Duży stół wystawiono – 15

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który w tym roku przybędzie po raz pierwszy.

Gość niezwykły – sam król – obiecał odwiedzić w ten świąteczny czas swoich poddanych. Oczywiście będzie tylko chwilę w każdym domu, ale i ta chwila jest wielką radością dla każdej rodziny.

Wszyscy krzątają się wokół stołu, izby, domu. Każdy chce mieć swój wkład w rzeczywistość. I każdy będzie na zawsze pamiętał tego miłego gościa.

Autor: Marek Jasiński

Kustosz z zainteresowaniem – 10

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku leży mały kamyczek, zawinięty w wąski listeczek, a właściwie wstążeczkę, zrobioną z listka.

Zastanawiał się chwilę nad przesyłką. Do muzeum nigdy dotąd taka nie dotarła. Nie było konkretnego adresata, za to był nadawca, ukrywający się pod pseudonimem „Borówka”.

Kustosz był na tyle zaciekawiony, że wziął kamyk i chwilę potrzymał go w dłoni. Kamyczek był dziwnie ciepły, coraz cieplejszy. W ogóle jakoś przytulnie zrobiło się w archiwum muzealnym. Tak naprawdę, to stał się bardzo szczęśliwym kustoszem. Poczuł, że świat jest cudowny i iskrzący możliwościami. Cudowny kamyczek od Borówki? Na dnie pudełeczka była karteczka z napisem: „To talizman dla Ciebie”.

dla Borówki napisał Marek Jasiński

Na dnie szuflady – 61

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Na fotografii była piękna lesista góra, na środku oceanu, z pięknymi zatokami. Nad nią latały majestatyczne pterodaktyle… Nie był to jednak efekt pracy zdolnego grafika. Na fotografii widać było nieco wyblakły atramentowy napis, który ogłaszał: „Byłem tam… to bliżej niż myślisz.”

Listy zaadresowane były… tak do ciebie. Dziwne…, to tak jakby do mnie były pisane. Odwiązałem wstążeczkę…

Otworzyłem pierwszy… Napis mówił: „To, co wyobrażasz sobie, pojawi się na tej wyspie…”.

W drugim było: „Pomyśl odważnie, to już jest”.

W trzecim: „Pomyśl o tym, że dane ci więcej…”.

W ostatnim: „Widzisz kamień? Pomyślałem, że chciałbym, żeby pojawił się w twojej szufladzie i jest”.

Zapraszam do twojego wymarzonego świata.

Autor: Marek Jasiński

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 46

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że nie może odnaleźć osoby, które mogła to wypowiedzieć. Spojrzała w stronę, z której dobiegał głos, potem w lewo i w prawo. Wokoło stali ludzie, skupieni i pełni euforii. Na kogo patrzyli? Gdzie ten wspaniały król? Spodziewała się, że tak pięknym, donośnym głosem może mówić być tylko niezwykle dostojny i potężny człowiek. A tu psikus, nie widzi go. Co się dzieje? Spojrzała uważnie na ludzi, grajków, szlachetnych ministrów. Wszyscy patrzyli niemal w jej kierunku, ale… jak gdyby pod jej nogi. Ostrożnie, powoli spuściła wzrok na posadzkę i oniemiała. Przed nią stał wspomniany monarcha, z dostojnym potężnym głosem, w postaci małego człowieczka.

To był sen… ale na zawsze pamiętać będzie, że nie wzrost czyni człowieka dostojnym i potężnie brzmiącym…

Autor: Marek Jasiński

W dolinie – 7

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, w pięknym pomieszczeniu, większym niż można by przypuszczać, działy się przedziwne rzeczy.

Raz po raz dało się słyszeć delikatne odgłosy wiatru, szelest liści, dźwięk padających kropel deszczu, szmer strumienia, odgłos trzasku drew w ognisku, skrzypnięcia drzew w lesie, to znowu gwar szczebiotliwie śmiejących się dzieci, czułe westchnienia kochanków, kląskanie, świergotanie, szczebiot, kwakanie, gwizdanie ptaków, trzepot skrzydeł motyla oraz wiele innych cudownych dźwięków. Gra dźwięków niezwykła a zarazem piękna. Próżno by ktoś myślał, że jest to jakiś park, las, jezioro, czy może wielka majówka.

