Mała ławeczka – 17

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała niej starsza pani, elegancko ubrana, w kapeluszu i w rękawiczkach. Przechodząc koło niej czułam zapach delikatnych perfum. Ona jednak nikogo nie widziała. Jej wzrok był utkwiony w jeden punkt, a na ustach igrał leciutki uśmiech. Kim była ta pani? Co ją wiązało z tym miejscem? Czy ją jeszcze spotkam podczas kolejnego spaceru w parku?

Autor: Meidi

Przez kawiarniane okno – 21

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł mały, zgarbiony, czarniawy człowiek z wielkim plecakiem. Nogi miał cienkie, owłosione i wielkie, zakurzone buty, z których wystawały podarte skarpety. Szedł szybko, mijał wszystkich. Dokąd się śpieszył? Kim był? Ja go zobaczyłam, a on czy zauważył kogokolwiek wokół siebie…

Autor: Meidi

Mała śnieżynka – 27

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Tą małą śnieżynką byłam ja. Lubię, gdy wokół mnie wznoszą się lub opadają inne śnieżynki. Wtedy jest wesoło.

Co by to było, gdybym była tylko ja – jedna śnieżynka, która choć opada wolniutko, to i tak spadnie na ziemię i zniknie. A gdy jest nas dużo, to ja opadnę na inne. Drugie i trzecie śnieżynki opadną na mnie i powstaje gruba, biała, śnieżna kołdra, którą tak lubią dzieci i jeszcze więksi ich rodzice.

Autor: Meidi