkość i elastyczność, bo te właśnie cechy już raz ją uratowały.

Autor: Jagódka

Przez kawiarniane okno – 28

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich moje zdrowie, szczęście i powodzenie. Szły we trójkę, trzymając się za ręce i rozglądały się uważnie dookoła. Radość biegała wokół nich. Co chwila podbiegała do różnych ludzi, zaglądała im w oczy i po chwili wracała do szczęścia, zdrowia i powodzenia…

Od razu ich rozpoznałam. Od dawna mi ich brakowało, ale nie pamiętałam, gdzie ich zgubiłam. Wyszłam z kawiarni. Gdy znalazłam się na placu, one też mnie zauważyły. Cała czwórka podbiegła do mnie. I szczęście, i zdrowie, i powodzenie, i radość… Przytuliły się do mnie i znów jesteśmy razem. Tym razem ich nie zgubię. Obiecałam to zarówno im, jak i sobie samej.

Autor: Jagódka

Przez kawiarniane okno – 16

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich małe Słoneczko. W końcu Słoneczko też człowiek, więc może sobie pójść na spacer. Założyło kurteczkę z długim rękawem, spodnie, rękawiczki. Głowę omotało chustą, żeby uchronić ludzi przed swoimi palącymi promieniami. Szło na chudych nóżkach, przy tym tańczyło i przytupywało w rytm swojej własnej muzyki.

Zdziwiona zobaczyłam, że coś dziwnego dzieje się z tymi jego nóżkami. Zaczęłam się uważnie przyglądać, a ono mrugnęło do mnie okiem i pokazało w zwolnionym tempie, co robiło…

Otóż te jego nóżki, to były promienie i Słoneczko przy każdym kroku wyjmowało jeden promień z nogawki, drugi przekładało do tej nogawki, a trzeci wkładało do nogawki właśnie opustoszałej. Po prostu szło i kręciło się dookoła…

Dobrze się bawiło, a jak razem z nim. Dotąd robi mi się ciepło w okolicy seca, i uśmiecham się wesoło, jak przypomnę sobie ten obrazek.

Autor: Jagódka

Mała śnieżynka – 15

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Spadały w stronę miasta, oświetlonego wieloma latarniami. Śnieżynki wirowały w powietrzu, nadając mu charakter bajkowego miasteczka.

Autor: Jagódka

Kolorowe fajerwerki – 9

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nadzieja na lepszą przyszłość, na lepsze życie.

Co roku podejmujemy zobowiązania, obiecując sobie dużo dobrych zmian i mamy nadzieję, że Nowy Rok rozwiąże nasze problemy. Może tym razem naprawdę tak się stanie?

Autor: Jagódka