Mała ławeczka – 35

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na niej staruszek, znający trzy czarodziejskie słowa: „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”.

Staruszek był legendą w tych stronach – znały go prawie wszystkie dzieci przychodzące na spacer ze swoimi mamami. Uwielbiały przysiadać się do niego na ławeczce, słuchać jego opowieści…

Kiedy staruszek zniknął, w parku zrobiło się bardzo pusto.. Ławeczka wciąż czeka na godnego następcę.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 34

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na gałązkach wierzby mały koliber. Tylko on potrafił wczepić się w witki wierzby i wraz z nimi – niczym na huśtawce – kołysać się na wietrze.

Tylko…, co on robił w tej okolicy?

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 33

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często w owym miejscu spotykali się różni ludzie.

Pewien młodzieniec zrobił sobie przerwę w jeździe rowerem. Obok stali dwaj panowie, jak się później okazało – filateliści. Ich rozmowa była rzeczowa i dotyczyła konkretnych zbiorów i kolekcji. Rozmawiali głośno i otwarcie, więc rowerzysta słyszał i rozumiał o czym mówią.

Wreszcie wsiadł na rower i ruszył. Podczas jazdy analizował rozmowę mężczyzn i dotarło do niego, że mówili o swojej pasji.

Pomyślał – „A może odkryję w sobie inne pasje oprócz jazdy rowerem?”.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 32

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często zaglądał tu, a nawet zostawał na dłużej MAJSTER BIEDA. Ze swoim nieodłącznym tobołkiem, gitarą i długą, siwiejącą brodą. Kiedy robiło się już ciepło – w kierunku wierzby i ławeczki ciągnęli ludzie. Lubili jak grał te swoje ballady. To była oczywista oczywistość, nieodłączna część pięknego parku, brakujący element w rutynie codzienności, przejaw łagodności w nadmiarze agresywności, ulotne wrażenie w teatrze ulicznym jednego aktora.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 31

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często przychodził tu zdziwaczały nieco malarz – w słomkowym kapeluszu i wytartej, starej marynarce z zakasanymi rękawami.

Wyciągał z torby szkicownik, rozkładał akwarele i malował wierzbę i tych, co pod nią zasiadali. Często nie mógł dokończyć malowidła – bo spacerowicze zbyt szybko znikali z jego pola widzenia. Teczka pełna więc była niedokończonych zarysów ich postaci.

Nie złościło go to jednak, ani nie denerwowało wcale, bo wciąż miał swoją ulubioną wierzbę – ona donikąd nie odchodziła i było mnóstwo czasu, by oddać jej wszystkie detale, nawet w czterech porach roku.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 30

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadały tu zakochane pary. Na ławce wycinano serca i inicjały kochanków. Niektóre pary po latach wracały do ławeczki, szukając na niej pozostawionych przez siebie znaków. Byli też tacy, którzy tu już nigdy nie wracali, a wycięte przez nich serca zarastały lub murszały.

Autor: Andrzej

Mała ławeczka – 29

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często ławeczka chciała udać się za tymi, którzy zasiadali na niej i prowadzili długie, a czasem krótkie rozmowy. Niektórzy z nich wracali. Łatwo poznawała ich wtedy. Sami zostawiali na niej ślady – odłupany kawałek farby lub inicjały. Szczególnie lubiła wiosnę i lato – wówczas była najbardziej pożądana i potrzebna. Najczęściej to pary młodych ludzi krążyły przy niej, czekając aż się zwolni. To miłe, kiedy widzisz, że ktoś cię potrzebuje – a wiesz, że możesz mu coś ofiarować.

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 28

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często tam siadałam, rozmyślałam lub czytałam. Srebrzysto-zielone listki wierzby muskały kartki książki, jakby wierzba czytała razem ze mną.

Gdy wyjechałam do wielkiego miasta, ławeczka razem z wierzbą zostały w parku. Zostały, bo tak się składa, że parki i wierzby nie podróżują. Więc ławeczka też została z nimi. Ale ja ciągle je pamiętam i – jeśli chcę się zrelaksować – wyobrażam sobie, że siadam na ławeczce i czytam książkę lub oglądam delikatny taniec gałązek i listów wierzby.

Autor: Ewa Damentka

Mała ławeczka – 27

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często w parku było gwarno. Bawiące się i biegające dzieci, często pogłos pobliskiego amfiteatru. Już od samego rana w ciepłych miesiącach na alejkach pojawiali się rowerzyści.

Każdy ma swoje zajęcia, hobby, może nawet pasję. Przebywanie w tym pięknym parku dopełniało radości życia, przywoływało dobre refleksje.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 26

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często niektórzy przechodnie płakali razem z nią. A kaczka dziwaczka stanęła i zaczęła się dziwić.

Dinozaury żarły kwiatki i jeden z nich postanowił pożreć wierzbę. Na szczęście nie mógł tego zrobić, bo po drodze pogubił wszystkie zęby. Może zadziałały jakieś czary-mary?

Autor: Bubulubu