Dźwięki pojawiały się same… no może… nie jest to pełne i kompletne stwierdzenie, bo jednak te dźwięki były kreowane przy intonacji Magicznego Głosu, starożytnej praktyki magicznej. Autorką tych niezwykłych zdarzeń była niezwykła mistrzyni Magii Słowa. Mistrzyni ta to powszechnie szanowana w wiosce kobieta, zwana przez mieszkańców wioski po prostu EVA, a przez innych: Pani Głosu. Przyjaciele mówili do niej po prostu Ewa, Ewunia. Co dzień, gdy wszyscy usypiali, ona jedna nieustannie ćwiczyła, doskonaliła każdy magiczny szept, każde Słowo Aniołów, każde Prastare Słowo.

Posługiwała się swobodnie mową Aniołów, Elfów, Ludzi, Królewskich Zwierząt, Drzew Entów, Smoków, Wróżek i sam nie wiem jeszcze, jakimi starożytnymi językami władała. Niektórzy twierdzą nawet, że zna języki starych bogów z Przedczasu, oraz zapomniany język Tytanów z Bezkresu. Ludzie wiedzą, że choć nie mówi się o tym oficjalnie, to mogą polecić swe troski, z pomocą jej wiedzy, nawet samemu Arcyarchitektowi – Panu Wszelkiego – Wielkiemu Bogu Ludzi.

Codzienne ćwiczenia pozwalają panować jej nad wszystkim, co użyczył we władanie ludziom w swej Łasce Arcyarchitekt. Słowem potrafi gromadzić moc sił przyrody i przekazywać je potrzebującym, nieść ukojenie duszom cierpiących. Magiczny Głos potrafi powstrzymać burzę, klęski mniejsze i te nieco większe, pomaga przy codziennych sprawach i odświętnych zdarzeniach, rozświetla oblicza ludzi, budzi łzy radości. Głos leczy, wspiera, mobilizuje, podtrzymuje wszystko, co dane w doświadczenie było człowiekowi. Ale nie tylko ludzkie sprawy załatwia…, o nie. Niejedna baśniowa istota zawdzięcza jej swoje istnienie, gdy nadeszło niebezpieczeństwo ze strony Mroku.

Mrok…, dla wielu okropny, dla Pani Głosu zupełnie niegroźny, a nawet czasem bardzo zabawny. Nieraz, gdy szepnie Słowo, Mrok kuli się wystraszony, zmniejsza się i zamienia, transformuje zawsze w piękny czarny kryształ z prześlicznymi tęczowymi iskierkami.

Dlatego w okolicy wioski tak wiele pięknych czarnych kryształów. Mieszkańcy z dumą i wielką radością pokazują podróżnikom przybywającym do miasta te niezwykłe wzgórza czarnych kryształów. Odkąd mistrzyni Słowa zamieszkała z nimi, żyją pełnią życia, wolni, radośni i kochający, przekonani o swojej wartości. Sami też udzielają, jak mogą, pomocy w innych wioskach. Ale pomału coraz mniej mają do roboty z Mrokiem, bo Pani Głosu wszystko już zamieniła w cudowne i bardzo wartościowe czarne diamenty. Najpiękniejsze świadectwo Mocy Dzieci Wielkiego Boga i Łaski Arcyarchitekta, ofiarowanej Pani Słowa dla czynienia Pokoju i Miłości w jego Imieniu.

Nieraz z wielkim zachwytem słucham tych Słów…, siedząc na trawie pod rozświetlonym okienkiem na poddaszu…, patrząc w górę, w roziskrzone gwiazdami oczy Najwyższego.

Ewo to dla Ciebie z podziękowaniem – bo wiem, że masz tę… MOC.

Marek Jasiński

W dolinie – 5

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, stała kobieta, Magda – zwana Borówką, Panią Smoków.

Wokół jej wzniesionych rąk falowało, pulsowało i błyszczało powietrze. Smoki, namalowane na ścianach, wydawałoby się, jakby poruszały skrzydłami. Powietrze iskrzyło coraz mocniej. Silne strumienie białego światła pojawiały się ze wszystkich stron. Powietrze lśniło coraz mocniej wokół Magdy. Ściany pokoiku zaczęły falować, jakby poruszały się.

