Różnobarwne drzewa przyciągały wzrok. Złota polska jesień cieszyła oczy. Właśnie wtedy pewna kobieta z pewnym niedowierzaniem uświadomiła sobie, że warto marzyć.
Bardzo długo pielęgnowała w sobie jedno marzenie. Początkowo nieśmiało, bo myślała, że to wstyd marzyć o tym, że jej potrzeby są zaspokajane. Potem, gdy zrozumiała, że całe życie realizuje marzenia i zaspokaja potrzeby innych ludzi, dała sobie prawo do tego, by jej potrzeby również były zaspokajane. Jednak nie spieszyła się z realizacją swojego marzenia, bo było jej szkoda go utracić.
Myślała, że zrealizowane marzenie jest gorsze od nierealnego, złudnego marzenia, które daje nadzieję. Do tego doszedł strach, że jeśli zrealizuje to marzenie, to na pewno nie będzie miała nowych marzenia. A życie bez marzeń wydawało się jej smutne. Na szczęście rodzina, przyjaciele i znajomi skutecznie wybili jej z głowy takie pomysły.
Zdecydowała się zrobić pierwszy krok. Potem podjęła dalsze działania i właśnie teraz, gdy złota polska jesień cieszyła oczy, ona patrząc na różnobarwne drzewa uświadomiła sobie, że jej marzenie, najskrytsze marzenie jej serca właśnie się zrealizowało – całe, w najdrobniejszych szczegółach i teraz jej rzeczywistość jest kolorowa, radosna, a następne marzenia same ustawiają się w kolejce.
Kobieta z niedowierzaniem przechyliła głowę, jakby chciała sobie powiedzieć: „No patrz pani, jak się to wszystko ułożyło”.
Po namyśle uznała, że życie ze zrealizowanym marzeniem bardzo jej odpowiada i zaczęła się przyglądać nowym marzeniom. Niektóre już znała, inne dopiero co się urodziły. Uszeregowała je w odpowiedniej kolejności i zaczęła realizować – jedno po drugim.
A jej przyjaciele, znajomi i rodzina odetchnęli z ulgą, bo od dawna na to czekali.
Autor: Jagódka