Mała ławeczka – 10

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na tej ławeczce siadał starszy miły, siwy pan i czytał gazetę. Pan ten przychodził tu prawie codziennie, oczywiście jeśli tylko pozwalała na to pogoda, od wiosny do jesieni. Podziwiał zmieniające się widoki i kolory gałęzi. Jakież było jego zdziwienie, gdy pewnej wiosennej soboty, z gazetą, chciał usiąść na ławeczce, a tam siedziała już postawna postać (oczywiście z metalu) Szwejka. Pan zdziwił się, ale jednocześnie ucieszył. Pomyślał sobie, że będzie tu przychodził nie z gazetą, a z książką, jego ulubioną „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. „Mam teraz przyjaciela na przedpołudnie” – pomyślał.

Autor: Joanna

Przez kawiarniane okno – 5

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szła dziewczynka, która szła sama, z zaciekawieniem zaglądając we wszystkie witryny sklepów i zajrzała też do okna kawiarnianego. Przystanęła. Zdziwiło ją, że widzi swoją mamę, która ponad rok wcześniej wyszła z domu i od tej pory dziewczynka jej nie widziała. Została tylko z bardzo kochającym ją tatą. Ale to nie to samo.

Wszędzie, gdzie tylko wychodziła, szukała mamy. Widywała wiele postaci do niej podobnych. Bardzo brakowało jej mamy.

Pani siedząca w kawiarni zauważyła przyglądającą się jej dziewczynkę, uśmiechnęła się do niej i pomyślała: „tak bym bardzo chciała mieć taką uśmiechniętą córeczkę”. Dokończyła picie herbaty, wyszła z kawiarni, ale dziewczynka zniknęła w tłumie.

Autor: Joanna

Mała śnieżynka – 13

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Połyskiwały w promieniach zimowego słońca.

Przez pół dnia napadało dużo, dużo śniegu. Dzieci wybiegły z domu, ucieszone, że ten śnieg można zamienić w ślicznego bałwanka z czarnymi oczkami z węgielków i czerwonym nosem z marchewki. Tata przyniósł miotłę i kapelusz. Bałwanek był prześliczny. Dzieci radośnie tańczyły wokół niego. Cieszyły się, że nadejdą święta i pewnie przyjdzie Mikołaj, bo przecież były grzeczne…

Autor: Joanna

Mała śnieżynka – 9

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Taniec sprawiał im ogromną radość.

Zabawę śnieżynek obserwowało stado wróbli, które postanowiły dołączyć do rozbawionej gromadki śnieżynek. Teraz taniec nabrał szybkości.

Energia wróbli udzieliła się śnieżynkom.

Długo trwała ta zabawa. Zaczęło zmierzchać, a śnieg zaczął się rozpuszczać.

Wróble schowały się w konarach drzew, a na ziemi została plucha.

Autor: Joanna

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 19

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła… twarz swojego obecnego męża, ale pięćdziesiąt lat temu… Ach, jakiż on przystojny i uśmiechnięty. Wyciągnęła do niego ręce, ale on nagle zniknął, a ona obudziła się. To był tylko sen. Ale jej mąż jest dalej przystojny i opiekuńczy. I istnieje naprawdę!!! Co prawda trochę starszy, o całe 50 lat…

Jak oni się kochają. Tyko im pozazdrościć. Dochowali się cudownej czwórki dzieci i uroczych dwojga wnucząt. Szkoda tylko, że czas tak szybko ucieka, ale oni są bardzo szczęśliwi.

Autor: Joanna

Kolorowe fajerwerki – 30

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nadzieja, że będzie lepiej.

Piękna biała zima, z nią wypady na łyżwy, narty a potem – zielona, pachnąca wiosna. Kumkanie żab w naszym pobliskim stawie. Przyjadą wnuki, dom napełni się śmiechem i pełen będzie tupotu małych nóżek.

Odkąd wyprowadziliśmy się na wieś, widujemy je okazjonalnie. Parę dni w zimie, na sanki, ale za to całą wiosnę i lato przebywają na świeżym powietrzu, wśród pól i lasów, a my czujemy się wreszcie potrzebni, choć już może nie najmłodsi.

Tu znaleźliśmy swoje miejsce. Jesienią i zimą towarzyszą nam dwa koty i piesek, którego dzieci podarowały nam na minioną gwiazdkę.

Chodzimy na długie spacery.

Nadchodzi Nowy Rok, a po nim znów wiosna i wnuki będą u nas. Jest cudownie, oby jak najdłużej.

Autorka: Joanna