Smoki na ścianach naprawdę poruszały się i przybywało ich, jak gdyby wychodziły z głębi ścian. Wreszcie oderwały się od materii ściany, wirując wokół Smoczej Mistrzyni coraz ciaśniej i ciaśniej, siadając jej na ramionach, owijając się wokół całego ciała. Światło stało się bardzo jasne, a oplatające Magdę smoki stapiały się ze sobą, tworząc świetlistą, żywą, smoczą zbroję. Zbroja ta łączyła się z jej ciałem.

Smoki pochłaniały wszystkie nieczyste substancje, zamieniając je w dym, który ulatywał, a miejsce tych zajmowało światło, iskrzące tęczowo, białe światło.

Smocza Pani rosła w siłę, jakby unosząc się w powietrzu. Opuściła wolno ręce, kładąc je na sercu. Stała znowu na środku całkiem zwyczajnego pokoiku na poddaszu, tylko jakby wyższa, jaśniejsza, radośniejsza.

dla Borówki napisał Marek Jasiński

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 41

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że ten głos dostojny i potężny należy do niezwykłego młodzieńca, o szlachetnych rysach twarzy i sprężystej, muskularnej postawie.

Król dalej mówił: „Bal ten, ustanowiliśmy dla uczczenia wspaniałego roku, wspaniałych zbiorów i niezwykłych osiągnięć, jakich wspólnymi siłami dokonaliśmy. To niezwykły rok dla wszystkich. Cieszę się z waszego szczęścia”. Tu spojrzał w oczy kobiety czule.

Kobieta drgnęła, jak gdyby obudziła się ze snu… spojrzała na budzik… Tak – naprawdę dobry rok…

Autor: Marek Jasiński

Na ekranie – 12

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„Jesteś wolny! Jesteś uwolniony”.

To było to, na co czekałem. Znak. Stało się. Wiem. Jestem teraz bezpieczny. Tak to poczułem i tak się stało. Oby to było przyczyną radości mojej i wszystkich bliskich mi osób.

Autor: Marek Jasiński

Roztańczona brzózka – 5

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu listki brzozy zaczęły drżeć inaczej. Wiatr pieścił je jak zwykle…

Listki jednak już nie wibrowały na wietrze, lecz zaczęły kołysać się równomiernie. Brzózka stała się brzozą, a pod nią działy się odtąd cuda…

Autor: Marek Jasiński

Księżyc wyszedł zza chmur – 21

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach, niosąc przed sobą pochodnię. Kobieta, w bogato zdobionych szatach królewskiego Arcymaga, sprężystym krokiem szła w kierunku wieży magów. Zwana przez lud była z czcią: Panią Smoków i Władców Magii, a przez przyjaciół po prostu Borówką.

Niosła posłanie od samego Króla Markusa I Dobrotliwego do magów w zamku. Król przebywał ze świtą na łowach w dalekich borach Wirtualii. Polecenie było jasne: magowie królewscy mają zająć się ochroną króla i osób, towarzyszących mu w wyprawie, przed złem czającym się w mrocznych matecznikach borów.

Sama Arcymag miała w tym czasie udać się na poszukiwanie magicznego źródła Prawdy i Wiecznej Młodości. Czarodziejka miała stamtąd zaczerpnąć wody i zrobić magiczny koncentrat dla Króla i wszystkich jego królewskich poddanych. Borówka wiedziała, że sprawdzi moc tego napoju na sobie samej, zanim dostanie go ktokolwiek do spożycia. Tak postępuje odpowiedzialny Mag.

Magię zawsze należy sprawdzić na sobie. Poza tym trzeba pamiętać o swoich potrzebach, i dla siebie też wziąć nieco bezkresnej energii młodości, aby służyć z radością i w pełni sił, swoją wiedzą i mocą wszystkim, którzy o nią poproszą. Pani Smoków cieszyła się już na myśl o niezwykłej przygodzie. Radowała się również z niezwykłej mądrości króla, który bardzo dbał o swoich poddanych, nie zapominając nigdy o swoich przyjaciołach. Wszak zadowoleni, pełni sił przyjaciele, pomocnicy, słudzy to szczęście dla królestwa.

Borówka już wkrótce przekona się o mocy legendarnego źródła Prawdy. A może… po prostu przypomni sobie najstarszą magię, już otrzymaną, dawno, dawno temu, przekazaną jej przez nieśmiertelnego władcę nieba, niezrównanego jej Ojca, Wspaniałego Smoka – znanego pod imieniem: Lśniący Cień…

dla nieogarnionego mojego źródła wiedzy, jakim jest Magda-Borówka
Marek Jasiński